Duchowość,  Szczęście

Jak wybaczyć komuś, kto nas skrzywdził?

Niektóre rany goją się wolniej niż inne. Są tak głębokie, że blizny po nich pozostają w nas bardzo długo. Czasem wcale nie chcemy, aby te rany się zabliźniły, ponieważ są symbolem tego, przez co przeszliśmy. W jakimś sensie nas definiują. Ponadto wydaje nam się, że gdybyśmy pozwolili im się zabliźnić, to poczujemy się tak, jakbyśmy przyzwolili osobie, która nam je zadała, na ich zadawanie. Ale nie zdajemy sobie wtedy sprawy, że to zabliźnienie ran może nas uleczyć… Warto wybaczać. Warto spróbować pogodzić się z przeszłością. Trzymanie się kurczowo tego, co było nie pozwala nam iść naprzód. Uniemożliwia jakikolwiek rozwój i szczęście.

Są osoby, które podjęły już decyzję o tym, że chciałyby wybaczyć osobie, która je skrzywdziła. Uporczywe wspomnienia wracają jednak. Rany nie chcą się zabliźnić. Jak wybaczyć komuś, kto zadał nam ból? Gdy podejmiemy już decyzję, że tego chcemy? Odpowiem na to pytanie z perspektywy osoby, która doświadczyła w życiu czegoś bardzo przykrego, jak i osoby, która często spotyka się z bólem i zwierzeniami innych ludzi. A także z perspektywy osoby, która prosiła kiedyś o wybaczenie.

Nie chcę wybaczyć, bo ta osoba na to nie zasługuje!

Często wydaje nam się, że gdy przebaczymy, to tak, jakbyśmy zapomnieli o sprawie. Jakbyśmy dali przyzwolenie krzywdzicielowi na całe zło, które nam wyrządził. Chowanie urazy dla wielu osób to sposób na odpłacenie krzywdy. Wydaje im się, że wybaczenie to utwierdzenie się w postaci przegranego. Aby “wygrać” i wyjść z postaci ofiary chcemy nienawidzić tej osoby. Rozpamiętywać przeszłość, wytykać jej błędy i złe postępowanie. Jeśli nie wprost, to w myślach. Wszystkie urazy chowamy głęboko w środku. Zwłaszcza wtedy, gdy wydaje na się, ze osoba, która nas skrzywdziła nie zasługuje na przebaczenie. Bo nie żałuje swojego postępowania. Albo nadal postępuje źle. Być może ta osoba nie zasługuje na wybaczenie (do tej kwestii przejdziemy za chwilę). Ale Ty zasługujesz na to, żeby Twoje serce było wolne od uraz i smutku. Wybaczenie osobie, która Cię skrzywdziła, to najlepsze, co możesz dla siebie zrobić.

Jak wybaczenie wpłynie na Twoje życie?

Ja wiem, że to wszystko nie jest takie łatwe. Nie chodzi o to, żeby iść do osoby, która zadała nam ból, powiedzieć – “Przebaczam Ci”. Zapomnieć o wszystkim i po sprawie. Jednak już sama decyzja o tym, że chcesz wybaczyć zmieni Twoje życie. Nie musisz nawet rozmawiać z tą osobą. Najpierw porozmawiaj z samym sobą. Podejmij decyzję, że chcesz uzdrowić swą duszę. Daj sobie czas. Czasem to jest bardzo, bardzo długi proces. Ale warto. Wtedy wszystko w Twoim życiu zacznie się zmieniać na lepsze. Im dalej zajdziesz w tym procesie, tym bardziej szczęśliwszy będziesz. Wybaczenie to jeden z najważniejszych kroków do zrozumienia sensu życia, stania się szczęśliwym człowiekiem. Odnalezienia wewnętrznego spokoju i harmonii.

Nauczysz się nie oceniać innych ludzi. Ich decyzji, błędów, niepowodzeń. Dostrzeżesz, że każdy ma swoją drogę życiową. Doświadczamy pewnych zdarzeń po to, aby ewoluować, odnaleźć kontakt ze swoją duszą. Aby dowiedzieć się (nie w teorii, ale w praktyce), jaki jest sens życia. Przykre wydarzenia w naszym życiu są nam potrzebne. Bez nich nic nie miałoby sensu. Nie dostrzegalibyśmy tych miłych zdarzeń. Nie miałyby one znaczenia. Pewne osoby pojawiły się w Twoim życiu nie bez przyczyny. Sam je do siebie przyciągnąłeś. Widocznie chciałeś doświadczyć czegoś (świadomie lub nie), co sprawiło, że ta osoba znalazła się na Twojej drodze. Gdy to zrozumiesz łatwiej Ci będzie przebaczyć.

Jak wybaczyć?

Najważniejsza jest decyzja, że tego chcesz. Od tego zaczyna się cały proces. Później mogą jednak pojawiać się jednak myśli, które będą ciągnąć Cię w dół. Stawiać Cię w pozycji ofiary. Powodować obniżenie Twojego samopoczucia. Jak radzić sobie z traumami pisałam w tym wpisie. Podawałam tam “narzędzia”, dzięki którym łatwiej jest poradzić sobie z negatywnymi myślami. Na przykład masaż holistyczny, medytacja, zajęcia i warsztaty pozwalające na uwolnienie traumatycznych wspomnień. Aby całkowicie wybaczyć musisz przestać obwiniać osobę, która zadała Ci ból oraz przestać obwiniać siebie samego. Wtedy i tylko wtedy, wspomnienia negatywnych wydarzeń nie będą do Ciebie wracać. Tylko wtedy uzdrowisz swoją duszę. Będziesz mógł skoncentrować się na teraźniejszości zamiast wracać do przeszłości i martwić się o przyszłość.

Jak przestać obwiniać osobę, która zadała nam ból?

Musisz spojrzeć na tą osobę mniej krytycznie. Możesz mieć do czynienia z dwoma typami osób:

  1. Ktoś, kto bardzo żałuje tego, że Cię skrzywdził.
  2. Ktoś, kto nie żałuje swojego postępowania, mimo że ewidentnie było ono złe.

Osoba, która żałuje, że nas skrzywdziła.

Jeśli osoba, której postanowiłeś wybaczyć żałuje swojego postępowania, to sprawa jest łatwiejsza. Uświadom sobie kilka kwestii. Każdy człowiek ma prawo się pogubić. W życiu dokonujemy różnych wyborów, ale rzadko kiedy chcemy, aby ich konsekwencje były negatywne wobec innych osób. Zazwyczaj, ktoś kto postąpił źle wcale tego nie chciał. Mógłbyś powiedzieć – “To trzeba było pomyśleć, zanim się coś złego zrobiło”. To tak nie działa. Czasem sprawy wymykają się spod kontroli. I wydarzenia same obierają zły kierunek. Ostatecznie wszyscy w życiu pragniemy jednego – chcemy być szczęśliwi. I podczas poszukiwania tego szczęścia Wszechświat podsunie nam różne sytuacje, które nas do tego szczęścia przybliżą. Wydarzenia, które miały miejsce były wypadkową tego, czego chciałeś doświadczyć Ty i osoba, która Cię skrzywdziła. Twoje i jej myśli, wierzenia, przekonania i lęki sprawiły, że stworzyliście rzeczywistość, która zaistniała. O naukowych dowodach na istnienie prawa przyciągania pisałam tutaj. Uświadom sobie, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez powodu. Traktuj każdego człowieka jak nauczyciela, a każda sytuację, której doświadczyłeś, jak lekcję.

Negatywne doświadczenia kształtują nas. Mają nam uświadomić pewne ważne kwestie. Doprowadzić nas do miejsca w życiu, w którym znajdujemy się obecnie. Pokazać, co jest w życiu najważniejsze. Ostatecznie każde zdarzenie, wszystko czego doświadczamy, ma nam dać odpowiedź na pytanie, jaki jest cel naszego życia. Tutaj, na Ziemi. A jest nim odkrycie, że nie jesteśmy tylko materialnym bytem. Posiadamy duszę, która stanowi cząstkę Boga. Najpiękniejszej, najdoskonalszej energii, jaka istnieje. Tożsamej z miłością, pięknem i dobrem. Naszym zadaniem jest dostrzec tą cząstkę w sobie i w innych ludziach. Poprzez wszystko, czego doświadczamy i wszystko, co tworzymy w życiu. Natomiast krzywda, jaka Cię spotkała jest jednym z elementów tej układanki.

Osoba, która nie żałuje swojego postępowania.

Tutaj sprawa jest trudniejsza, to oczywiste. Wszystkie przemyślenia dotyczące osoby, która żałuje swojego postępowania są odpowiednie również w przypadku kogoś, kto tego nie robi. Jednak wybaczenie komuś, kto nie okazuje skruchy wymaga od nas jeszcze większej siły. Jak to zrobić? Spróbuj…okazać tej osobie współczucie. Spójrz na nią, jak na pogubione dziecko. Nieszczęśliwą, motającą się osobę. Kogoś, kto jest bardzo daleki od jakiegokolwiek rozwoju duchowego. Znajdującego się na samym początku ewolucji swej duszy (pisałam o tym tutaj). Jak nieszczęśliwą i pogubioną osobą trzeba być, aby świadomie krzywdzić drugiego człowieka i tego nie żałować? Nie chodzi o to, aby patrzeć na kogoś z góry. Nie chodzi o to, aby podbudowywać swoje ego kosztem bardziej nieszczęśliwej osoby. Chodzi o to, aby odnaleźć w sobie to, co mamy najpiękniejsze – empatię i miłość w stosunku do drugiego człowieka. Rozpal na dnie swojego serca współczucie. Dostrzeż cierpienie tego człowieka. Zauważ, że wszystkie jego złe uczynki są spowodowane traumami, jakich doświadczył w przeszłości. Jest taki, ponieważ tak go wychowali rodzice i w ten sposób wpłynęły na niego wydarzenia z przeszłości. A pod maską paskudnego charakteru skrywa się skrzywdzona dusza. Niewinne dziecko, które…po prostu chce być szczęśliwe.

Jak wybaczyć samemu sobie?

Czasem warto spojrzeć na to, co nie podoba nam się w drugiej osobie, przez pryzmat nas samych. Najczęściej negatywne zachowanie innych odzwierciedla…nasze negatywne cechy. To takie jakby lustro. Patrząc w nie powinniśmy dostrzec nie cechy osoby, która je trzyma, ale także, a może przede wszystkim nasze wady. Relacja z osobą, której nie potrafimy wybaczyć jest często odzwierciedleniem naszej relacji z samym sobą… Czy potrafisz zauważyć skrzywdzone, bezbronne dziecko w samym sobie? Brak pewności siebie, smutek, lęk, cierpienie… Czy potrafisz współczuć samemu sobie? Objąć czule samego siebie? Spojrzeć z miłością w lustro? Zaakceptować siebie takim jakim jesteś? Czy potrafisz wybaczyć samemu sobie? Bez krytyki, oceniania, wyrzutów? Zapomnieć o błędach i spojrzeć z nadzieją w przyszłość? Czy wiesz, że jesteś doskonałą istotą? Masz w sobie cząstkę Boga. Możesz tworzyć swoją rzeczywistość. Doświadczać tego pięknego świata w całej okazałości. Biorąc wszystko, co Ci oferuje. I nie oceniając wyborów, które w ostatecznym rozrachunku mają jednej cel…przypomnieć Ci, kim naprawdę jesteś.

Tu i teraz.

Uzmysłowienie sobie tego wszystkiego stanowi pierwszy krok ku temu, żeby stać się szczęśliwym człowiekiem. Chowanie w sercu urazy szkodzi tylko i wyłącznie Tobie. Nie przywiązuj się do przeszłości. Życie wydarzeniami, które już nie istnieją przypomina obłęd. Prawdziwe życie jest TERAZ. Chwili obecnej niczego nie brakuje. W chwili obecnej…wszystko jest dobrze. To zdanie kiedyś skłoniło mnie do refleksji. Uzmysłowiło mi, jak złe jest nadmierne przywiązywanie się do wydarzeń z przeszłości. Wybacz i żyj. A gdyby uporczywe myśli wracały, wtedy znajdź chwilę na medytację. Daj sobie czas, ponieważ jak wiadomo, czas leczy rany. Kroczek po kroczku, dzień po dniu będzie coraz lepiej. Dzięki regularnej praktyce medytacji będziesz potrafił oddalać od siebie negatywne myśli, gdy tylko się pojawią. I módl się jak najczęściej. Nie chodzi o gotowe modlitwy, ale o szczerą rozmowę z Bogiem i samym sobą. Zauważyłam, że im bardziej szczera relacja z Bogiem, tym piękniejsze wydarzenia mają miejsce wokół mnie.

Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Ciebie wartościowy. Nie polecę Ci żadnej książki, która mogłaby Ci pomóc w procesie przebaczenia, ponieważ do wszystkich powyższych wniosków doszłam sama. Mogę jednak podzielić się linkiem do filmu, który być może sprawi, że medytacja w intencji przebaczenia stanie się łatwiejsza. Na przykład ten lub ten film. Pozdrawiam ciepło 🙂

komentarze 4

  • Michał

    Chciałbym się jeszcze z wami podzielić czymś, z czego zdałem sobie sprawę właśnie dzisiaj. Dotyczy to poczucia winy. Ta emocja potrafi być konstruktywna, jak najbardziej, ale kiedy zadomowi się w naszym wnętrzu na tyle, by każdego dnia o sobie przypominać, potrafi być jedną z najbardziej autodestrukcyjnych emocji jakich człowiek może doświadczyć w całym swoim życiu.
    Spotykamy na swojej drodze różne osoby.
    Z jednej strony miłe, pomocne, przyjacielskie. Dobre dusze które chcą pomóc z czystej potrzeby serca, kierujące się w życiu najbardziej wzniosłymi ideałami, dla których ważne jest traktowanie innych z szacunkiem, akceptowanie czyjejś odmienności i odmiennego światopoglądu. Dla których współczucie i miłość do życia i ludzi to skarb, którym chcą się dzielić, nie oczekując niczego w zamian. Tacy ludzie niosą ze sobą blask, którym oświetlają drogę innym, potrafią rozgrzać serca i obudzić w drugim człowieku nadzieję.
    Z drugiej strony nasze ścieżki życia przecinają się nie jednokrotnie z ludźmi, którzy są całkowitym przeciwieństwem tych wymienionych wcześniej. Bije od nich pewność siebie, jakiś nieodparty urok. Potrafią wzbudzić zaufanie, sprawiają wrażenie dobrych i pomocnych. To wszystko jak się później okazuje, to element gry. A osoby takie potrafią doskonale grać, wykorzystują swój urok osobisty, ingrecjację, erudycję i inteligencję do osiągania swoich ukrytych celów. Spełniania nieczystych intencji. Mówią to co inni chcą usłyszeć, wykorzystują czyjąś chęć szczerej pomocy by na tym zyskać tyle, ile tylko się da. Zdają się napawać czyimś cierpieniem, jakby sprawiało im to radość. Nie mają sumienia, nie mają skrupułów. Potrafią tkwić w kilku związkach jednocześnie. Ich serca przepełnione są zawiścią, żądzą zemsty, pełne mroku. Brakuje tam światła. I niestety takie fakty wychodzą na wierzch dopiero po jakimś dłuższym czasie. Choć z początku wydawać by się mogło że wszystko jest w porządku, ale kiedy spotykamy taką osobę napotykamy też pewien dysonans; Z jednej strony lśni jak diament, a pod płaszczem pozorów wije swoją ciemną sieć intryg, działając na szkodę innych. I powoli zaczynamy się czuć przy takiej osobie coraz gorzej, zaczynamy chorować, tracić poczucie własnej wartości i pewność siebie. Świat zaczyna nabierać więcej odcieni szarości, a nam zaczyna brakować czasem sił nawet, by w stać z łóżka.
    W psychologii można rozróżnić wiele zaburzeń osobowości, od borderline, po osobowości antyspołeczne czy narcystyczne. Wiele z nich przeplata się między sobą tworząc naprawdę niebezpieczną kombinację. Patrząc jednak przez pryzmat psychologii, można dowiedzieć się z kim mamy do czynienia, ale to tylko czubek góry lodowej. Etykieta którą można komuś przyczepić, uznając kogoś za chorego psychicznie. Ale nie można zapominać każdy z nas jest człowiekiem, i ludzie zachowujący się w ten sposób przyszli na świat tak samo, jak i my. Przyszli na ten świat po coś. Wiele osób ma problem z poczuciem własnej wartości, jedni dewaluują samych siebie, inni przesadnie podnoszą swoją wartość, stawiając się wyżej od innych. To gry umysłu i ego. Ale kiedy dziecko przychodzi na świat, chyba każdy uzna je za bezwarunkowo wartościowe. Każde dziecko pragnie miłości. Miłość to spoiwo całego wszechświata.
    Nienawiść, strach, gniew, żądza zemsty. Świadoma manipulacja i chęć dominacji. To wszystko bierze się z braku miłości. I kiedy pomyśleć że bardzo głęboko, gdzieś na dnie serca, gdzieś w zakamarkach duszy istnieje ta skrzywdzona osoba, która tej miłości pragnie, nawet jeśli nie świadomie (bo otoczona całą skorupą iluzorycznych masek pomagających przetrwać w tym okrutnym, w jej mniemaniu, świecie), to podświadomie. Wyparta, zapomniana. Wtedy naprawdę można współczuć takiej osobie.
    Problem pojawia się jednak wtedy, gdy sami ze sobą nie rozwiążemy wewnętrznego konfliktu. Kiedy nie uporamy się z własnym poczuciem winy, wtedy i wybaczenie będzie tylko chwilowe. Piszę ze swojego punktu widzenia, sam bowiem nie mogłem się długo z tym uporać, aż do dzisiaj.
    Analiza i wyciąganie wniosków nie powinno trwać zbyt długo, bo może naprawdę zaszkodzić. Ciężko mi zresztą pisać co powinno się, a co nie, bo każdy jest inny. Ale długie wypatrywanie luk, kłamstw, matactw i przywoływanie krzywdzących wspomnień, coraz bardziej i bardziej skupia uwagę na tej krzywdzie. I można wpaść w naprawdę błędną spiralę obwiniania samego siebie. Dlaczego byłem tak głupi/głupia. Powinienem/powinnam się domyślić. Mogłem to, mogłam tamto. A gdybym powiedział wtedy tak, nie doszło by do tego, a gdybym zrobiła tak, to może byłoby całkiem inaczej. Odtwarzanie w myślach nieistniejących filmów jak to mogło by być, a nie było, wpędza w poważne tarapaty. Energia tych rozpędzonych myśli o negatywnym ładunku jest tak potężna że, pojawiają się w naszej głowie same, czy tego chcemy czy nie. Nawet w snach nie daje nam spokoju. Może to trwać całymi miesiącami. Poczucie winy ciążące jak głaz, przywiązany do serca. Ciągłe obwinianie siebie to jak dolewanie oliwy do ognia, który spala od środka nasze poczucie własnej wartości, pewność siebie, spontaniczność, radość, inteligencję, energię i całą masę pozytywnych aspektów naszego prawdziwego, głębokiego Ja. Wpędza w depresję. Uniemożliwia prawdziwe doświadczanie samego siebie. Tylko ta jedna emocja. Poczucie winy.
    I dzisiaj kiedy pomyślałem sobie po raz kolejny dlaczego nie zrobiłem wtedy tego czy tamtego, prostota odpowiedzi która przyszła do mnie, zaskoczyła mnie swą prostotą. Nie mogłem zrobić nic więcej. Nie wiedziałem tego wszystkiego co wiem teraz. Po prostu nie wiedziałem. Zrobiłem wszystko to co mogłem, w tamtym momencie swojego życia w którym byłem, będąc tym kim byłem właśnie wtedy. Przecież gdybym mógł zrobić wtedy coś więcej, zrobiłbym to bez wahania. Każdy z nas jest idealny właśnie w tym momencie. Taki, jaki jest. Tu i teraz.
    I zaraz po tym pomyślałem czy powinienem obwiniać siebie, że zaufałem? Nie. Zaufanie świadczy przecież dobrze o nas samych. To zdrowe i normalne ufać komuś, komu życzymy dobrze i kogo obdarzamy uczuciem. Jeżeli ktoś zdradził moje zaufanie, to przecież nie jest moja wina. Nie powinniśmy obwiniać siebie w takich sytuacjach.
    Poczułem jakby ogromny kamień spadł mi z serca, tętno uspokoiło się, wróciła radość życia. Serce odzyskało swój naturalny rytm.
    Życie to ciągły rozwój, nieustanne zmagania z sytuacjami zarówno przynoszącymi ukojenie jak i tymi które potrafią nas zranić. Ale to właśnie one nas kształtują. One pozwalają nam wzrastać. Każda emocja jest dobra, bo jest dla nas drogowskazem. Każdy związek jest korzystny, bo ukazuje nam prawdę o samym sobie. Czasem brutalnie daje do zrozumienia co powinniśmy jeszcze przepracować. Każdy człowiek jest dla nas nauczycielem. A każdy z nas jest idealny tak, jak tylko może. Każdy z nas obecnie jest najlepszą wersją samego siebie, właśnie w tym momencie, właśnie teraz.

    Życzę wam wszystkim wszystkiego co najlepsze!
    Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Urszula Falkowska

      Dziękuję Ci za ten komentarz 🙂 Myślę, że oprócz tego, że wyrzucenie tego z siebie pomoglo Ci uporządkować myśli, to może pomóc osobom, które również zmagają się z poczuciem winy. Ja sama piszę bloga głównie po to, aby wyrzucić z siebie wszystkie refleksje, które regularnie przychodzą mi do głowy. Z nadzieją, że pomogę przy tym innym. Łatwiej jest mi napisać to, o czym myślę, niż wyrazić wszystko słowami rozmawiając z kimś.
      Myślę, że życie to taka “sinusoida”. Czasem miewamy paskudne momenty, zły nastrój bez powodu, nawracające negatywne myśli. A czasem wystarczy jedna odkrywcza myśl, olśnienie, uświadomienie sobie czegoś – tak jak było dzisiaj u Ciebie – i rozumiemy wszystko głębiej, czujemy spokój. Tak po prostu jest, na tym polega życie, doświadczanie życia, aby miewać nie tylko dobre, ale i złe chwile. KAŻDY CZLOWIEK miewa od czasu do czasu zły nastrój, ogarniają go negatywne myśli. Nawet człowiek szczęśliwy i świadomy. Nikt nie jest “oświecony” przez cały czas. Piszę obecnie o tym wpis, ale nie mogę go skończyć, ponieważ ostatnio dużo podróżuję i pracuję. Pozdrawiam serdecznie Michał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *