Nauka,  Prawo przyciągania

Przyciągamy do siebie choroby.

Kontrowersyjne pytania.

Przyszła pora na odpowiedź na najbardziej kontrowersyjne pytania. Wiele osób kwestionuje istnienie prawa przyciągania, argumentując to w ten sposób – „A co z dziećmi od urodzenia chorymi na nieuleczalne choroby? Same to do siebie przyciągnęły?”, „Urodziłem się w bardzo ubogiej i patologicznej rodzinie. Czy uważasz, ze sam to sobie wybrałem? Naprawdę myślisz, że każdy ma taki sam wpływ na kreowanie swojego życia? Nic nie jest sprawiedliwe. Jeden ma pecha, inny szczęście”. Dla wielu osób najtrudniejsze jest uświadomienie sobie, że są stuprocentowo odpowiedzialni za swoje życie.

Prawo przyciągania działa zawsze.

Prawo przyciągania działa zawsze. I kropka. Jeśli nadal w to nie wierzysz mimo, że przytoczyłam mnóstwo sytuacji ze swojego życia w tych wpisach (tutaj, tutaj i tutaj) – masz do tego prawo. W końcu mnie nie znasz. Co więcej, jeśli ktoś nie jest gotowy na przeskoczenie z jednego „wymiaru” na inny, nikt mu w tym nie pomoże. Każdy z nas obraca się w pewnej rzeczywistości, którą sam sobie wybrał. Jeśli sądzisz, że prawo przyciągania nie istnieje, to wszystko co cię otacza, wszystkie wydarzenia będą wskazywać na to, że to prawda. Przyciągamy to, w co wierzymy. Jeśli uważasz, że nie istnieją mechanizmy, które opisałam – masz rację. Wszechświat ześle Ci mnóstwo dowodów na poparcie twojego zdania. I nie dopuści do tego, abyś zrozumiał istotę prawa przyciągania. Nikogo nie przekonuję na siłę do swoich racji. Uważam, że jeśli ktoś nie jest gotowy na zrozumienie pewnych spraw, to nikt i nic tego nie zmieni. Jeśli wydaje Ci się, że choroby są niesprawiedliwościami zesłanymi od losu, nie musisz czytać dalej. Jeśli jednak czujesz podświadomie, że jest inaczej oznacza to, że jesteś gotowy na pozytywne zmiany w swoim życiu. 

Przyciągamy do siebie wszystkie choroby.

My sami przyciągamy do siebie wszystkie choroby. Tutaj pisałam o tym, że „ciało choruje, gdy dusza choruje”. Zauważyłeś, że przeziębiasz się zawsze wtedy, gdy przechodzisz gorszy czas w swoim życiu? Wtedy, gdy jesteś bardziej smutny, zmęczony, pokłóciłeś się z kimś? Radosne i optymistyczne osoby chorują bardzo rzadko. Zapytasz – „A co z dobrymi i uśmiechniętymi ludźmi, którzy zachorowali na raka i odeszli w młodym wieku?” Oczywiście nikt nie chce zachorować na raka. Ale niektórzy dopuszczają w swoim umyśle możliwość zachorowania. Z różnych powodów. Na przykład jeśli ktoś w rodzinie zachorował i wydaje im się, że oni też są genetycznie obciążeni chorobą. Dopuszczają myśli, że też mogą być chorzy. Jeśli uświadomiłeś sobie właśnie, że należysz do tych osób, pozbądź się tego szkodliwego przekonania. Studiowałam biotechnologię. Uwielbiałam zajęcia z genetyki i epigenetyki. Fakt, że jesteś nosicielem jakiegoś genu, wcale nie stanowi dowodu na to, że gen ten uaktywni się w przyszłości. Ale o tym później. Innymi słowy, jeśli Twoja matka miała nowotwór, Ty wcale nie musisz zachorować.

Strach przed chorobą zawsze przyciągnie chorobę.

Jakie są inne powody, dla których ludzie dopuszczają do siebie myśli o nieuleczalnych chorobach? Boją się zachorować. Mówiłam już o tym wcześniej. Gdy boimy się czegoś, to podświadomie dopuszczamy możliwość zaistnienia tego w naszym życiu. Gdyby było inaczej – nie balibyśmy się tego. Jeśli podświadomie wierzysz, że coś może się wydarzyć, możesz mieć pewność – będzie to miało miejsce w Twoim życiu prędzej czy później. Chyba, że podważysz wiarygodność tych myśli. Przekonasz swoją podświadomość, że tak naprawdę nie dajesz temu wiary.

Czy małe dzieci też przyciągają do siebie choroby?

 A co z małymi dziećmi? Chorymi od urodzenia? Czy one także przyciągnęły do siebie swój los? Istnieją dwa warianty odpowiedzi na to pytanie. Zdecyduj, który wydaje ci się właściwy. Pierwsza opcja jest taka, że za wszystkie choroby dziecka odpowiada jego matka. To ona nieświadomie przyciąga do dziecka choroby. Druga możliwość – nasza dusza sama (przed narodzinami) decyduje o tym, czy będziemy za życia doświadczać chorób. Kto wie, być może w obu tezach jest ziarno prawdy. Może rzeczywistość jest połączeniem obydwu…? Już rozwijam tę myśl.

Czy matka odpowiada za chorobę dziecka?

Małe dziecko nie posiada jeszcze świadomości takiej, jak dorosły człowiek. Nie potrafi logicznie myśleć, ani kontrolować swoich myśli. Dopóki jego mózg nie wykształci się w pełni, do tego stopnia, że będzie potrafił sam kreować swoją rzeczywistość (czyli pewnie wtedy, gdy jest świadome wydarzeń wokół siebie, w wieku około 5-6 lat) dopóty za wszystko co dzieje się w jego życiu odpowiada najbliższa mu osoba, czyli najczęściej matka. Dotyczy to również rozwoju prenatalnego. Matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Między nią a dzieckiem wykształca się niezwykła więź, której towarzyszy silny instynkt macierzyński. Najczęściej jest ciągle obecna w życiu swojego dziecka, odpowiada za nie, chce je chronić. Jej myśli, emocje obracają się głównie wokół pociechy. Dziecko nie posiada jeszcze zdolności świadomego formułowania myśli, dlatego to myśli matki kształtują rzeczywistość malucha. Nadopiekuńcza matka może bardzo zaszkodzić swojemu dziecku, bo istnieje prawdopodobieństwo, że bojąc się nadmiernie o swoje maleństwo przyciągnie do niego (oczywiście nieświadomie) niechciane choroby. Matka, która boi się, że urodzi chore dziecko i dopuszcza tego typu myśli, podświadomie wierzy, że taki scenariusz jest możliwy, nieświadomie przyciąga chorobę dziecka.

Dusza sama decyduje o tym, jakie środowisko życia wybiera.

Druga opcja zahacza o sferę duchowości. W związku z tym od Ciebie zależy, czy uznasz, że to uzasadnienie Cię przekonuje. Sfera duchowości/wiary jest kwestią bardzo indywidualną i tylko od nas zależy, co chcemy uznać za wiarygodne, a co nie. Przeczytałam kiedyś w książce „Rozmowy z Bogiem” Neale Donalda Walscha, że dusza sama wybiera sobie ciało na ziemi. W zależności od tego, czego chce doświadczyć za życia, decyduje w jakim miejscu i w jakich warunkach będzie żyła. Według tego co pisze Walsch, dusza jest nieśmiertelna. Doświadcza wielu wcieleń na ziemi, a każde wcielenie ma pozwolić jej odkryć, kim tak naprawdę jest. Każde kolejne wcielenie pozwala duszy tworzyć, doświadczać, poznawać. Być bliżej nieograniczonej miłości i radości, będących ucieleśnieniem Boga, czyli energii przepełniającej wszystko co istnieje we Wszechświecie. Jeśli dusza wybiera sobie wcielenie, w którym doświadczać będzie cierpienia i bólu, to robi to świadomie, ma w tym swój cel. Ma jej to pomóc w zrozumieniu kim tak naprawdę jest – cząstką Boga. Piękne, prawda?

Prawda zawsze jest po środku.

Nie mamy jednak żadnych dowodów na to, że tak właśnie jest. I prawdopodobnie nigdy ich mieć nie będziemy. Możemy jedynie zastanowić się nad tym, co podpowiada nam nasza intuicja. Być może obie odpowiedzi na pytanie, dlaczego noworodki rodzą się nieuleczalnie chore, są właściwe? Zazwyczaj jest tak, że prawda jest gdzieś po środku. Tutaj możemy tylko dywagować. Pewne jest jedynie to, że od momentu, kiedy jesteśmy w stanie myśleć samodzielnie, odpowiadamy za wszystko, co dzieje się w naszym życiu. Świadomie lub nie. Jeśli jesteś matką, a Twoje dziecko jest chore – nie obwiniaj się proszę. Nie chodzi o wskazywanie kto jest winny. Chodzi o uświadomienie sobie, że istnieje możliwość iż matka odpowiada za zdrowie swojego dziecka. Nie wiem, czy to prawda. Nikt tego tak naprawdę nie wie. Myślę, że warto zwrócić uwagę, na taką ewentualność, aby uchronić przyszłe i obecne mamy przed zbytnim martwieniem się o dzieci. Nie obwiniaj się, jeśli Twoje dziecko jest chore. Kochaj siebie, wybacz sobie. Nie ma winnych, bo cel wszystkich dusz jest jeden – ewoluowanie, doświadczanie.

Ciekawy przykład historyczny.

Przyszedł mi do głowy bardzo ciekawy przykład na potwierdzenie tego, że to matka odpowiada za stan zdrowia swojego dziecka. Przykład historyczny. Czy słyszałeś kiedyś o rodzinie Romanowów?

Mikołaj II Romanow był ostatnim carem Rosji. Jego jedyny syn Aleksy cierpiał na hemofilię. Mikołaj i jego żona Aleksandra żyli w ciągłym strachu o zdrowie swojego potomka. Wystarczył drobny wypadek, stłuczenie, siniak, aby jedyny następca tronu umarł, a panująca od 300 lat dynastia carska wygasła. Aleksandra robiła, co mogła, aby uleczyć chłopca. Wtedy nie istniały jeszcze leki umożliwiające chorym na hemofilię normalnie życie. Pewnego dnia caryca usłyszała o popie mieszkającym na Syberii – Grigoriju Rasputinie. Jak sam twierdził, był on uzdrowicielem. Kilka razy udało mu się zatrzymać krwotok młodego carewicza. Caryca Aleksandra była pod ogromnym wpływem uzdrowiciela. Całkowicie wierzyła, że tylko on jest w stanie leczyć jej syna. Bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce, gdy Rasputin został wygnany z dworu carskiego. W tym czasie Aleksy miał drobny wypadek, który spowodował krwotok wewnętrzny. Wydawało się, że carewicz umrze. Aleksandra kazała powiadomić Syberyjskiego popa o zaistniałej sytuacji. W momencie, gdy wydawałoby się, że Aleksy oddaje swoje ostatnie oddechy przyszła depesza od Rasputina, w którym donosił carycy, że pomodlił się za chłopca. Uzdrowił chłopca na odległość. Czasem uzdrawiał też Aleksego rozmawiając z nim przez telefon lub wprawiając go w stan hipnozy.

Czy myślisz, że Rasputin, chłop nieznanego pochodzenia, bez wykształcenia miał magiczne umiejętności? Czy po prostu potrafił uspokoić carewicza i jego matkę? Sprawić, że uwierzyli w możliwość powrotu do zdrowia? W jaki sposób był w stanie uleczyć urazy wewnętrzne chłopca na odległość? Zadziwić najlepszych ówczesnych rosyjskich lekarzy? Myślę, że Rasputin znał możliwości ludzkiego umysłu. Wiedział, że wiara czyni cuda.

Placebo.

Jeśli natomiast chodzi o przykłady bardziej nam współczesne polecam ci przeczytanie książki autorstwa Jeremy’ego Howick’a Doktor Ty. Na pewno słyszałeś kiedyś o placebo. Przyjmowanie tego typu „leków” daje pacjentowi powód, aby wierzył, że niedługo poczuje się lepiej. Wiara w korzystny rezultat kuracji umożliwia organizmowi produkcję własnych substancji poprawiające samopoczucie. Według Howicka większość lekarzy korzysta z placebo. Nie tylko w postaci tabletek. Istnieją również pozorowane operacje placebo, podczas których nie przeprowadza się żadnych znaczących zabiegów i ingerencji w organizm pacjenta. Daje się mu jedynie powód (na przykład delikatne nacięcie w „operowanym” miejscu), aby wierzył, że lekarze zrobili coś, co pomoże mu wrócić do zdrowia.

Howick jest naukowcem z Uniwersytetu Oksfordzkiego, dlatego jego badania dotyczą głównie społeczeństwa brytyjskiego. Myślę jednak, ze w Polsce sprawy maja się podobnie. Autor książki uważa, że zazwyczaj leki są nam niepotrzebne. Dotyczy to na przykład bóli pleców, łagodnej depresji, stanów lękowych, ADHD, drobnych urazów. Jeśli chodzi o przeziębienie, to minie ono niezależnie od tego, czy zażyjemy jakieś leki, czy nie.

Samoregeneracja organizmu.

Howick pisze również o niesamowitych zdolnościach regeneracyjnych naszego organizmu. O naszym układzie odpornościowym. O czasie, w którym regenerują się komórki poszczególnych tkanek (skóra – 28 dni, wątroba – co rok). Szacuje, że przeciętna komórka naszego organizmu ma najwięcej od 7 do 10 lat. Podsumowując, Howick pisze o tym, że nasze ciało potrafi samo się uleczyć. Rodzimy się z niepowtarzalnym materiałem genetycznym i w specyficznym środowisku. Posiadamy specyficzne skłonności do określonych sposobów myślenia. Nie powinniśmy mieć poczucia winy spowodowanego tym, że jesteśmy chorzy, bo jedyne co w ten sposób osiągniemy to podwyższenie poziomu stresu, przez co nasz stan zdrowia jeszcze się pogorszy.

Wcale nie musisz wierzyć w to, że dusza sama wybiera sobie miejsce na ziemi, bo nie ma na to żadnych dowodów. Masz prawo sądzić, że to z jakim materiałem genetycznym się urodzimy i w jakim środowisku będziemy dorastać jest całkowicie niezależne od nas. Pamiętaj tylko, że niezależnie od tego jaki był początek zawsze masz wpływ na zakończenie. W każdym momencie swojego życia możesz nauczyć się kontrolować swoje myśli i wykorzystywać prawo przyciągania. 

Uważaj!

Muszę jednak podkreślić, że nie zależy mi na tym, abyś odstawił wszystkie leki i rozpoczął proces samoleczenia, wykorzystując do tego celu prawo przyciągania. Wszystko jest możliwe, nawet cudowne uzdrowienia. Jednak pamiętaj, że jeśli nie masz zbyt dużego doświadczenia w wykorzystywaniu mocy własnych myśli, możesz sobie bardzo zaszkodzić. Mechanizm prawa przyciągania wymaga wprawy. Czasem łatwiej jest uwierzyć w moc leku (czy to opartego na medycynie konwencjonalnej, czy naturalnych metodach leczenia) niż w cudowne właściwości własnego umysłu. 

Dlaczego z naukowego punktu widzenia sami jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie choroby, których doświadczamy? Epigenetyka.

Genetyka to nie wszystko. To, jakie geny posiadamy, nie definiuje całkowicie, na jakie choroby zapadniemy w ciągu życia. Jest jeszcze epigenetyka. Nauka ta zajmuje się badaniem, jak środowisko zewnętrzne, w którym żyjemy, wpływa na ekspresję genów. Powiedzmy, że twoja babcia i dziadek od strony matki, a także ich rodzice chorowali na raka. Jest prawdopodobne, że odziedziczyłeś po nich geny, które są odpowiedzialne za rozwój tej choroby w organizmie. Twoja mama ma jednak 90 lat i nigdy nie była chora. Ty też nigdy nie zachorowałeś. I możliwe, że nigdy nie zachorujesz. Nawet jeśli posiadasz w swoim genomie geny, których ekspresja prowadzi do rozwoju nowotworu, do ekspresji tej może nigdy nie dojść. To, czy tak się stanie, zależy od środowiska w jakim żyjesz i od Ciebie samego.

Wpływ środowiska

Dlaczego tak jest? Ponieważ geny o których mowa, mogą być „zablokowane”. Każdy gen zawiera informację o białkach, jakie mają być produkowane w wyniku jego ekspresji (czyli odczytu i przetwarzania tej informacji). Geny odpowiedzialne za rozwój raka zawierają informację o syntezie białek, których obecność w organizmie prowadzi do powstania komórek nowotworowych. Istnieją pewne mechanizmy epigenetyczne, które warunkują to, czy odczyt informacji, którą zawiera dany gen będzie możliwy, czy nie. Działanie tych mechanizmów jest zależne od różnych czynników zewnętrznych takich jak pożywienie, stres, aktywność fizyczna, klimat, nałogi. Tryb życia, jaki prowadzisz może doprowadzić do ekspresji genów odpowiedzialnych za rozwój raka lub temu zapobiec. Czy wiesz, co jest największym mutagenem? I co niemal zawsze prowadzi do aktywacji mechanizmów epigenetycznych, o których mówimy? Nie papierosy, alkohol, niezdrowy tryb życia, ale STRES.

Stres – najsilniejszy mutagen.

Istnieje mnóstwo publikacji naukowych potwierdzających, że stres wywołuje szereg reakcji w organizmie prowadzących do ekspresji genów zawierających informację o chorobach (np. tutaj i tutaj). Definicja stresu brzmi: „Są to sytuacje występujące w naszym otoczeniu mające naturalną zdolność do wywoływania napięcia i silnych emocji”. Co powoduje w nas napięcie i silne emocje? To, że nie potrafimy zdystansować się wobec problemu, który nas dotknął. Rozmyślamy, analizujemy, co mogliśmy zrobić inaczej. Czujemy gniew, frustrację, lęk, smutek. Wysuwam zatem prosty wniosek. Jeśli nie potrafimy odsunąć od siebie stresu, to znaczy przestać rozmyślać o problemie i tworzyć czarnych scenariuszy na przyszłość, możemy uruchomić mechanizmy epigenetyczne prowadzące do rozwoju wielu chorób. Skoro nasz genom zawiera geny odpowiedzialne za rozwój jakiejś choroby, stres może doprowadzić, do rozwoju tej choroby w naszym organizmie. Jeśli takich genów nie posiadamy, bo nie odziedziczyliśmy ich od naszych przodków, w naszym genomie może zajść mutacja genowa, która będzie prekursorem procesów prowadzącym do choroby.

Słuchaj swojego ciała i duszy.

Znane powiedzenie mówi: „To nie problem jest problemem, ale Twoje podejście do problemu.” Jeśli chcesz być zdrowy musisz nauczyć się dystansować wobec trudnych sytuacji, które Cię spotkają, zachować pozytywne nastawienie, zrelaksować się i ufać, że wszystko dobrze się ułoży. Nasz organizm posiada niesamowitą mądrość. Informuje nas, daje nam znaki (poprzez ból, napięcia mięśniowe, choroby), gdy jego homeostaza została zaburzona. Wtedy, gdy zachwiana została równowaga między umysłem, ciałem i duszą. Ma też cudowną zdolność samoregeneracji. Od nas samych zależy, jak tę mądrość wykorzystamy.

PS. O tym, jak przyciągamy do siebie choroby, mówiłam podczas webinaru “Epigenetyka – czyli przyciągay do siebie choroby, jak przyciągnąć zrowie?” dostępnego w moim sklepie online. Webinar kosztuje tylko 15zł, a zawiera mnóstwo ciekawych przykładów. https://sklep.bodymindmassage.pl/index.php/produkt/epigenetyka-czyli-jak-przyciagamy-choroby-i-jak-przyciagnac-zdrowie-wbinar/


komentarze 3

  • Agata

    Byłam świadoma prawa przyciągania, cała ciążę afirmowalam że Filip jest zdrowy. Urodził się śmiertelnie chory, żył dwa i pół roku. Umarł pół roku temu na moich rękach. Jeżeli Jestem odpowiedzialna za jego chorobę, codzienne napady padaczki, cierpienie, operacje mózgu i śmierć. Jak mam kochać siebie i nie czuć poczucia winy

    • Urszula Falkowska

      Być może jest tak, że niektóre wydarzenia po prostu muszą się wydarzyć… Niezależnie od nas i Prawa Przyciągania. Takie punkty zwrotne w naszym życiu, które mają nas czegoś nauczyć. Być może każda dusza przed narodzinami planuje sobie, czego chce doświadczyć w życiu. I istnieją takie wydarzenia, które zaplanowaliśmy sobie, w porozumieniu z innymi duszami. To nasza karma. Zatem oznaczałoby to, że matka nie ma żadnego wpływu na zdrowie dziecka. Być może – nikt z nas nie wie tego na pewno. To tylko rozważania, które mają skłonić do refleksji. Ja doszłam do tego wniosku (o wydarzeniach, które “muszą się wydarzyć niezależnie od nas”) stosunkowo niedawno, długo po napisaniu tego wpisu. Ale uczymy się przez całe życie, nabywamy nowych doświadczeń i pokory. Myślę, że dużym wsparciem mogą być dla Ciebie książki Michaela Newtona -“Wędrówka dusz” i inne z tej serii, nie pamiętam która była pierwsza. Życzę Ci dużo siły. Dziękuję za komentarz – przytulam mocno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.