Duchowość,  Prawo przyciągania,  Szczęście

Dlaczego masz zły nastrój zupełnie bez powodu? Lekcje, które musisz odrobić.

chłopak ma zły nastrój

Kiedyś myślałam, że ze mną jest coś nie tak. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego czasami nie potrafię wykrzesać z siebie dobrego nastroju. Czemu czasem, kiedy wstaję rano z łóżka, nie mam w sobie tej iskierki radości, wewnętrznej chęci do działania. Poczucia mocy. Mam na myśli takie okresy, kiedy towarzyszy mi zły nastrój zupełnie bez powodu. A nie sytuacje, kiedy paskudne samopoczucie jest wynikiem ewidentnie nieprzyjemnych wydarzeń w moim życiu. Chodzi mi o dni, gdy po prostu “wstałam lewą nogą”. Niby wszystko jest ok, ale z jakiegoś względu brakuje mi energii do życia. Mam wszystkiego dość. Kiedy najchętniej nie wychodziłabym z domu (a może nawet łóżka) przez cały dzień. Ogarnia mnie wtedy marazm i spadek sił życiowych.

Teraz wiem, że tak po prostu musi być. Życie to taka sinusoida. Czasami chce nam się latać. Jesteśmy radośni i pełni energii. A czasem jest beznadziejnie. I takie dni są nam potrzebne. Możemy dzięki nim bardzo wiele zyskać. Nauczyć się… Czego? Medytacji. Skupienia na teraźniejszości. Koncentracji na naszym wnętrzu i na tym, co naprawdę ważne… Myślę, że to właśnie te dni, kiedy mamy zły nastrój mogą nauczyć nas najwięcej! Są krokami milowymi ku zrozumieniu, jak być szczęśliwym. Spełnionym. ŚWIADOMYM I OBECNYM. Pomagają odkryć, czym jest POTĘGA TERAŹNIEJSZOŚCI i poczucie WEWNĘTRZNEJ MOCY.

Możesz być najbardziej świadomym i uduchowionym człowiekiem na świecie, a złe momenty i tak przyjdą.

zły nastrój ciemność chłopak z blaskiem w oczach

Kilka osób, które czytają mojego bloga zapytało mnie, czy gdy już ktoś potrafi stosować prawo przyciągania, to nigdy nie przytrafia mu się nic złego. Przytrafia się 🙂

Potrafię stosować prawo przyciągania świadomie. Wiem dokładnie, jaki jest jego mechanizm. Pisałam o tym tutaj i tutaj. Ale nie oznacza to, że nie mam przed sobą marzeń i celów, do realizacji których wciąż dążę. I, że po drodze, nie przytrafiają mi się gorsze dni, zły nastrój. Wiem, że na materializację niektórych planów muszę jeszcze zaczekać. Dlaczego? Dla mojego własnego dobra. I zrealizowania planu mojej duszy.

Uważam, że głównym celem każdej duszy na Ziemi jest odkrycie jej prawdziwej natury. Tego, kim naprawdę jesteśmy. A jesteśmy cząstką Boga. Doświadczamy różnych aspektów życia, uczymy się i ewoluujemy. Poprzez te doświadczenia prędzej czy później możemy dojść do tego, jak wspaniałymi istotami jesteśmy. Odkrywamy, że sensem życia jest miłość. Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Dowiadujemy się, że szczęście jest wyborem, a nie celem, do którego się dąży. A odnaleźć je możemy tylko i wyłącznie w naszym wnętrzu. Nie zaś w świecie zewnętrznym. Wtedy, gdy uświadomimy sobie, jak ważna jest nasza obecność Tu i Teraz. Nasza świadomość i poczucie spokoju. I przede wszystkim wtedy, gdy odnajdziemy w sobie POCZUCIE MOCY.

Najlepiej uczymy się na błędach.

z wody wystaje ręka z różdżką

Najlepiej uczymy się na błędach. Zatem zanim w pełni zrozumiemy, kim naprawdę jesteśmy – zrealizujemy plan naszej duszy – musimy doświadczyć zarówno złych, jak i dobrych wydarzeń w naszym życiu. I nawet jeśli to wszystko pojęliśmy już w teorii, to ważniejsza jest praktyka, doświadczenie. Możesz przeczytać milion książek i wpisów na blogach, które tłumaczą, jak być szczęśliwym i spełnionym. Ale co innego przeczytać o czymś (o doświadczeniu innych ludzi), a co innego samodzielnie tego doświadczyć. My ciągle zapominamy o pewnych kluczowych kwestiach dla naszego rozwoju. Nawet, jeśli o czymś wiemy i w to wierzymy, to i tak co jakiś czas musimy sobie o tym wszystkim przypomnieć. Stąd spadki nastroju. Gorsze dni. Kłopoty z wykorzystywaniem prawa przyciągania. To dlatego czasem przyciągasz do siebie wydarzenia, których wcale nie chciałeś przyciągnąć. Nawet jeśli znasz i rozumiesz prawo przyciągania.

Ja wiem, że gdy przychodzą gorsze dni, to podświadomość daje mi do zrozumienia, że muszę odrobić jakąś lekcję. Wiem, że zły nastrój jest oznaką tego, iż zapomniałam o czymś ważnym. Wciąż zapominam, że muszę być obecna i świadoma. o Tym, czym jest potęga teraźniejszości. Jak ważna jest codzienna rutyna i zmuszanie się do pewnych czynności, po których poczuję się dobrze (joga, medytacja, zdrowe odżywianie). Zapominam, jak ważne jest poczucie wewnętrznej mocy. Akceptacja i wdzięczność wobec obecnego stanu rzeczy. I że nigdy przenigdy nie jestem sama. Zawsze mogę pogadać z Bogiem (a może ze swoją własną duszą?).

Ale o co chodzi?

Jeśli do końca nie rozumiesz, co mam na myśli pisząc o planie i rozwoju duszy to odsyłam Cię do tego wpisu oraz do książki N. D. Walsha “Rozmowy z Bogiem”. Sformułowanie “potęga teraźniejszości” odnosi się do książki E. Tolle’a o takim samym tytule. Natomiast “poczucie mocy” to coś, do czego często odnosi się Adam Krasowski na swoim blogu, mówiąc o sile naszego umysłu i poziomach świadomości według dr D. R. Hawkins’a. Polecam Ci zapoznać się ze wszystkimi wyżej wymienionymi linkami. Łatwiej będzie Ci zrozumieć wszystko to, o czym piszę.

Potęga teraźniejszości.

dziewczyna na łące wśród kwiatów

“Potęga teraźniejszości” to książka, do której co jakiś czas wracam. Czytam ją fragmentami intuicyjnie szukając fragmentów, które w danym momencie najbardziej do mnie trafiają. Na początku może Ci się wydać trudna. Warto jednak przebrnąć przynajmniej przez pierwsze rozdziały, w których autor tłumaczy, dlaczego skupienie na teraźniejszości jest takie ważne. Zauważa, że ciągłe rozpamiętywanie przeszłości i myślenie o przyszłości prowadzi do “obłędu”. Sprawia, że nie niczego nie robimy z pełnym zaangażowaniem. Jesteśmy niewolnikami ram czasowym, które sami jako ludzkość ustaliliśmy. I nigdy nie żyjemy “w pełni”. Nie doświadczamy tak naprawdę tego, czym zajmujemy się w danej chwili. Pozwalamy umysłowi na wieczną paplaninę. Natomiast nie osiągając spokoju umysłu, nie wyciszając się, nigdy nie będziemy szczęśliwi. Tolle uważa, że wszystko co robimy powinniśmy starać się robić z pełną świadomością. Obecnością w teraźniejszości. Bardzo utkwiło mi w pamięci jedno zdanie z jego książki -“Zauważ, że w chwili obecnej WSZYSTKO JEST DOBRZE”. To nasze ciągłe analizowanie i odejście myślami od teraźniejszości sprawia, że wydaje nam się, że chwili obecnej czegoś brakuje.

Zawsze wtedy, gdy mam zły nastrój uświadamiam sobie, że zapomniałam o byciu obecną. Staram się wówczas skupić na teraźniejszości. Oczywiście we wszystkim niezbędna jest równowaga. Nasze wspomnienia, tożsamość, a także marzenia i cele oparte są na przeszłości i przyszłości. Zatem nawet osoba oświecona nie zawsze myśli wyłącznie o tym, czego doświadcza Tu i Teraz. Bardziej chodzi tutaj raczej o odnalezienie wewnętrznego spokoju. O zrelaksowanie umysłu. O balans.

Na czym się koncentruję, kiedy mam zły nastrój?

ptak na niebie

Kiedy mam zły nastrój częściej medytuję. Zamykam oczy i staram się nie przywiązywać wagi do myśli, jakie przychodzą mi do głowy. Nie identyfikuję się z nimi. Nie reaguję na nie emocjonalnie. Skupiam się na oddechu. Staram się poczuć swoje ciało. Zlokalizować wszystkie napięcia mięśniowe. Jako, że jestem masażystką potrafię samodzielnie rozluźnić te spięcia. Tobie polecam wybrać się na masaż. Wciągu dnia próbuję skoncentrować się na pięknie otaczającego mnie świata. Poczuć dotyk wiatru na skórze, promieni słońca na policzkach. Doceniam miękkość kanapy, na której siadam i ciepło, jakie daje mi sweter. Skupiam się całkowicie na rutynowych czynnościach, takich jak mycie zębów, czy robienie makijażu. Czy rozumiesz co mam na myśli? Gdy robisz rutynowe czynności najczęściej w ogóle o nich nie myślisz. Zamyślasz się wtedy, A gdy ktoś Cię zapyta – “O czym myślisz?” – nie potrafisz odpowiedzieć. W takich chwilach jesteś jakby UŚPIONY. Jak taki Zombie. Ile razy wróciłeś się do drzwi wyjściowych, aby sprawdzić, czy na pewno je zamknąłeś? Ile razy złapałeś się na tym, że nie wiesz, co właśnie ktoś Ci opowiadał? Obudź się i zacznij żyć. Bądź skoncentrowany na teraźniejszości. A przynajmniej się postaraj.

Zawsze kiedy mam zły nastrój uświadamiam sobie, że od dłuższego czasu jestem “uśpiona”. Dni lecą wtedy bardzo szybko, a ja za bardzo wszystkim się przejmuję. Praca staje się rutyną zamiast świadomą służbą innym ludziom – pasją i przyjemnością. Wtedy uprzytamniam sobie, że klienci zawsze czują, gdy nie jestem obecna. Podświadomie odbierają wtedy mój masaż jako gorszy. Gdy się “przebudzę” wracam do świadomego masażu. Z intencją niesienia pomocy i miłości drugiemu człowiekowi.

Odkryłam, że szczęśliwa i radosna jestem tylko wtedy, gdy w pełni skoncentruję się na teraźniejszości. Wiem o tym od dawna. Jednak często o tym zapominam oddając się codziennym czynnościom. Zły nastrój jest sygnałem od mojej duszy mówiącej – “Ogarnij się. Wróć. Obudź się.”

Poczucie mocy.

radosna dziewczyna skacze na plaży

Kochana duszyczko, która czytasz ten wpis. Jesteś wspaniała. Nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak Ty. Jesteś wyjątkowa. Masz w sobie moc, dzięki której możesz przenosić góry. Możesz wszystko. Tylko, że o tym zapomniałaś. I większość osób o tym zapomina. Bo świat, w którym żyjemy każe nam sądzić, że jesteśmy słabą, nic nieznaczącą jednostką. Wtapiamy się w tłum. Robimy rzeczy, których robić nie lubimy. Boimy się zmian. Dajemy się robić w trąbę mediom, politykom, bankom centralnym, religiom, ogólnie rzecz ujmując – systemowi. Nie myślimy samodzielnie. Przywykliśmy do świata, który wmawia nam pewne normy społeczne i sposoby postępowania i myślenia. Ale tym powstanie wkrótce zupełnie oddzielny wpis. Uświadom sobie, że cała mądrość tego świata jest w Tobie. Poczuj tę moc w sobie. Czegokolwiek byś chciała – możesz to osiągnąć. Bo celem naszego życia na ziemi jest odkrycie tej mocy w sobie. Poprzez ciągłe doświadczanie. Ja też czasami zapominam, jak wiele mogę. I zawsze, gdy mam zły nastrój prędzej, czy później dochodzi do mnie, że utraciłam moje poczucie mocy. Odwieczna sinusoida. Radość, dobry nastrój, poczucie mocy – przyciągam do siebie wszystko, czego pragnę. Zły nastrój, marazm, zniechęcenie, lenistwo – przypominam sobie, że muszę odnaleźć w sobie tę moc.

Zły nastrój to drogowskaz.

zły nastrój to drogowskaz

Jesteś kreatorem swojej rzeczywistości, czy tego chcesz czy nie. Jeśli chcesz wolności finansowej, miłości, zdrowia – możesz je mieć. Chwilowy zły nastrój to sygnał od Twojej duszy – “Coś robisz nie tak! To zły kierunek!”. Zdecyduj, czego naprawdę chcesz. Czy obecny styl życia jest tym wymarzonym. Nawet jeśli Twoim marzeniem jest dom w górach albo agroturystyka na Warmii to zrozum – możesz zrealizować to marzenie. Przed niektórymi droga do realizacji celów jest dłuższa, przed innymi krótsza. Wszystko zależy od tego, jak szybko się uczysz i wyciągasz wnioski ze swojego postępowania. Pomyśl, jeśli choć jednej osobie na świecie udało się osiągnąć marzenie podobne do Twojego, to znaczy, że Tobie też się uda. Niczym nie różnisz się pod tym względem od innych. Jedyne co odróżnia osoby szczęśliwe, od nieszczęśliwych to, że te pierwsze potrafią odnaleźć w sobie twórczą moc. Uczyć się na błędach. Zauważają wskazówki, jakie podsuwa im podświadomość. Zły nastrój przypomina im o obraniu właściwego kierunku.

A może masz zły nastrój, bo za mało sypiasz?

zły nastrój senność kociak pod kołdrą

Czasem przyczyna złego nastroju może być bardzo prozaiczna. Odpowiednia długość i jakość spania, zdrowe odżywianie, brak aktywności fizycznej lub medytacji. W przypadku każdego człowieka powyższe czynności mogą mieć inne znaczenie. Jednej osobie wystarczy 6 godzin snu, inna potrzebuje 9. Czasem jesteśmy tak zmęczeni, że musimy przespać 12 godzin i będziemy mieć zły nastrój dopóki nam się to nie uda. Zdrowe odżywianie to pojęcie względne. To co jednemu służy, dla innego może być szkodliwe. Niektórzy uwielbiają intensywny wysiłek fizyczny, innym wystarczy krótki spacer i rozciąganie. Dla jednych medytacja oznacza chwilę zadumy w ciszy, dla innych długotrwały rytuał. Najważniejsze to słuchać swojego ciała. Nie sugerować się tym, co mówią inni. To my sami wnikliwie obserwując swój organizm możemy stwierdzić, co jest dla nas dobre, a co złe.

Ja na przykład wiem, że jedzenie mocno przetworzonych posiłków, słodyczy i późnych kolacji niekorzystnie wpływa na moje samopoczucie. Oczywiście zaraz po zjedzeniu czegoś słodkiego mam świetny humor. Jednak wkrótce potem czuję spadek energii, senność i otępienie umysłu. Mam natomiast świetne samopoczucie po jedzeniu lekkich posiłków, zawierających dużo warzyw i owoców. Najlepiej czuję się, gdy śpię mniej więcej 8 godzin i nie wybudza mnie budzik. Dobrze wpływają na mnie popołudniowe drzemki. Zazwyczaj mam cudowny nastrój, gdy zacznę dzień od 45 minut jogi i 30-60 minut medytacji w pozycji siedzącej. Tak jest u mnie, ale u Ciebie może być zupełnie inaczej. Często, gdy mam zły nastrój zdaję sobie sprawę, że od kilku dniu za krótko spałam lub nie miałam czasu na poranną jogę. Wystarczy słuchać swojego organizmu i postępować w zgodzie ze wskazówkami, jakie nam daje. Czasami tak mało trzeba, abyśmy poczuli się dobrze.

Pamiętaj!

Reasumując, życie to sinusoida. Czasem mamy świetny nastrój, a czasem beznadziejny. Tak musi być. To niezbędne, abyśmy zrealizowali cel naszego życia na ziemi. Abyśmy odkryli pokłady twórczej mocy, jaką mamy w sobie i nauczyli się być Tu i Teraz. Słuchaj swojego ciała i bądź świadomy, że zły nastrój to wskazówka, jaką daje Ci Twoja podświadomość. Znak, że masz jakąś lekcję do odrobienia.

komentarzy 5

  • Michał

    Absolutnie zgadzam się z tym co napisałaś Ula, kilka dni temu doświadczyłem czegoś co wprawiło mnie wręcz w zdumienie, jak bardzo zakotwiczenie się w teraźniejszości pozwala podnieść nastrój. Czasem przychodzi to naturalnie, pełne skupienie na tu i teraz, nawet bez żadnych myśli w głowie. Ale kiedy jakiś dawny problem wciąż się o siebie upomina, bo zasilony energią myśli od dłuższego czasu, wtedy wybija nas z tego rytmu “Tu i teraz”. I zupełnie spontanicznie będąc w pracy, zacząłem pomagać sobie utrzymaniem “Tu i teraz” werbalizując w głowie to, co robię i co czuję obecnie. Ciągły monolog wewnętrzny komentujący aktualne czynności, np. “Idę prosto, stawiam dokładnie każdy krok. Czuję powiew rześkiego powietrza otulający moją twarz, powietrze jest zimne kojące. Patrzę w prawo, widzę kogoś. Uśmiecham się. Siadam na krześle, prostuje plecy. Biorę powoli wdech, wydech. Chwytam mocno jakiś przedmiot, czuję w dłoni jego ciężar. Widzę to, udaję się tam” itd. I utrzymałem taki monolog wewnętrzny może dwie-trzy godziny i pomimo że byłem mocno niewyspany, zmęczony, to poczułem napływ energii. Pozytywnej energii. Kiedy tylko pojawiała się jakaś myśl z przeszłości, natychmiast wracałem do tu i teraz. Rozmawiając z kimś byłem po porostu obecny, towarzyszyły temu radość i poczucie humoru. I później jak o tym pomyślałem, wiedziałem że to jest to. Takie proste, a tak bardzo potrafiące zmienić postrzeganie, nastrój. I z początku taka werbalizacja może okazać się bardzo pomocna, w szczególności gdy dają o sobie znać jakieś niedawne problemy, później myślę że naturalnie przyjdzie doświadczać tu i teraz nawet bez werbalizacji. Po prostu obecność.

    Dziękuję za świetny wpis, pozdrawiam! 🙂

  • Olka

    Ja czasem mam zły chumor bo mam tylko trochę czasu (np ok 3 godzin) na zrealizowanie rzeczy które kocham a nie potrafię wybrać która robić. To mnie wkurza strasznie. Najczęściej jedna zostaje zawsze niezrealizowana, bo dnia nie wydłużę 🙁 Co z tym począć, nie wiem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *