Duchowość,  Szczęście

Wdzięczność, szczęście bez powodu i szkodliwy konsumpcjonizm.

Najważniejszy element, o którym musisz pamiętać, gdy używasz świadomie prawa przyciągania.

Czym jest tak naprawdę “szczęście bez powodu”? Pisałam o tym już wiele w kontekście prawa przyciągania i odpowiedzi na pytanie – “Jaki jest cel i sens życia?” (na przykład tutaj i tutaj). Jednak chciałabym dokładniej wyjaśnić to zagadnienie. Dlaczego? Ponieważ tylko mając bardzo wysokie “wibracje”, wtedy, gdy jesteśmy radośni i szczęśliwi możemy świadomie tworzyć naszą rzeczywistość. Tylko wtedy możemy świadomie (!!!) przyciągać to, czego pragniemy. “Szczęście bez powodu” to przede wszystkim wdzięczność za wszystko co mamy i za to, co nas w życiu spotyka. Nawet jeśli mamy niewiele i spotykają nas sytuacje, których nie chcemy. Chodzi o znalezienie w swoim życiu, w tym co nas otacza, czegoś za co możemy być wdzięczni. O szukanie pozytywów. O to, abyśmy nauczyli się cieszyć z drobnostek. A nawet wyolbrzymiali tą radość. Im większa wdzięczność, tym szczęśliwsze życie. I tym łatwiej wykreować swoje życie zgodnie z naszymi marzeniami. Wdzięczność to potężne narzędzie. Jest jednak coś co przeszkadza większości współczesnych ludzi cieszyć się z tego co mają. Wszechobecny konsumpcjonizm. Żądza posiadania więcej, więcej i więcej… Reklamy. Kreowanie sztucznych potrzeb i wmawianie nam, że potrzebujemy rzeczy, których nie potrzebujemy do tego, abyśmy byli szczęśliwi.

Konsumpcjonizm.

Reklamy są oczywiście potrzebne, mają swoją określoną funkcję. Zapoznają nas z produktami, o których istnieniu nie wiedzieliśmy, a chcielibyśmy wiedzieć. Niestety, marketing polega jednocześnie na tym, aby wytworzyć w nas sztuczne potrzeby. Przekonać nas do zakupu niepotrzebnych rzeczy. Co więcej, stwarza w nas poczucie, że nie możemy być spełnieni i zadowoleni z życia, jeśli owych produktów nie zdobędziemy. Nie jest to wina tylko i wyłącznie reklam. Konsumpcjonizm w jakimś stopniu wrósł w naszą kulturę. Wielu ludzi uważa, że to co posiadamy definiuje to, kim jesteśmy. Status społeczny jest zależny od nagromadzonych dóbr materialnych. Jako społeczeństwo ludzi zachodu zostaliśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli chcemy żyć “na poziomie” musimy posiadać pewne rzeczy. Pytanie tylko, czy bogacenie się rzeczywiście wpływa na wzrost poczucia zadowolenia z życia? Sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi?

Bogatszy nie znaczy szczęśliwszy!

Badania psychologiczne pokazują (odsyłam to tego artykułu), że wraz ze zwiększaniem się dochodów rośnie poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Dlatego bogate społeczeństwa są z reguły bardziej szczęśliwe niż te najuboższe. ALE…zależność ta dotyczy tylko sytuacji, w których podstawowe potrzeby ludzi nie są zaspokojone. Czyli wraz ze wzrostem dochodów rośnie poziom zadowolenia z życia, ale tylko do pewnego momentu. Granicę stanowi taki poziom jakości życia, który sprawia, że zaspokojone są nasze podstawowe potrzeby. Czyli mamy co jeść, pić, dach nad głową i w co się ubrać. Od siebie dodałabym, że dodatkowo mamy za co spełniać swoje pasje (na przykład podróże, siłownia, książki). Dalsze wzbogacanie się nie wpływa na wzrost poziomu szczęścia. Wielu osobom się wydaje, że byliby szczęśliwy, gdyby stać ich było na wszystko, czego dusza zapragnie. Gdyby tak rzeczywiście było, to wszyscy milionerzy, gwiazdy i celebryci byliby najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Wiadomo natomiast, że wśród takich ludzi, samobójstwa i depresja zdarzają się szczególnie często.

Czy abyś był szczęśliwy naprawdę potrzebujesz tych wszystkich rzeczy…?

Reklamy wmawiają nam, że potrzebujemy różnych rzeczy. Zastanów się, czy rzeczywiście są Ci niezbędne? Nie mówię nawet o radości z ich posiadania i o poczuciu szczęścia, jakie ich posiadanie miałoby w Tobie wywołać. Do tego przejdziemy za chwilę. Mówię o rzeczywistej potrzebie. Na przykład samochód. Mam znajomych, którzy mieszkają w małym mieście, gdzie nie ma komunikacji miejskiej. Natomiast z jednego końca miasta (gdzie mieszkają) na drugi (gdzie mieszkają ich rodzice lub gdzie pracują) dojazd rowerem lub przejście piechotą zajęłyby im bardzo dużo czasu. Oczywiste jest więc, że potrzebują samochodu. Ja jednak mieszkam w Gdańsku, gdzie komunikacja jest genialna. W razie czego zawsze mogę zamówić tanią taksówkę. Mieszkam w świetnej lokalizacji. Mam rower i hulajnogę elektryczną. Po co mi więc samochód? Zanieczyszcza środowisko, utrzymanie go (ubezpiecznia, paliwo, przeglądy) kosztuje kupę kasy, stoi w korkach, a mojej dzielnicy wiecznie brakuje miejsc parkingowych. Stać mnie na świetne auto. Ale nieposiadanie samochodu to mój świadomy wybór. Auto wyznacza w naszym społeczeństwie status społeczny, a jego posiadanie nie jest zazwyczaj generowane rzeczywistą potrzebą. W takiej sytuacji, jak moja posiadanie samochodu byłoby czystym konsumpcjonizmem. Wielu rzeczy po prostu fizycznie nie potrzebujemy, ale mamy w głowie “wgrane programy”, które mówią nam, że jest inaczej.

Pasja i rzeczywista przyjemność, czy sztuczna potrzeba?

To bardzo ważne, abyś uświadomił sobie, jak wiele wmawiają nam reklamy. Jak szkodliwe programy mamy “wgrane” w podświadomości. Gdy zdasz sobie z tego sprawę, zrobisz pierwszy krok ku temu, aby być “szczęśliwym bez powodu”. Nie chodzi jednak o to, aby odmawiać sobie wszystkiego w życiu. Chodzi po prostu o złoty środek. Jeśli jesteś fanem motoryzacji i prowadzenie samochodu sprawia Ci ogromną frajdę to jest to jak najbardziej ok! Cudownie jest mieć pasję. Mam na myśli raczej sytuacje, kiedy chcemy coś mieć tylko i wyłącznie dlatego, że inni to mają. Albo dlatego, że wypada coś mieć. Albo pokarzemy komuś, że posiadając to, jesteśmy “kimś”. Zastanów się, czy Twoje pragnienie to rzeczywista potrzeba, czy tylko zachcianka. Ja na przykład nie potrzebuję drogich perfum, biżuterii, czy kolejnych ubrań, których mam pełno w szafie. Kocham minimalizm. Lubię wyglądać ładnie i ładnie pachnieć. Jednak zawsze przed zakupem nowej rzeczy zadaję sobie pytanie, czy rzeczywiście tego potrzebuję. Nie chodzi o oszczędzanie. Pieniędzy mi nie brakuje. Chodzi o filozofię życia 🙂 Minimalizm i ograniczenie potrzeb. Ponieważ każda zaspokojona potrzeba rodzi nową potrzebę.

Cel życiowy.

Kiedyś przeczytałam, że według Buddy człowiek może być w pełni szczęśliwy dopiero wtedy, gdy wyzbędzie się potrzeb. Osiąga wtedy stan Nirwany, oświecenia. Jak to wyzbędzie się potrzeb? Przecież w życiu chodzi właśnie o realizację marzeń, o tworzenie, ewoluowanie? Każdy z nas ma przecież jakieś potrzeby. A no tak. Bo szczęście absolutne to takie, gdy nie jest uwarunkowane żadnymi czynnikami zewnętrznymi. Tym co posiadamy, ani tym co chcemy osiągnąć. Słyszałeś o bokserze Tysonie Fury’m? Facet wyznaczył sobie cel życiowy – zostać mistrzem świata, pokonać Władimira Kliczkę. Udało mu się. Ale zaraz potem popadł w depresję, uzależnił się od alkoholu i narkotyków, przytył, miał myśli samobójcze. Zrealizował swój cel (bogactwo, sława, wymarzona żona, mistrzostwo świata w boksie) i nie wiedział dalszego sensu życia. Wydawać by się mogło, że realizacja wszystkich marzeń sprawi, że człowiek będzie szczęśliwy i spełniony. Życie stanie się stabilne i pozbawione trosk. Może tak być. Ale tylko wtedy, gdy osoba, który te cele zrealizowała jest “poukładana wewnętrznie”.

Szczęście bez powodu.

Nie chodzi o to, żeby nie wyznaczać sobie celów życiowych. Rób to! Spełniaj marzenia, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Chodzi tylko o to, abyś od realizacji tych celów nie uzależniał swojego szczęścia. Bo kiedy już spełnisz swoje marzenia poczujesz pustkę. Musisz zrozumieć, że spełnienie każdej potrzeby wygeneruje następną potrzebę. Musisz nauczyć się być szczęśliwym bez powodu. W jaki sposób? 1. Uświadomić sobie, że istnieje Coś Większego Niż Ty Sam (Bóg, Źródło, Wszechświat, Energia, Nadświadomość – nazwij to jak chcesz), 2. Zdać sobie sprawę, że jesteś na tym świecie w konkretnym celu (pisałam o tym tutaj), 3. Uświadomić sobie, że nie jesteś tylko ciałem, a za Twoją świadomość nie odpowiada tylko mózg, posiadasz duszę (pisałam o tym tutaj), 4. Zauważyć, że wszystko we Wszechświecie jest ze sobą połączone. Jesteś częścią Czegoś Większego. Dając coś od siebie innym, dajesz samemu sobie. 5. Cieszyć się z małych rzeczy. Wyolbrzymiać radość. Być wdzięcznym za wszystko, co Cię spotyka. 6. Odnaleźć wewnętrzny spokój i harmonię. Nauczyć się słuchać swojej intuicji. Dzięki medytacji i pracy z traumami.

Wdzięczność.

Wdzięczność trzeba wyćwiczyć. Zauważyłam, że niektóre osoby nie potrafią okazywać wdzięczności. Nie cieszą się z tego, co ktoś im podaruje (nie pokazują tej radości po sobie), nie dziękują. Kiedy kupujesz komuś coś od serca chcesz zobaczyć na jego twarzy radość. Podobnie, gdy Bóg spełni Twoja prośbę (Personifikuję Boga, żeby wytłumaczyć, o co mi chodzi. Nie uważam jednak żeby Bóg był osobą. Pisałam o tym tutaj), to chciałby abyś okazał wdzięczność :). Gdy cieszymy się z tego co mamy, Wszechświat przesyła nam jeszcze więcej dobroci. Przyciągamy do siebie jeszcze więcej dobrego. Jak się nauczyć wdzięczności? Gdy spotka Cię coś miłego, ktoś Ci coś podaruje (idą święta, dostaniesz jakieś prezenty), cokolwiek by to nie było – ciesz się z tego jak dziecko! Przesadnie! Uśmiechaj się, dziękuj. Cieszenie się z zapachu ziemi po deszczu, czy pieczenia ciasta z cynamonem to już wyższy level 🙂 To jest właśnie radość z małych rzeczy. Zacznij od radości z tego, czego rzeczywiście chciałeś i realizacja tego nastąpiła. Mówię serio – jaraj się tym. Wmów sobie, swojej podświadomości, że spotkało Cię coś super. Ja właśnie w ten sposób nauczyłam się wdzięczności. Cieszyłam się i dziękowałam zawsze za to, co od kogoś dostałam. Nawet przesadnie. A radość z małych rzeczy przyszła z czasem.

Złoty środek.

Bądź wdzięczny za to co masz, wyznaczaj sobie cele i marzenia, których realizacja sprawi Ci radość. Postaraj się znajdować we wszystkim plusy. Ciesz się z byle głupot. Jednocześnie nie myśl, że realizacja jakiegokolwiek celu lub posiadanie czegokolwiek sprawi, że będziesz szczęśliwy. Naucz się minimalizmu i ogranicz konsumpcjonizm – to pomoże Ci zdać sobie sprawę, jak niewiele potrzebujesz w istocie. Znajdź w tym złoty środek, zachowaj równowagę. Z jednej strony ciesz się z tego co masz, z drugiej wiedz, że wcale tego nie potrzebujesz, aby być szczęśliwym.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.