Prawo przyciągania

Prawo przyciągania w praktyce.

Pomyśl, co chciałbyś zmienić.

“Prawo przyciągania w praktyce” – jeśli wpisałeś ten zwrot w wyszukiwarkę to znaczy, że wiesz już, czym jest prawo przyciągania 🙂 Musisz tylko troszkę poeksperymentować, ćwiczyć. Zdać się na własne doświadczenie. Zaobserwować, jakie robisz błędy i nad czym powinieneś popracować, aby świadomie wykorzystywać mechanizm przyciągania. Oprócz tego czytaj na ten temat jak najwięcej (zapraszam do wpisu: “Prawo przyciągania – najlepsze książki”). Możliwe, że czytałeś już moje poprzednie wpisy (m.in. ten i ten) wiesz już w teorii, jak kreować swoją rzeczywistość za pomocą myśli.

Aby wiedzieć jak działa prawo przyciągania w praktyce najlepiej eksperymentować zaczynając od małych zmian życiu. Drobnych życzeń, próśb. Z czasem dokonasz rzeczy wielkich. Najważniejsze na początku jest uświadomienie sobie, że mamy wpływ na WSZYSTKO, co dzieje się wokół nas. I nie ma żadnych zewnętrznych przyczyn, które mogłyby nam w tym przeszkodzić. Nawet jeśli urodziłeś się w „niekorzystnym” miejscu i czasie, wszystko czego w życiu doświadczyłeś możesz potraktować jako cenne doświadczenie. I zacząć zmiany od teraz. Twoje życie będzie wyglądało dokładnie tak, jak chcesz. A wszystkie błędy, które popełnisz po drodze, będą dla Ciebie lekcjami. Wszystkich napotkanych ludzi potraktuj, jak nauczycieli. Każda sytuacja, której doświadczyłeś doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś teraz. Przyjrzyj się wszystkim płaszczyznom Twojego życia. Zastanów się, czy pod każdym względem wygląda ono stuprocentowo tak, jakbyś chciał. Zdrowie, pieniądze, miłość, spełnienie zawodowe?

Prawo przyciągania w praktyce. Pieniądze i spełnienie zawodowe.

prawo przyciągania w praktyce bogactwo

Odpowiedz sobie na pytanie, czy istnieją w Twojej podświadomości pewne negatywne przekonania na ich temat. Na przykład – “Pierwszy milion trzeba ukraść”, “Tylko cwaniaki i ludzie bezwzględni są bogaci”, “Trudno jest się dorobić w Polsce”, “Aby być bogatym trzeba albo pieniądze odziedziczyć albo mieć wielki talent i szczęście”, “Nie lubię wydawać pieniędzy. Nie lubię, gdy moich pieniędzy ubywa nawet, jeśli wydaję je na coś potrzebnego, co warunkuje moje szczęście”, “Ilość pieniędzy na świecie jest ograniczona i tylko nieliczni mogą się dorobić”, “Zawsze byłem biedny i pewnie tak już pozostanie”. O fałszywych przekonaniach, traumach i blokadach w podświadomości pisałam już w tym wpisie. Bardzo łatwo znajdziesz autorów, dających wskazówki, jak pozbyć się negatywnych przekonań na temat pieniędzy. Dużo pisze o tym m.in. Joe Vitale. Obecnie pieniędzy mi nie brakuje. Posiadam ich dokładnie tyle, ile zawsze chciałam. Wiem, że stopniowo będę ich miała coraz więcej. Dlaczego? Ponieważ właśnie tak to sobie zaplanowałam.

Im większej ilości ludzi pomożesz, tym więcej będziesz mieć pieniędzy.

Mam bardzo wiele planów na przyszłość związanych z pomaganiem innym ludziom. Chciałabym, aby świat był szczęśliwszy, a ludzie radośni i wolni od bólu psychicznego i fizycznego. Kiedyś zmieniłam w tym celu swoją drogę zawodową – chciałam pomagać ludziom w walce z dolegliwościami bólowymi. Zostałam masażystką. Postanowiłam pisać bloga po to, aby dzielić się z innymi moją wiedzą na temat szczęśliwego życia i rozwoju duchowego. Natrafiłam w internecie na wiele tematów pod tytułem “prawo przyciągania w praktyce”, ale niewiele z nich dostatecznie wyjaśniało całe to zagadnienie. Z tego powodu mimo początkowych oporów postanowiłam pisać o prawie przyciągania.

Wiem, że im większej ilości ludzi pomogę tym więcej pozytywnej „energii” do mnie wróci. W postaci spełnienia zawodowego, duchowego, jak również finansowego. Im więcej daję od siebie tym więcej do mnie wraca. Każdy kolejny krok w moim życiu – przebranżowienie się, podjęcie pracy jako masażystka, kolejne zmiany pracy, założenie własnej działalności, tworzenie kontrowersyjnych (według niektórych) wpisów na temat prawa przyciągania – wymagał ode mnie odważnych decyzji. Zawsze jednak, głęboko w środku, czułam, że postępuję właściwie. Bo każda kolejna zmiana w moim życiu pomaga mi rozwijać się oraz dawać ludziom więcej z siebie. Każdy kolejny etap w moim życiu wiązał się ze zmianami i wyjściem ze strefy komfortu, ale również z poprawą sytuacji finansowej.

Im bardziej pragniesz pieniędzy, tym trudniej będzie Ci się wzbogacić.

prawo przyciągania w praktyce bogactwo

Im większej ilości ludzi pomogę, tym więcej pieniędzy będzie obecnych w moim życiu. I wcale nie dlatego, że do tego dążę. Wręcz przeciwnie. Tak jak pisałam we wpisie: “Prawo przyciągania. Mechanizm krok po kroku”, im bardziej pragniemy wzbogacenia się, im więcej myślimy o pieniądzach („wyskakując” myślami w przyszłość zamiast skoncentrować się na teraźniejszości), tym większa pewność, że zawsze będzie ich nam brakować. Były momenty w moim życiu, że zarabiałam mniej niż bym chciała. Ale były to dla mnie cenne lekcje. Musiałam zauważyć, że za bardzo pragnę pieniędzy. A im bardziej czegoś chcemy, odczuwając brak tego czegoś, tym większa pewność, że jedyne co do siebie przyciągniemy, to dalszy brak.

Był taki czas…

masaż

Pamiętam, że był taki okres, w którym zastanawiałam się, dlaczego nie mam więcej klientów, a co za tym idzie, więcej pieniędzy. Od wszystkich słyszałam komplementy na temat mojego masażu, dużo osób polecało mnie znajomym. Wiedziałam, że swoją pracę wykonuję dobrze i ludzie są bardzo zadowoleni z jej efektów. Posiadałam sporo klientów, ale chciałam mieć ich jeszcze więcej. Ich brak tłumaczyłam sobie tym, że w Trójmieście jest już bardzo dużo gabinetów masażu, a miejsce, w którym pracuje może wydawać się klientom nieodpowiednie. Dopiero kiedy doszło do mnie, że ilość moich klientów zależy tylko i wyłącznie ode mnie, a nie od tego, gdzie pracuję, ilość osób chcących umówić się na masaż diametralnie się zmieniła. Po prostu któregoś razu podczas modlitwy i medytacji zadałam sobie pytanie, dlaczego nie mam tylu klientów i takich zarobków, jakie bym chciała mieć. Odpowiedź przyszła do mnie sama – „Ludzie potrzebują dobrych masaży, a ja wykonuję dobre masaże. Powinnam mieć klientów niezależnie od tego, gdzie pracuję. Nie wiem w jaki sposób, ale od tej pory ilość moich klientów diametralnie się zwiększy. Wszystko tworzę sama, za pomocą własnych myśli. To, że mam mniej klientów niż bym chciała, jest zależne tylko i wyłącznie ode mnie.”

I wierz mi lub nie, ale w przeciągu tygodnia ilość osób, które zaczęły kontaktować się ze mną w sprawie masaży niesamowicie się zwiększyła. Nie zrobiłam niczego, czego nie robiłabym wcześniej. Żadnej nowej reklamy, nowych działań. Po prostu klienci zaczęli polecać moje usługi swoim znajomym, prosić o wizytówkę dla kogoś innego. To było wręcz magiczne. Znaleźli się klienci, zwiększyły się moje dochody. A ja nie zmieniłam zupełnie nic. Tylko swoje ograniczające przekonania. Na temat tego, że miejsce, gdzie pracuję ma wpływ na ilość moich klientów.

Wszystko zależy od Ciebie. Nie ma zewnętrznych przyczyn!

dziewczyna wśród kwiatów medytuje modli się

Podsumowując, tylko i wyłącznie od Ciebie zależy, jak układać się będą Twoje sprawy finansowe. Jeśli chcesz zarabiać więcej, poproś o to w myślach i zastosuj do punktów dotyczących prawa przyciągania, które omawiałam we wcześniejszych wpisach (już podlinkowanych) . Jeśli nienawidzisz swojej pracy, poproś w myślach o wskazówki dotyczące jej zmiany. Odpowiedz przyjdzie do Ciebie w odpowiednim czasie, a Ty podświadomie będziesz wiedział co robić. Jedyny warunek jest taki, że musisz postępować dokładnie tak, jak to opisałam wcześniej. Poprosić. Mieć pewność, że to o co prosisz, przyjdzie do Ciebie. Odpuścić. To oczywiście tylko teoria 🙂 Do Ciebie należy praktyka. Tylko dzięki własnemu doświadczeniu dowiesz się, czym jest prawo przyciągania w praktyce.

Miłość.

życie miłość śmiech

Aby otrzymać miłość, najpierw trzeba nauczyć się ją dawać. Jeśli dążysz do związku, ponieważ chcesz czuć się kochany, mieć poczucie bezpieczeństwa i szczęścia wynikającego z obecności drugiej osoby, trudno Ci będzie stworzyć udany związek. Większość osób pragnie, aby ktoś ich pokochał, ponieważ w ten sposób czują się bardziej dowartościowane. Musisz nauczyć się kochać siebie, doceniać, jak ważną i wartościową osobą jesteś. Dopiero wtedy będziesz potrafił obdarzyć miłością inną osobę. I będzie to uczucie bezwarunkowe, piękne i czyste. Nie opieraj poczucia własnej wartości na tym, że ktoś jest w Tobie zakochany. Jeśli będziesz czekał na miłość i uzależniał od niej swe szczęście, nigdy nie będziesz w pełni szczęśliwy. Nigdy też nie będziesz potrafił obdarować kogoś prawdziwym, głębokim uczuciem. Kocha się bez powodu, bezwarunkowo.

Im więcej będziesz medytować, tym szybciej zrozumiesz, czym jest MIŁOŚĆ. Tak naprawdę, pojęcia takie jak miłość, szczęście, spokój, radość są pojęciem tożsamym. Moim zdaniem poznanie tych uczuć, zrozumienie ich, stanowi sens naszego życia i warunkuje nasze spełnienie. O przyciąganiu partnera życiowego napiszę jeszcze wkrótce oddzielny wpis. Wprawdzie nie mam w tym wielkiego doświadczenia, bo jestem w obecnym związku 11 lat. Od 16 roku życia. Ale może właśnie tego typu doświadczenie w związku okaże się dla kogoś cenne. Zachęcam do przeczytania wpisu: “Jak przyciągnąć miłość życia?”.

Pasja, ciekawe doświadczenia, podróże.

życie jest podróżą

Być może chciałbyś, aby Twoje życie było ciekawsze. Obfitowało w niesamowite doznania i doświadczenia. W moim przypadku tego typu „prośby” realizują się najszybciej. Jest to obszar, w którym nie musisz konkretyzować pragnienia, ale nastawić się na niespodzianki od losu, w związku z czym wszystko powinieneś „przyciągać” łatwo i szybko. Czasami wysyłam w myślach pragnienie dotyczące nowych, ciekawych doświadczeń. Proszę, aby przydarzyło mi się po prostu coś miłego. Jedynym warunkiem, który musisz spełnić, aby przyciągnąć do siebie tego typu „miłe doświadczenia” jest ciekawość i otwartość na „propozycje” od losu. Na przykład, gdy ktoś proponuje Ci darmowy karnet na siłownię – idź! Wyjście do teatru? Koniecznie! Nawet jeśli jesteś sceptyczny, bo wydawało Ci się, że nie lubisz tego typu sztuki. Konieczne jest pozytywne nastawienie, radość z tego, że doświadczysz czegoś nowego i ciekawego. Zapewniam Cię, że wówczas przyciągniesz do siebie niesamowite wydarzenia. Prawo przyciągania w praktyce to przede wszystkim słuchanie własnej intuicji.

Prawo przyciągania w praktyce, czyli jak przyciągnęłam darmową kolację w restauracji.

Poszłam kiedyś na Noc Muzeów w Gdańsku. Znam już chyba wszystkie muzea w tym mieście, ale perspektywa fajnego wieczoru z siostrą, szwagrem i mężem napawała mnie świetnym nastrojem, więc zdecydowałam się na stanie w gigantycznej kolejce w celu obejrzenia po raz kolejny eksponatów Muzeum Bursztynu. Wypatrzyłam ciekawy konkurs. Aby wygrać kolację dla dwóch osób w restauracji Piano w Pruszczu Gdańskim o wartości 200zł należało zwiedzić jeszcze dwa inne muzea, zebrać pieczątki na kuponie i wrzucić go do urny zgłoszeniowej. Powiedziałam wtedy głośno „Wygram ten konkurs, jestem pewna!” Wszyscy, którzy mi towarzyszyli stwierdzili, że to prawda. Na sto procent wygram, bo zawsze wygrywam wszystkie konkursy. Byłam przekonana o wygranej, a jednocześnie nie szczególnie mi na niej zależało. Następnego dnia zadzwonił telefon. Wygrałam, wylosowali mnie! Niby nic szczególnego. Ta wygrana nie zmieniła mojego życia. Ale było to niezwykle miłe doświadczenie. Uwielbiam wygrywać konkursy! Wydarzenie to nauczyło mnie kilku rzeczy.

Wygrana w konkursie nauczyła mnie kilku rzeczy.

zwycięstwo!

Po pierwsze, dzięki tej wygranej (a także wielu innym sytuacjom, kiedy stosowałam świadomie prawo przyciągania) nauczyłam się przyciągać do siebie wszystko, o czym pomyślę. Dzięki tego typu wydarzeniom utwierdziłam się w przekonaniu, że prawo to działa zawsze, według prostego schematu: 1) Pomyśl, czego chcesz. 2) Musisz mieć pewność, że to coś na 100% zaistnieje 3) Odpuść. Nie myśl o tym więcej. To już jest Twoje.

Tak właśnie było w tym przypadku. Drugie, czego nauczyło mnie to wydarzenie, to żeby wykorzystywać wszystkie sytuacje, które podtyka nam pod nos los i przyjmować je z radością. Cieszyć się tym, że możesz doświadczyć czegoś nowego. A w każdej sekundzie może przydarzyć Ci się coś miłego. Musisz tylko mieć oczy szeroko otwarte. Konkurs? Weź w nim udział. Ciekawa propozycja? Skorzystaj! Nie pojawiły się one w Twoim życiu bez przyczyny. Bez ciśnienia, z uśmiechem na twarzy, radością, pewnością, że wszystko ułoży się dokładnie tak jak chcesz. Zacznij swoje eksperymentowanie z prawem przyciągania właśnie od tego typu „miłych rzeczy”. Szukaj okazji do sprawdzenia, na czym polega prawo przyciągania w praktyce! 🙂

Prawo przyciągania w praktyce, czyli jak przyciągnęłam darmową egzotyczną podróż 🙂

prawo przyciągania w praktyce wycieczka na Cypr

Kolejny przykład. Uwielbiam podróże. Staram się podróżować najczęściej, jak to możliwe. Kilka lat temu, kiedy dopiero zaczynałam odkrywać prawo przyciągania postanowiłam, że przyciągnę do siebie podróż. Stwierdziłam, że dobrze byłoby, aby była to podróż darmowa, ponieważ w tamtym okresie oboje z mężem nie zarabialiśmy jeszcze na tyle dużo, aby pozwolić sobie na kilka wycieczek w ciągu roku. Poprosiłam w myślach o jakąś fajną wycieczkę. Byłam pewna, że gdzieś uda się pojechać. Skoro o to proszę, to tak się stanie. Jednocześnie nie byłam bardzo skoncentrowana na myśleniu o podróży. Obok myśli –„Na pewno gdzieś pojedziemy”, równocześnie mówiłam sobie – „Jeśli nigdzie nie pojedziemy, to nic nie szkodzi, już byliśmy na kilku wyjazdach”. Dostrzegasz ten dualizm? Musisz nauczyć się płynnie przeskakiwać myślami z „pewności” do „odpuszczenia”. To wcale nie jest trudne. Kwestia wyćwiczenia.

Niedługo potem na Facebooku zauważyłam konkurs organizowany przez firmę Fly4Free. Można było wygrać wycieczkę na Cypr o wartości 5 tysięcy złotych w dowolnym terminie, organizowaną przez z biuro podróży TUI. Trzeba było tylko odpowiedzieć na pytanie – „Jak wyglądałby Twój wymarzony dzień na Cyprze?”. W odpowiedzi napisałam wierszyk. Nie jakiś szczególny. Widziałam, że po publikacji wyników konkursu kilka osób go nawet wyśmiało. Później zapomniałam o sprawie. Nie myślałam w ogóle o konkursie, nie czekałam na wyniki. Jakiś czas później podczas gdy ćwiczyłam poranną jogę przyszedł mail z powiadomieniem o wygranej. Pojechaliśmy na Cypr zupełnie za darmo. 🙂 🙂

Prawo przyciągania w praktyce – zdrowie.

zacznij od siebie

Ciało choruje, gdy dusza choruje. Każda choroba jest odzwierciedleniem naszych myśli i emocji. Stresu, będącego wynikiem strachu, gniewu, frustracji, smutku. Nasze ciało daje nam znak, jeśli równowaga między ciałem, umysłem i duszą zostaje zachwiana. Objawia się to różnymi chorobami, dysfunkcjami, bólami, a także na wczesnym etapie – napięciem mięśniowym (lub powięziowym). Jeśli chcesz wrócić do zdrowia, w pierwszej kolejności musisz zastanowić się nad pierwotną przyczyną problemu. Pozbyć się tych wszystkich negatywnych emocji. Wyciszyć się, zrelaksować, uspokoić umysł. Przebaczyć błędy sobie i innym, skupić się na teraźniejszości zamiast rozpamiętywać wydarzenia z przeszłości i martwić się o przyszłość. Następnie pozbądź się napięć w ciele.

Idź na masaż. Pozwól, aby traumy „zapisane w twoim ciele” odpuściły. Uwolnij je. Wraz z bólem fizycznym odejdzie ból psychiczny. Mogą pojawić się łzy, wzruszenie, radość, śmiech. Ale towarzyszyć im będzie poczucie głębokiego spokoju. Ulgi. Regularnie przychodź na masaż – aby uwolnić napięcia fizyczne. Codziennie medytuj – aby pozbyć się napięć natury psychicznej, to znaczy natłoku myśli i negatywnych emocji. Więcej na ten temat we wpisie: “Przyciągamy do siebie choroby”.

Prawo przyciągania w praktyce -idealna waga ciała.

fit sylwetka

Znam bardzo wiele dziewczyn, które całe życie się odchudzają. Mimo że zdrowo się odżywiają, ćwiczą, uczęszczają do dietetyków, próbują różnych diet, to nie mogą osiągnąć wymarzonej sylwetki. Oczywiście możesz powiedzieć, że przyczyn jest wiele: zaburzenia hormonalne, genetyka, nieodpowiedni bilans kaloryczny diety, brak systematyczności itd. Każdy szuka przyczyn zewnętrznych, jednak prawdziwa przyczyna tkwi głębiej. Osobiście nigdy nie miałam nadwagi. Bywały jednak okresy w moim życiu, że zupełnie nie akceptowałam swojej figury. Jestem typowa „gruszką”, mam drobną górę ciała i masywne nogi oraz pośladki. Z każdej strony atakują nas z mediów obrazy przepięknych dziewczyn mających doskonałe kształty. Mamy tendencję do porównywania się z nimi. Bardzo krytycznego oceniania siebie samych przez ich pryzmat. Patrząc na tego typu piękności moje nogi wydawały mi się grube i zbyt krótkie, a skóra za mało jędrna. Nawet nie pamiętam kiedy po raz pierwszy zauważyłam u siebie oznaki cellulitu. Prawdopodobnie właśnie wtedy, gdy dowiedziałam się, że cosś takiego w ogóle istnieje i zaczęłam szukać go u siebie. Czyli zapewne już jako nastolatka. Kiedy zdałam sobie sprawę, że mój wygląd, zależy w dużej mierze ode mnie spojrzałam na siebie z zupełnie innej perspektywy.

Aby wyglądać pięknie musisz czuć się pięknie.

prawo przyciągania w praktyce

Aby wyglądać pięknie musisz czuć się pięknie. Wtedy nawet, gdy Twój wygląd posiada pewne mankamenty, inni będą postrzegać Cię jako bardzo ładną osobę. Znasz dziewczyny, które z pozoru wcale nie są pięknościami, ale zawsze miały powodzenie wśród mężczyzn? Takie, które zawsze wyróżniają się z tłumie. Wszyscy mają je za wyjątkowe, mimo że ich uroda jest zupełnie przeciętna. Czy wiesz, jaka jest ich tajemnica? Pewność siebie i uśmiech. Bijący od nich wewnętrzny blask, który podświadomie każe innym myśleć, że mają do czynienia z kimś nieprzeciętnym. Jeśli czujesz się piękna, akceptujesz siebie, jesteś radosna i szczęśliwa, pogodzona ze sobą i ze światem, inni będą mieli Cię za piękność. Tak po prostu jest. Kiedy poznałam prawo przyciągania uświadomiłam sobie, że muszę zmienić myślenie na swój temat. Inni widzą mnie taką, jaką ja sama się czuję.

Nie myśl za dużo o wyglądzie.

prawo przyciągania w praktyce akceptacja

Gdy akceptuję swoja sylwetkę i lubię siebie, cellulit znika. Słyszę wtedy wiele komplementów na temat mojej kobiecej figury. Kiedy rozmyślam za dużo nad tym, że inne dziewczyny wyglądają lepiej i zastanawiam się nad tym, czy moje nogi nie wydają się innym brzydkie, wtedy wszystko na niebie i ziemi sprzyja mi, abym nadal tak myślała. Na przykład wchodzę do przymierzalni w sklepie odzieżowym, gdzie światło wydaje się podkreślać wszystkie mankamenty skóry. Albo napotykam na Instagram dziewczyny, która ma idealne nogi. Aktualnie akceptuję siebie. Wiem, że to jak postrzegam siebie samą, wpływa na to, jak inni mnie postrzegają. Tak działa prawo przyciągania. Powiem więcej. Uważam, że gdy za dużo myślę na temat swojej sylwetki, cellulit wraca. Wtedy nie tylko ja bardziej zwracam na niego uwagę, ale ten problem po prostu się nasila. Nasz organizm ma niesamowite zdolności regeneracyjne. Nasze ciało może zmieniać się w zależności od tego, co o nim myślimy. Nie dotyczy to wyłącznie chorób, ale również naszego wyglądu. Jeśli wypadają Ci włosy, to zastanów się, czy ostatnio nie myślałaś o tym, że są zbyt rzadkie. Jeśli przed ciążą obawiałaś się rozstępów, to po ciąży prawdopodobnie się one pojawiły.

Wszystkie zmiany zapoczątkowujemy na poziomie psychicznym.

prawo przyciągania w praktyce modlitwa

Pokochaj swoje ciało. Genów sobie nie wybieramy, ale niezależnie od nich możemy wpływać na to, jak wyglądamy. Podobnie jak choroby, napięcia w ciele i ból, również niekorzystny wygląd jest informacją od naszego organizmu, że nasza dusza o czymś nas informuje. Musimy dokonać zmian na poziomie psychicznym, aby obserwować zmiany na poziomie fizycznym. Nie neguję korzystnego wpływu aktywności fizycznej i zdrowego odżywiania na figurę. Już dawno temu zauważyłam, że gdy jem za dużo, w mojej diecie pojawia się za dużo cukru i białej mąki oraz za mało się ruszam, to mam dużo mniej energii, jestem bardziej ospała, mniej kreatywna i radosna. Zarówno sport, jak i dieta wpływają na kondycję naszego organizmu. Mają znaczenie, jeśli chodzi o regenerację tkanek. Mogą sprzyjać chorobom lub im zapobiegać. Zmieniać nasz wygląd w sposób korzystny lub niekorzystny. Jednak wszystkie zmiany zapoczątkowujemy na poziomie psychicznym. Możesz odżywiać się najzdrowiej na świecie, dużo ćwiczyć i codziennie robić antycellulitowy masaż bańką chińską, ale jeśli nie dokonasz zmian w swojej głowie, Twoje ciało również się nie zmieni. Pokochaj siebie, zmień swoje myślenie, a zobaczysz, jak z dnia na dzień stajesz się piękniejsza.

Prawo przyciągania w praktyce.

Mam nadzieję, że tych kilka przykładów z mojego życia oraz moich przemyśleń troszkę rozjaśniło Ci temat prawa przyciągania. Jeśli wpis Ci się podobał lub skłonił do przemyśleń – zostaw komentarz, polub mój profil na Facebooku i Instagramie. Wtedy będziesz na bieżąco z nowymi wpisami. Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia w kreowaniu swoje rzeczywistości, Ula 🙂


komentarzy 12

  • Marii es

    Co za niespodzianka!
    Byłam tutaj parę „ chwil „ temu, a tu już czekały na mnie dwa nowe wpisy za które ogromnie dziękuje ♥️
    Świetnie się je czyta. Ten blog daje mi zastrzyk pozytywnej energii i chęć do zmiany swojego życia. Wiele wyciągam z tych postów.
    Dużym plusem jest to, ze podaje Pani przykłady działania Prawa Przyciągania oparte na własnym doświadczeniu :))

  • Marii es

    Witam. Nasunęło mi się takie pytanie.
    Poprosiłam. Uwierzyłam na 100%, że to czego pragnę się zamanifestuje i teraz chciałabym wiedzieć od czego zależy czas, kiedy to czego pragnę przyjdzie do mnie?

    • Urszula Falkowska

      Pamiętaj, że samo uwierzenie to dopiero połowa sukcesu. Tak samo, a może nawet ważniejsze jest odpuszczenie. A skoro zastanawiasz się, jak szybko pragnienie się zrealizuje, to znaczy, że nie do końca odpusciłaś. Za bardzo Ci zależy. Wiem, że to trudne. Dlatego właśnie wymaga praktyki. Musisz teraz przekonać swoją podświadomość, że tego nie potrzebujesz. Że bez tego też jesteś szczęśliwa. Pragnienia realizują się najszybciej wtedy, gdy o nich zapomnimy. Czasem od razu. Bach! I zdziwiona patrzysz – “Wow, szok, że to działa tak natychmiastowo!”. A czasem potrzeba czasu, miesięcy, roku… Ważne, aby zaufać Bogu i dać mu “wolną rękę”. I wierzyć, że Ty nie musisz już nic robić, tylko dać się prowadzić, czekać na różne sytuacje, które doprowadzą Cię do celu. Potrenuj najpierw z “mniej ważnymi” pragnieniami, bo je łatwiej jest odpuścić, zapomnieć. U mnie to były konkursy, Lotto, znalezione pieniądze. Albo coś typu – “Zjadlabym sobie czekoladę.” Wierzysz, odpuszczasz, zapominasz i tego samego dnia ktoś daje Ci czekoladę 🙂 To tylko przykład. Ale naprawdę najłatwiej jest trenować odpuszczenie na małych pragnieniach. Zrobię o tym wpis.

  • Michał

    Ula, Twoje wpisy są naprawdę bardzo, bardzo motywujące. Dziękuje jeszcze raz z całego serca 🙂 Po lekturze wszystkiego co do tej pory napisałaś (niektóre wpisy czytałem już kilka razy), zacząłem szukać inspiracji całkiem blisko, bo w sobie. I chciałem zainspirować również was moi drodzy, bo to wszystko co tutaj jest napisane, to po po prostu prawda. Prawo przyciągania istnieje i działa bez zarzutu. I z mojego punktu widzenia, nasza wibracja ma również fundamentalne znaczenie. Rezonując miłością i dostatkiem, przyciągamy szybciej. Czasem są to wręcz minuty. Niektóre prośby potrzebują nieco więcej czasu by się przed nami zamanifestować. Strach i wątpliwości przyciąga do nas jeszcze więcej sytuacji i osób które potwierdzą nasz wewnętrzny stan.

    Chciałbym się z wami podzielić również moimi przykładami z życia, które wydarzyły się całkiem niedawno. Zapraszam do lektury 🙂

    1. Mieszkanie z ogródkiem
    Mieszkając jeszcze na lokacji z kilkoma osobami, kiedy zacząłem zgłębiać tematy prawa przyciągania, duchowości i mocy ludzkich myśli na otaczającą rzeczywistość, zapragnąłem znaleźć mieszkanie z ogródkiem. Niedrogie, w fajnym miejscu gdzie mógłbym mieć blisko np. do mojego przyjaciela i do pracy. Mówiłem o tym nie raz, różnym osobom z mojego otoczenia. Znajdę fajne mieszkanie, do końca maja. Co prawda losowałem na stronie korporacji mieszkaniowych, gdzie można było w drodze losowania otrzymać coś naprawdę fajnego, za nieduże pieniądze. Ja jednak wewnętrznie miałem co do tego jakieś wątpliwości. Wystarczy choćby niewielki ich cień. Teraz widzę też, że za bardzo tego pragnąłem wypatrując z niecierpliwością wyniki losowań. Przez rok nie udało się nic wylosować. Jednak pewnego dnia w pracy, znajomy powiedział mi że wynajmuje studio przez pewną firmę pośredniczącą w wynajmie mieszkań, że jest zadowolony. Poczułem że to może być dobry pomysł, udałem się do ich placówki. Zapytałem o mieszkanie od czerwca, polka która tam pracowała odparła że śmiało mogę przyjść pod koniec maja, bo na razie nic nie mają. Co macie? Zapytałem więc. Powiedziała mi o mieszkaniu, fajnym, przytulnym, jedynie z wspólną kuchnią ale za to z własnym, małym ogródkiem. Kiedy spytałem od kiedy, mówiła ze już jest dostępne, ale ma na niego już jednego chłopaka. Porozmawiałem z nią jednak chwilę, nie musiałem specjalnie nic robić. Powiedziała że jakoś tak dobrze z oczu mi patrzy, pojechaliśmy zobaczyć mieszkanie. Nie zastanawiałem się ani chwili, wziąłem. Był to maj.

    2. Piekarnik
    W mieszkaniu brakowało mi piekarnika, tęskniłem za ciepłymi posiłkami, niekoniecznie z patelni. Wyobraziłem sobie taki piekarnik jak miała moje niedoszła teściowa. Pomyślałem, bardziej tak luźno, że fajnie byłoby mieć tutaj piekarnik. Nie pamiętam już po jakim czasie, w każdym razie niedługim, przeglądając facebook na grupie Polaków z miasta w którym obecnie mieszkam, trafiłem na identyczny piekarnik. Pamiętam że ogłoszenie było zamieszczone dosłownie jedną albo dwie minuty wcześniej. Idealna synchronizacja. Zadzwoniłem, umówiłem się i pojechałem po niego. Kosztował niedrogo, bo niecałe 30 EUR. Zakupiłem i postawiłem go tam, gdzie chciałem żeby stał. Kupiłem też przedłużacz w jednym z marketów, który jako jedyny leżał wśród innych, o różnych długościach. Kiedy go przywiozłem do domu, okazało się że jest niemal idealny na długość. Oto jak Bóg przemawiając przez cały wszechświat, podsuwa nam to o co prosimy.

    3. Komoda 1 i 2
    Przyciągnąłem dwie komody. O jednej mówiłem, kurczę, przydałaby mi się jedna komoda w mieszkaniu. Mam taki mały przedpokoik/hol w którym pasowałby idealnie. Kiedy moja współlokatora się wyprowadzała, sprzedawała i pozbywała się wielu rzeczy. I zgadnijcie co mi zaproponowała? 🙂 Drewniana komoda do dziś stoi w przedpokoju, ładny podarunek od Boga.

    Drugą z kolei przyciągnąłem dla swojej byłej dziewczyny, tym razem używając techniki dwupunktu. Tego samego dnia, może kilka, może kilkanaście a może kilkadziesiąt minut później – w każdym razie nie długo i na pewno tego samego dnia, wszedłem na facebook w poszukiwaniu komód. Przejrzałem kilka, jedna przykuła moją uwagę. Ogłoszenie zamieszczone minutę wcześniej. Pojechaliśmy na miejsce, kupiliśmy za 10 EUR o ile dobrze pamiętam. Komoda idealnie dopasowana na wymiar.

    4. Rower
    Po wypadku i przeprowadzce dużo spacerowałem. Miałem też wtedy bardzo wysoką wibrację, dziękowałem Bogu za to że żyję, ufałem że wszystko ostatecznie dobrze się ułoży. Pomyślałem sobie że kurczę, fajnie byłoby mieć rower. Niecały tydzień później kiedy rozmawiałem z kolegą, zaproponował że ma jeden rower, i że mógłby mi go sprezentować za darmo (!). Ja jednak odmówiłem, ale zrobiło mi się bardzo miło. Poczułem że to odpowiedź na moje prośby, choć nie przyjąłem propozycji. Czasem zdarza się tak, że coś pojawią się tuż przed nami, i wystarczy zrobić jeszcze jeden mały krok by to mieć. Gdy go nie zrobimy, wtedy szansa zwyczajnie się oddala. To ostatecznie od nas zależy co przyjmiemy, a co nie. To zawsze my jesteśmy tymi, którzy podejmują ostatnią decyzję. Patrz punkt 5.

    5. Miłość życia
    Dużo myślałem o miłości. Pamiętam wtedy że robiłem przez 21 dni technikę na przyciągnięcie idealnego partnera. Moje prośby na tamtą chwilę dotyczyły dziewczyny, holenderki. Pięknej, o niebieskich oczach, dobrym sercu. I innych cechach których nie muszę tu wymieniać, to zresztą już nie istotne. Pewnego spaceru, kiedy wyszedłem z Jumbo, skierowałem się w stronę przejścia dla pieszych. Przede mną szły dwie dziewczyny. Wyprzedziłem je szybszym krokiem, stanąłem przed skrzyżowaniem. Wcisnąłem przycisk. Odwróciłem się nagle i tuż przed moją twarzą, może 20 cm ujrzałem głębię niebieskich oczu, magnetyzujących, elektryzujących. Jakbym spoglądał w nieskończoność. I Uśmiech tak piękny, szczery, zniewalający. Zamarłem. Później szedłem obok tych dziewczyn jakby na autopilocie, przez pasaż handlowy, pogrążony własnymi myślami, wątpliwościami. Chyba z góry założyłem że nie warto podchodzić, może kogoś ma? Albo cholera wie co jeszcze. Wygrał strach, wątpliwości. Jakaś niższa warstwa poczucia własnego wartości musiała ślisko szeptać mi wtedy do ucha. Może nie byłem jeszcze gotowy? Nie mam pojęcia. No ale widocznie tak, gotowy nie byłem, bo przecież zagadałbym, i kto wie co mogło by się wydarzyć. Niedługo potem, dwie podobne sytuacje miały miejsce. To wszystko działo się w 2018 roku. Wszystkie były Holenderkami. Każda z nich miała niebieskie oczy.

    Druga sytuacja, poszedłem do sklepu po muffinki. Był wtedy karnawał, po ulicach chodziło mnóstwo przebierańców, a w tle grała przaśna, ludowa muzyka kojarząca mi się z miksem disco polo i śląskich hitów. Kupiłem akurat cztery, pamiętam jak dziś. I gdy wracałem z tymi czterema muffinkami, przechodziłem obok czterech dziewcząt. Znów podobne spojrzenie, uśmiech. Cztery dziewczyny, cztery muffinki. Synchroniczność. I jeden facet który przeszedł samotnie obok, nawet się nie odwracając.

    Trzecie tak wymowne spojrzenie, z zapisaną na twarzy obietnicą miłości zobaczyłem znowu w sklepie, stała w drzwiach, uśmiechając się do mnie uroczo. Pamiętam że było tuż przed dziewiątą wieczorem, i drzwi zamykała niewysłowiona piękność. A ja oczywiście nawet nie podszedłem, no bo jak to, przecież już zamykają. Nigdy też więcej nie widziałem jej w tym sklepie.

    Te trzy sytuacje nastąpiły w naprawdę niedługim czasie, może w odległości trzech-czterech miesięcy od siebie. Wiem że rezonowałem wtedy bardzo wysoko, nie miałem zmartwień, nie miałem wątpliwości. Czułem ufność, czułem miłość. Czułem pewność. Czułem że Bóg mnie prowadzi. Czułem taki stan eudajmonii, życiowego rozkwitu. Ale jak się później okazało czułem również lęk, gdy przyszło zmierzyć się z manifestacją własnych pragnień.

    6. Pasażerka na blabla car.
    Po warsztatach dwupunktu na których byłem w Poznaniu, w maju 2019, przed wyjazdem do Holandii zrobiłem dwupunkt na pasażera z blabla car. Znalazłem dość szybko, zresztą, byłem tam tylko cztery dni. Pasażerem okazała się dziewczyna, bardzo ciepła i serdeczna osoba, którą musiałem odebrać dosłownie ulicę dalej od miejsca, gdzie odbywały się warsztaty. Mało tego, kiedy rozmawialiśmy w drodze powrotnej, okazało się że mieszkała w tym samym czasie, w tym samym hostelu, i to w pokoju tuż obok mojego, za ścianą. Mój miał numer bodajże 6, jej 5. Trochę za dużo „przypadków” jak na ponad pięćset tysięcy mieszkańców. Ja w przypadki nie wierzę, w zbiegi okoliczności – jak najbardziej.

    I na koniec dodam, że choć ostatnie kilka miesięcy upłynęły, niestety, na byciu manipulowanym i okłamywanym, nie tracę wiary. Wyciągam lekcje, szukam pozytywnych aspektów. To co się stało, traktuję jako lekcję. Właśnie po Twoim wpisie Ula. Zacząłem też ostatnio częściej i więcej medytować. Każdy kogo spotykamy na naszej drodze to dla nas wspaniały nauczyciel, a każde doświadczenie to wartościowa lekcja budująca i umacniająca nas od środka.

    A nawiązując do ostatniego wpisu o chorobach duszy, dokładnie to samo myślałem tkwiąc w tym toksycznym związku. Kiedy zacząłem chorować. Kiedy zaczęły boleć mnie stawy tak bardzo, że nie mogłem ustać na własnych nogach. Bóle głowy, przeziębienia. Coś co przed długi czas wcześniej, było mi obce.

    Chciałbym zapytać jeszcze o kwestię intuicji, bo opierając się na moim ostatnim doświadczeniu, nie wiedziałem że mam do czynienia z osobą korzystającą z manipulacji; subtelnej, słodkiej i niemal niedostrzegalnej. Czułem jednak jakiś wewnętrzny niepokój, coś mi nie pasowało. Jednak postanowiłem zaryzykować, i teraz po czasie widzę jak ważne jest słuchać tych wewnętrznych podszeptów wątpliwości, niekreślonego niepokoju które ostrzegają nas przed możliwymi nieprzyjemnymi konsekwencjami podjętych przez nas działań. Jak zatem rozpoznać ten szept intuicji, czym go odróżnić od naszych możliwych potencjalnych negatywnych wyobrażeń czy przekonań spowodowanych np. obniżoną wibracją czy innymi czynnikami?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Urszula Falkowska

      Dziękuję Ci bardzo za wszystko co napisałeś 🙂 Piękne zdanie, które podsumowuje wszystko – “Rezonując miłością i dostatkiem przyciągały szybciej”.
      Z intuicją to jest tak, że jeśli wewnętrzny głos nam coś podpowiada, to znaczy, że dusza prowadzi nas do naszego pragnienia. Czasem ta droga jest bardzo długa i idąc nią musimy się jeszcze kilku rzeczy nauczyć. Albo żeby zrealizować nasze pragnienie musi się jeszcze kilka rzeczy wydarzyć – nawet pozornie niekorzystnych. Może nam się wydawać, że nie chcieliśmy przyciągnąć złych wydarzeń, osób, a tak naprawdę ich obecność w naszym życiu była potrzebna. Intuicja podpowuedziala nam zrobienie czegoś, albo kontakt z kimś, co z biegiem czasu wydaje nam się błędem. Ale wcale tak nie jest. W głębi duszy powiedziałeś sobie kiedyś, że chcesz rozwoju duchowego i osobistego. Chcesz nauczyć się świadomego stosowania prawa przyciągania. I duszą prowadzi Cię przez życie w taki sposób, abyś to pragnienie zrealizował. Dlatego potrzebne było Ci poznanie tej osoby, która Tobą manipulowała. I podpowuedziala Ci to intuicja.
      Ja też zrobiłam w życiu kilka głupot. Masakrycznych głupot. Ale z biegiem czasu wiem, że sama to przyciągnęłam.
      Robisz już wszystko co trzeba, aby lepiej słyszeć swoją intuicję – medytujesz. Trzeba to robić regularnie, a najlepiej starać się być Tu i Teraz jak najczęściej w ciągu dnia, ile się da. Przeczytaj “Potęgę teraźniejszości” E. Tolle’a.

      • Michał

        Tak też to odbieram po czasie, tak musiało się stać. Spędziłem pół roku w bardzo niskiej wibracji, pochłonięty negatywnymi myślami. Choć z początku trzymałem tarczę wysoko, z czasem zaczęła ona opadać a ja znalazłem się niemal na dnie. Musiałem przetrawić sporo negatywnych emocji, by móc się otrząsnąć. Czasem ciężko wyrwać się z tego błędnego nisko wibracyjnego koła. Ale udało mi się, i zajęło mi to niespełna miesiąc. Teraz nakręca się koło pozytywnych emocji, z dnia na dzień coraz bardziej. Ale to wszystko mnie nauczyło że problem pozostaje problemem, dopóki nadajemy mu takie znaczenie. Zmiana przekonania zmienia nasze wewnętrzne nastawienie, ból gdzieś znika. Pojawia się ulga.

        Jeśli chodzi o medytację, odkąd zwiększyłem jej długość z piętnastu minut do czterdziestu pięciu rano, efekty mnie wręcz zdumiewają. Zaczynam się od tego uzależniać 🙂 Bycie Tu i teraz przychodzi jakoś tak łatwiej, bardziej naturalnie. A to dopiero początek drogi. Intuicja mnie poprowadzi.

        Dziękuję 🙂

  • ghế massage nhật bản Okasa

    This is the perfect blog for anyone who really wants to
    understand this topic. You know a whole lot its almost tough to argue with you (not that I actually
    would want to…HaHa). You certainly put a new spin on a topic
    which has been discussed for decades. Wonderful stuff, just great!

  • Fionka

    Wpadł mi do głowy taki przykład… Gdyby 10 ludzi chciało wygrać w totka główną wygrana, to jak o na się podzieli na tyle osób?

    • Urszula Falkowska

      To wygrana podzieliłaby się na 10 osób 🙂 teoretycznie jazdy mógłby wygrać. W praktyce – nie jest to wcale takie łatwe – jak widać zresztą 🙂 Będę szerzej o tym pisać w książce

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *