Duchowość,  Szczęście

Ewolucja duszy i rozwój duchowy.

Czy masz czasem wrażenie, że nikt Cię nie rozumie? Czujesz intuicyjnie, że doszedłeś w swoim życiu do jakichś ważnych prawd. Masz jednak wrażenie, że reszta świata jest ślepa i głucha wobec tych oczywistości? Jakiś czas temu dowiedziałeś się o istnieniu prawa przyciągania. Wiesz, że ono działa. Twoje życie stopniowo zaczyna się zmieniać i próbujesz podzielić się swoją wiedzą z innymi. Okazuje się jednak, że inni nie chcą Cię słuchać… Jakbyś walił grochem o ścianę. Mało tego, rodzina, znajomi, przyjaciele znajdują mnóstwo argumentów, aby udowodnić Ci że się mylisz. I z czułością patrzą na Ciebie myśląc – “Kiedyś zgubi go to pozytywne myślenie. Niech tylko poczeka, aż zobaczy, jaki świat jest zły i niesprawiedliwy.” Otóż powiem Ci tak. Nie przejmuj się tym! Tak własnie skonstruowany jest świat, że każdy dochodzi do pewnych prawd w swoim czasie. Taki właśnie jest cel naszego życia. Do wszystkiego musimy dojść poprzez WŁASNE doświadczenie. Na tym polega ewolucja duszy i nasz rozwój duchowy.

Ewolucja duszy.

Czy pamiętasz mój wpis na temat sensu życia ? Pisałam tam o tym, czym jest ewolucja duszy. O tym, że sens naszego życia polega na tworzeniu i doświadczaniu. O teorii, według której jako nieśmiertelne istoty sami wybieramy sobie miejsce i czas, w którym będziemy żyć na Ziemi. Nasza dusza wie, co dla niej będzie najlepsze i czego w danym wcieleniu chce doświadczyć. Każde kolejne wcielenie jest dla nas pewnego rodzaju krokiem w ewolucji. Nie pamiętamy swoich poprzednich wcieleń, ale każde z nich jest ważne i wartościowe dla naszego rozwoju duchowego. Dzięki temu wzrastamy, doświadczamy różnych rzeczy i przypominamy sobie kim naprawdę jesteśmy – częścią Boga. Siłą, energią radości, miłości, dobroci i szczęścia. Jesteśmy twórcami. Im dusza jest starsza (im więcej wcieleń za nami) tym lepszymi wersjami siebie jesteśmy. Tym bliższy nasz kontakt z Bogiem. Na tym polega nasz rozwój duchowy. O istnieniu Boga i o tym, że wiara ≠ religia pisałam tutaj.

Co z tego wynika?

Jeśli powyższa teoria jest prawdziwa, to oznacza, że choćbyśmy przedstawili niektórym osobom milion dowodów na istnienie prawa przyciągania to i tak uznają to za głupoty. Powiedzmy, że masz za sobą już kilka wcieleń. Dzięki temu doświadczyłeś już bardzo wiele. Twoją duszę spotkało wiele nieprzyjemności, jak i cudownych chwil. Nie pamiętasz tego, bo gdybyś pamiętał, cała ewolucja duszy nie miałaby sensu. Ale Twoje “Wyższe Ja” (nadświadomość) pamięta pewne rzeczy. I ciągu całego życia przypominałeś sobie o nich (i nadal będziesz sobie przypominał). Niektóre prawdy wydają Ci się oczywiste. Tak jakbyś wiedział to już od dawna. Niektóre wydarzenia, osoby, książki pojawiają się w Twoim życiu nie bez przyczyny. W odpowiednim momencie. Podświadomie wiesz, co jest prawdą, a co fałszem. Nawet, jeśli dla innych nie jest to oczywiste. Intuicyjnie czujesz, że Bóg istnieje. Że jest jakaś siła, która Ci pomaga i prowadzi Cię w życiu. I że nie ma przypadków, zbiegów okoliczności i niesprawiedliwości losu.

Wszystkie prawdy dochodzą do nas w odpowiednim dla nas czasie.

W pewnym momencie swojego życia odkryłeś, że musisz kontrolować swoje myśli i emocje, bo mają one wpływ na Twoją rzeczywistość. I nie dlatego, że ktoś Ci o tym powiedział, a Ty mu uwierzyłeś, ale dlatego, że przez całe dotychczasowe życie ta wiedza stopniowo do Ciebie dochodziła. Pomalutku, poprzez różne sytuacje/doświadczenia. I w momencie kiedy byłeś na to gotowy, tej wiedzy zaczęło napływać do Twojego życia jeszcze więcej. Zacząłeś interesować się rozwojem duchowym i tematyką prawa przyciągania. Przeglądać internet w poszukiwaniu doświadczeń innych ludzi. Po to, aby utwierdzić się w przekonaniu, że masz rację i istnieją ludzie, którzy czują i wiedzą to samo co Ty! W ten sposób natknąłeś się na mojego bloga i wiele innych treści o tematyce rozwoju duchowego. I może wydaje Ci się, że dużo zawdzięczasz wiedzy innych osób. I że gdyby nie blogi, książki, filmy na YouTube nigdy nie doszedłbyś do pewnych rzeczy, ale to nie prawda. Prawda jest taka, że sami przyciągamy do siebie wszystko, co mamy i czego doświadczamy w życiu.

To wszystko Twoja zasługa! Twoja dusza jest dojrzała.

To, że trafiłeś na mojego bloga to Twoja zasługa. Dzięki temu, że doświadczyłeś już wiele w poprzednich wcieleniach, a w obecnych starasz się pozbywać traum, które ciążą na Twojej podświadomości – z różnych źródeł napływa do Ciebie wiedza. Wiedza, której na tym etapie swojego rozwoju duchowego potrzebujesz. Jesteś na nią gotowy, dojrzały. Nie musisz zatem dziękować innym za to, że dzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami i wiedzą. Podziękuj sobie 🙂 Kiedyś bałam się opowiadać innym o tym, o czym piszę obecnie na blogu. Wydawało mi się, że może to zostać źle odebrane, wyśmiane. I że inni potraktują mnie jak dziwaka. Osobę z głową w chmurach, nieracjonalną. Z czasem dojrzałam jednak do tego, aby zacząć pisać bloga. Dlaczego? Bo doszło do mnie, że na mojego bloga trafią głównie osoby, które tego potrzebują. Które same to przyciągnęły! Jeśli ktoś nie jest zainteresowany tematyką rozwoju duchowego, to po prostu nie będzie czytał moich wpisów. Albo tylko wejdzie na bloga, pomyśli “Bzdury!” i wyjdzie. Co w żaden sposób mi nie zaszkodzi 🙂

Szukasz potwierdzenia tego, co już wiesz.

Ponadto, piszę bloga, ponieważ wiem, jak bardzo nasza podświadomość potrzebuje utwierdzać się w przekonaniu, że mamy rację. Pamiętam okres, w którym wiedza na temat rozwoju duchowego i prawa przyciągania zaczęła do mnie intensywnie “napływać”. Czytałam i słuchałam innych właściwie nie po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Ja już wiedziałam, że to, o czym czytam to prawdą. Czułam to całą sobą. To tak, jakbym niektóre rzeczy sobie tylko przypominała. Ty również czytając moje wpisy, tylko sobie o niektórych rzeczach przypominasz. “Wyciągasz na wierzch” to, o czym wie Twoja dusza. Nadal uwielbiam czytać książki o tematyce rozwoju duchowego. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Dzięki temu wiem, że są na świecie ludzie, którzy czują i wiedzą, to co ja. I ta wiedza wypływa z ich wnętrza.

Nikt nie jest gorszy. Każdy etap rozwoju duchowego jest ważny.

Pamiętaj jednak, że jeśli ktoś nie rozumie i nie czuje podświadomie tego co Ty, nie oznacza, że ten jest gorszy. Jest po prostu na innym poziomie rozwoju duchowego. To bardzo ważne, aby nauczyć się pokory. Być obserwatorem rzeczywistości, która nas otacza. Nie oceniać innych ludzi. Każdy z nas ma swój czas. Każdy dojdzie do pewnych prawd w odpowiednim dla siebie momencie. Nie wiesz, czego inna dusza chce doświadczyć. Jaki jest jej cel. Na jakim rozwoju świadomości się znajduje i czego potrzebuje do swojego rozwoju duchowego. Nie wmawiaj innym swoich racji i nie czuj się lepszy, że wiesz więcej. Zamiast tego dawaj przykład. Gdy inni zobaczą, jak szczęśliwy jesteś i jak pięknie układa Ci się w życiu w pewnym momencie sami stwierdzą, że może w tym, co mówisz jest jakiś sens. Nie oceniaj innych, zwłaszcza najbliższych. Kochaj ludzi za ich dobroć i oddanie, a nie za to, co rozumieją, a czego jeszcze nie.

Skąd wiadomo (i czy w ogóle wiadomo), że ewolucja duszy istnieje?

Kiedyś opowiedziałam o teorii reinkarnacji duszy mojemu mężowi. I powiedział mi coś bardzo mądrego – “Skąd wiesz, że to prawda? Jedni wierzą w niebo i piekło, natomiast inni w to, że po śmierci nie ma niczego. Może to tylko kolejna teoria? Może po prostu chcesz w to wierzyć? Nie ma na to dowodów i nigdy się tego nie dowiemy”. Ostatnio oglądałam też kilka wywiadów z panem Wojciechem Eichelbergerem, w których opowiadał on o naszej świadomości i wyrwaniu się z “Matrixa”. W jednym z wywiadów u Łukasza Jakóbiaka (nie pamiętam, w którym, ponieważ są długie i oglądałam ich kilka, ale podlinkuję Ci jeden z nich) powiedział coś, co utkwiło mi w pamięci – “Istnieje taka teoria, że dusza jest nieśmiertelna i doświadcza życia na ziemi w różnych wcieleniach. Ale to tylko teoria. Piękna, ale tylko teoria. Nie wiemy, jak jest w istocie”. Wypowiedź mojego męża, jak i pana Eichelbergera uświadomiła mi, że rzeczywiście, nie mamy pojęcia jak jest w istocie. Możemy tylko odrzucać teorie, które wydają nam się niedorzeczne oraz szukać takich, które są logiczne. Lub posłuchać, co podpowiada nam w tej kwestii intuicja. Albo zastanowić się, czy w naszej przeszłości, na przestrzeni całego naszego życia, zdarzały się sytuacje, które potwierdzałyby taką teorię.

Czy ta teoria ma sens?

Kolejny raz przytoczę moje ulubione stwierdzenie Sokratesa – “Wiem, że nic nie wiem”. Nie wiem, czy teoria ewolucji duszy jest prawdziwa. Wiem, że istnieje prawo przyciągania. Nauczyłam się je wykorzystywać i znalazłam uzasadnienia naukowe, które wyjaśniają jego mechanizm (odsyłam do tego i tego wpisu). W kwestii prawa przyciągania WIEM, a nie wierzę, że istnieje. Jeśli chodzi o istnienie duszy – mam przypuszczenia, graniczące z pewnością, że dusza istnieje (pisałam o tym tutaj). W kwestii ewolucji duszy – intuicja i moje doświadczenia podpowiadają mi, że ta teoria jest prawdziwa. Co więcej, z logicznego punktu widzenia również wydaje się mieć ona sens. Po pierwsze, wyjaśniałaby dlaczego niektórym nie da się wytłumaczyć pewnych kwestii z zakresu rozwoju duchowego. Jest tak, ponieważ doświadczyli zbyt małej ilości wcieleń, aby pojąć niektóre prawdy. Na tym poziomie rozwoju duchowego, na których obecnie się znajdują, nie dochodzą do nich jeszcze pewne podszepty duszy. Po drugie teoria ta, wyjaśniałaby dlaczego wśród dzieci tych samych rodziców poziom “świadomości” i inteligencji emocjonalnej jest skrajnie różny. Nie chodzi mi o charakter, czy inteligencję. Ani o żadne cechy dziedziczne, czy wynikające z wychowania dzieci. Raczej o świadomość istnienia Boga, chęć rozwoju duchowego, czy umiejętności słuchania własnej intuicji.

Źli ludzie, złe charaktery.

Wiele osób zastanawia się również, dlaczego niektóre dzieci od wczesnych lat wykazują nieznośne cechy charakteru. Dlaczego wśród rodzeństwa wychowywanego w ten sam sposób jedno dziecko w przyszłości może zostać degeneratem społecznym, a inne spełnionym i szczęśliwym człowiekiem? Jednak klientka opowiadała mi kiedyś o swojej siostrzenicy – “Ona ma wredny charakter od urodzenia. Jest po prostu nieznośna, ma zły charakter. Jej siostra jest zupełnie inna”. Skąd się biorą złe charaktery? Czy bycie wrednym jest zapisane w genach? A może wynika z wychowania i traum jakich doświadczamy w życiu? A może jest tak, że im starsza ewolucyjnie dusza tym dojrzalszy człowiek? Dobry dla innych i spokojny? Im młodsza dusza natomiast, tym bardziej pogubiony człowiek?

Czy przypominasz sobie “przełomowe” wydarzenia z przeszłości?

Niektóre prawdy są dla nas oczywiste od zawsze. O innych musimy sobie w ciągu naszego życia przypomnieć. W odpowiednim dla naszego rozwoju duchowego momencie. Czy pamiętasz momenty ze swojego życia, w których uświadomiłeś sobie coś ważnego? Naszło Cię nagłe olśnienie, doszło do Ciebie coś oczywistego? Wspaniałym potwierdzeniem teorii ewolucji duszy jest moim zdaniem przypomnienie sobie takich momentów z dzieciństwa. Dziecko nie ma jeszcze tak wiele “przekonań”, jak człowiek dorosły. Teraz, gdy przychodzi Ci do głowy jakaś myśl, możesz nie wiedzieć, czy podpowiada Ci ją Twoja Wewnętrzna Istota (nadświadomość), czy raczej “umysł”. “Umysł”, czyli twoja podświadomość i świadomość, wraz ze wszystkimi przekonaniami, traumami i blokadami. Tym wszystkim, co pochodzi “z zewnątrz”. Wynika z doświadczeń i przekonań innych osób, a nie tego co podpowiada Ci intuicja. Gdy jakaś przełomowa myśl przyszła do Ciebie w dzieciństwie, możesz być niemal pewien, że pochodziła z “Twojego wnętrza”. Dziecko nie zastanawia się bowiem nad kwestiami duchowymi, filozoficznymi, czy nad sensem życia. A nawet jeśli się zastanawia, to przyjdą mu do głowy raczej proste odpowiedzi. Jeśli jakaś nadspodziewanie, nad wyraz mądra myśl (jakbyś był 100 letnim mędrcem z Tybetu) przyszła do Ciebie w dzieciństwie, to być może ma ona swoje źródło w Twoim poprzednim wcieleniu?

Mądre myśli z mojego dzieciństwa.

Istnienie Boga. Tworzenie rzeczywistości z pomocą myśli.

Jeśli chodzi o mnie to takich momentów w w dzieciństwie było całe mnóstwo. Po pierwsze samo przekonanie o tym, że Bóg istnieje. Wiedziałam o tym, mimo że moja rodzina nie była religijna. Już prędzej nazwałabym ją ateistyczną. Miałam też świadomość, że muszę uważać na swoje myśli, bo jeśli czegoś się boję to może się to spełnić. Wiedziałam też, że wystarczy o coś poprosić Boga w myślach, a On zawsze to spełni. Miałam oczywiście religię w szkole. Ale dzieci nie uczy się o tym, że wszystko o co poproszą Boga się spełni i że powinny uważać na myśli. Bo mało który dorosły o tym wie…

Świadomość bycia Tu i Teraz.

Pamiętam też inne sytuacje. Kiedyś siedziałam na krześle w pokoju moich sióstr. Patrzyłam się na stare wielkie, drzewo za oknem, które zgubiło już prawie wszystkie liście na jesień (orzech włoski). I naszła mnie wtedy taka myśl – “To jest jedna z takich chwil, których nie zapamiętam. Jest ich milion w życiu. Pamiętamy tylko te szczególne, a tych zwykłych, codziennych nie pamiętamy.” I zapamiętałam ta chwilę… Potem często jeszcze zastanawiałam się, nad tym ile chwil nam ucieka. I jak często jesteśmy skupieni na tym, co dzieje się teraz. Zwłaszcza, jeśli są to chwile zwyczajne, rutynowe, codzienne… Jak często jesteśmy świadomi uciekającej właśnie chwili, a jak często umyka ona bezpowrotnie w bałaganie naszych myśli. Krążących wobec przyszłości i przyszłości. I nadmiaru obowiązków. Ludzie! Ja miałam wtedy z osiem lat (wiem, bo przeanalizowałam ówczesne ułożenie mebli w domu)!!! Dlaczego zastanawiałam się nad takimi rzeczami?

Czy można przestać myśleć?

Kolejny taki moment w moim dzieciństwie to ten, w którym zastanawiałam się nad tym, czy można przestać myśleć. Nie wiem, czemu mała dziewczynka zastanawia się nad takimi rzeczami. Ale pamiętam, ze odpowiedź na to pytanie stała się dla mnie bardzo ważna i długo się nad tym zastanawiałam. Zamykałam oczy i starałam się o niczym nie myśleć. To było strasznie trudne i bardzo mnie frustrowało. Zastanawiałam się skąd biorą się te wszystkie myśli w mojej głowie. I dlaczego nad nimi nie panuję, skoro każdy człowiek panuje nad swoim mózgiem. Chyba była to moja pierwsza w życiu medytacja. Chociaż do takiej prawdziwej i świadomej dojrzałam dopiero znacznie później.

Potęga gór.

Pamiętam mój pierwszy raz w górach. Rodzice zabrali nas w Tatry. To był tylko jeden dzień nad Morskim Okiem (wypad podczas wakacji w Krakowie). Pamiętam chwilę, w której ujrzałam góry… Ciężko mi to opisać. Do teraz darzę góry wielką miłością, a w Tatrach jestem co roku (chociaż z Gdańska to troszkę daleko). To było tak czyste i piękne uczucie, że się popłakałam. Może brzmi to dość głupio, ale tak było. To był jeden z tych momentów w życiu, w których czujesz pełnię szczęścia. Nieograniczone, niezmącone szczęście. Miłość do Wszechświata. Obecność Tu i Teraz. Obecność Boga. Co prawda w górach byłam rodzicami jako dziecko i tylko na jeden dzień (i tylko na najbardziej obleganym w Polsce szlaku), ale poczułam wtedy, że góry = absolutna wolność. I postanowiłam sobie, że będę tam wracać tak często, jak to tylko możliwe. Poczułam wtedy, w górach jestem najbliżej Boga. Że piękno natury jest uosobieniem Boga. I że WOLNOŚĆ jest uosobieniem Boga.

Podsumowując.

Pomyśl, czy przypominasz sobie takie momenty ze swojego dzieciństwa, które świadczyłyby o tym, że przemawiała do Ciebie Twoja dusza? Że posiadasz mądrość jakby “z Twojego wnętrza”? Czy intuicja podpowiadała Ci coś, czego nie przeczytałeś w żadnych książkach i żaden dorosły Ci nie powiedział? Czy zadawałeś sobie pytania jako dziecko, których nie zadałby niejeden dorosły? Jeśli tak, być może jest to dowód na to, że Twoja dusza ma już trochę wcieleń za sobą. Pamiętaj jednak, aby nie dopuścić teraz do głosu Twojego ego. Nie jesteś lepszy od innych, z racji tego, że do niektórych prawd doszedłeś wcześniej. Każdy ma swój czas, na każdego przyjdzie pora wcześniej czy później. Nie wiesz jaki jest “plan duszy”. Daj każdemu ewoluować w takim tempie, jakie jest dla niego właściwe. Bądź skromny i pokorny. Pokora to cecha ludzi mądrych.

Pozdrawiam i całuję ciepło. Niech ten wpis sprawi, że przypomnisz sobie prawdy, które dla Twojej duszy są oczywiste 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *