Prawo przyciągania,  Szczęście

Minimalizm a prawo przyciągania.

W ostatnich latach minimalizm stał się sposobem na życie ludzi na całym świecie. Osobiście żyję na jego zasadach już od dawna. Nie z przymusu, czy przekonaniu o konieczności oszczędzania. Nie chodzi tutaj o ascetyczne życie, ale umiejętność odnajdywania szczęścia w małych przyjemnościach. Ograniczenie posiadanych rzeczy do minimum pozwala na docenienie tego, co w życiu najważniejsze.

Pierwszy hejterski komentarz 🙂

minimalizm to radość z małych rzeczy kubek z kawą i ciastka

Jakiś czas temu dostałam na blogu swój pierwszy hejterski komentarz 🙂 Dotyczył wpisu: “Wdzięczność, szczęście bez powodu i szkodliwy konsumpcjonizm”. Usunęłam go z uwagi na to, że był niekonstruktywny, zawierał rażące błędy ortograficzne i językowe oraz nieprzyjemne słowa. Konstruktywną opinię przyjmę zawsze. Możemy się ze sobą nie zgadzać, każdy ma prawo do swojej oceny świata i postrzeganie go we właściwy dla siebie sposób. Taki jest właśnie sens życia – jego indywidualne doświadczanie i tworzenie “swojej własnej prawdy”. Moim zdaniem 🙂 Oczywiście możesz się z tym nie zgodzić. Jeśli Twój komentarz będzie zrozumiały i konstruktywny, na pewno go nie usunę 🙂

Wpis, którego dotyczył ten niemiły hejt mówił właśnie o minimalizmie, choć w bezpośredni sposób się do niego nie odnosił. Nie pamiętam dokładnie, jak brzmiał komentarz (szybko go usunęłam, aby nie zapisać go w podświadomości), ale wiem, że osoba komentująca zarzuciła mi “blokadę” dotyczącą pieniędzy. W sensie, że mam pewne ograniczające przekonania na ich temat. To przynajmniej zrozumiałam z wpisu, bo jak wcześniej wspomniałam, zawierał liczne błędy językowe. To znaczy, był napisany w taki sposób, że trudno było wyłapać jego sens. Pomyślałam sobie, że być może nie każdy rozumie ideę minimalizmu. Może niektóre osoby znające prawo przyciągania myślą sobie, że bycie minimalistą wyklucza przyciąganie tego, czego się pragnie. Oraz, że minimalizm to forma oszczędności. I wyraz przekonania, że trzeba sobie czegoś odmawiać, bo “nie wystarczy mi pieniędzy”. Co jest oczywiście fałszywym przekonaniem. Z tego względu postanowiłam napisać kolejny wpis o minimalizmie. Wyjaśniając, dlaczego ten sposób na życie zupełnie nie przeszkadza w przyciąganiu do siebie pieniędzy i obfitości. Wręcz przeciwnie. Sprawia, że człowiek staje się szczęśliwszy. A wdzięczność i szczęście bez powodu zawsze gwarantuje przyciągnięcie każdego pragnienia. Serio, pieniędzy mi nie brakuje 🙂

Minimalizm po polsku.

hygge to sposób na minimalizm napis rób cokolwiek aby twoja dusza błyszczała

Ostatnio polecałam na swojej stronie na Facebooku i Instagramie książkę Pani Anny Mularczyk-Meyer “Minimalizm po polsku”. Nie tylko niemiły komentarz, ale również lektura tej książki skłoniła mnie do napisania tego wpisu. W ostatnich latach powstało bardzo wiele zagranicznych książek o minimalizmie. Ale nie odnosiły się one do nas – Polaków – bezpośrednio. Mamy bowiem pewne cechy narodowe, które sprawiają, że minimalizm może wydawać się nam niezrozumiały. Zwłaszcza pokoleniu obecnych 40-60 latków.

Wiele osób, które urodziło się i dorastało w PRL-u miało bardzo skromne dzieciństwo. Kolejki w sklepach, braki na półkach, brak możliwości podróżowania i mały wybór towarów sprawiły, że w podświadomości niektórych osób z tego pokolenia została pewna trauma. Fałszywe przekonanie na temat pieniędzy. Za to w latach dziewięćdziesiątych przyszło do Polski z Zachodu wszystko, czego dusza zapragnie. I osoby, którym w dzieciństwie brakowało dobrobytu poczuły nagle, że mogą mieć to wszystko, co wcześniej należało wyłącznie do “bogatego Zachodu”. Tak rozpoczęła się era konsumpcjonizmu, czyli kupowania więcej niż się potrzebuje. Czas kredytów, życia ponad stan, pracowania ponad siły dla jak najwyższych zarobków i pokładania szczęścia w dobrach materialnych. Ja urodziłam się w ’92 roku. Nie pamiętam więc PRL-u. Ale wiem, że wiele osób z mojego pokolenia dostało traumy i przekonania na temat pieniędzy “w spadku” od rodziców 🙂

Trudno jest więc zrozumieć koncepcję minimalizmu niektórym Polakom. Skoro całe dzieciństwo musieli sobie czegoś odmawiać, to dlaczego mieliby robić to teraz – w czasach dobrobytu. Dlatego właśnie myślę, że książka Pani Mularczyk-Mayer mogłaby trafić do wielu rodaków bardziej, niż poradniki skandynawskie (słynne Hygge), czy amerykańskie (dokument na Netflixie: Minimalizm. Dokument o ważnych rzeczach).

Pułapka konsumcjonizmu.

kobieta na zakupach z torbami konsumpcjonizm

Na każdym kroku wmawia się nam, abyśmy pracowali i zarabiali więcej i więcej i więcej… Dni lecą jak zaczarowane. Wstajesz, jedziesz do pracy, pracujesz 8-12 godzin, wracasz, oglądasz TV, kładziesz się spać. Pracujesz ponad siły po to, aby mieć więcej pieniędzy. Wydajesz je na rzeczy, których później nie używasz.

Sokowirówka – sok zrobiłeś/aś maksymalnie 10 razy. Teraz stoi na strychu, albo w pudle na szafce w kuchni. Nowy balsam do ciała z drobinkami złota – posmarowałaś się dokładnie 5 razy. Teraz leży w szufladzie w łazience, bo dostałaś w prezencie od koleżanki nowy, ładniej pachnący. 34576 chustka/szaliczek/apaszka. Zapomniałeś/aś o jej istnieniu. Ultranowoczesny, gadżeciarski uchwyt do telefonu na rower. Ostatecznie nie masz czasu jeździć na rowerze, więc go nie używasz. Przykłady można mnożyć. Ile razy kupiłeś/aś rzeczy w sposób nieprzemyślany? Spontanicznie, bo była promocja? Minimalizm polega między innymi na unikaniu takich niepotrzebnych zakupów. Bo każda wydana złotówka na taką bzdurę to cenny czas Twojego życia. Powiedzmy, ze nowy szalik kosztował 60 zł. Jeśli zarabiasz 30 zł na godzinę, a szaliczka nie nosisz, to właśnie zmarnowałeś 2 cenne godziny ze swojego życia. Oczywiście jeśli zarabiasz 300000 zł na godzinę, ten szalik za 60 zł nie jest dla Ciebie wielkim wydatkiem. Jednak w takim przypadku minimalizm przyda Ci się jeszcze bardziej. Za chwile opiszę z jakiego powodu.

Za mało miejsca…

minimalizm mały czerwony domek na zielonym wzgórzu

Ileż to razy słyszałam od kogoś, że przenosi się do większego mieszkania, czy domu, bo dotychczasowy stał się za mały… Jeśli ktoś ma wiele dzieci lub potrzebuje po prostu dużej przestrzeni, to prawdopodobnie rzeczywiście musi się przeprowadzić. Ale wiele osób po prostu tak zagraciło swoją przestrzeń życiową przedmiotami, których nie używa, że sami nie mają się gdzie podziać. Zastanów się, jak wielu rzeczy rzeczywiście używasz. A ile z nich tylko leży i się kurzy. Albo co gorsza, robi bałagan 🙂 Znany jest eksperyment, który przeprowadzono na setkach Amerykanów. Badano, ile procent ich domów jest przez nich rzeczywiście wykorzystywane. Jadalni, strychu, niektórych pokoi – nie używali wcale. Na co dzień przemieszczali się tylko w obrębie 20% powierzchni ich domów. U nas jest podobnie. Może nie posiadamy wszyscy tak wielkich domów jak Amerykanie, ale zdecydowanie nie potrzebujemy do życia większości przedmiotów, które zajmują naszą przestrzeń życiową. Używasz prawdopodobnie z 15-20% tego, co posiadasz.

Czym jest minimalizm?

szczęśliwa kobieta z parasolką na żółtym tle

Niektórzy twierdzą, że “minimalizm to dorabianie ideologii do biedy” albo “minimalizm to inna nazwa na stan kawalerski” 🙂 Takie opinie na temat minimalizmu wynikają z niezrozumienia jego istoty. A niezrozumienie wynika zazwyczaj z niechęci do zrozumienia. Minimalizm to nie asceza, ani wyzbywanie się wszystkiego, co się posiada. Takie zachowania to skrajność. A kluczem do zadowolenia zawsze jest złoty środek. Minimalizm to nie hipsteryzm, ubóstwo, czy skąpstwo. Ale narzędzie, które pomaga człowiekowi poznać samego siebie. Minimaliści to zadowoleni z życia ludzie. Patrzący ze spokojem w przyszłość.

Każdy wie, że “pieniądze szczęścia nie dają”. Jesteśmy świadomi, że dodawanie różnych dóbr do swojego życia przynosi tylko i wyłącznie krótkotrwałą radość. Można więc domniemywać, że niekoniecznie przynosi spełnienie. Idąc tym tokiem myślenia, to właśnie pozbywając się różnych rzeczy możemy dociec, czego rzeczywiście potrzebujemy.

Minimalizm może okazać się bardzo użyteczny dla Ciebie, jeśli odczuwasz wewnętrzna pustkę. Lub jeśli czujesz się zaganiany, zagubiony, przytłoczony codziennym życiem. Ciągłą pracą i wydawaniem zarobionych pieniędzy. Jeśli masz wrażenie, że powinieneś/aś być szczęśliwy/a, a nie jesteś, to minimalizm jest dla Ciebie.

Minimalizm – jak zacząć?

chaos i bałagan na biurku

Początkowo minimalizm polega na pozbyciu się nadmiaru i bałaganu. Tego wszystkiego, czego nie używasz. To świetny etap, ponieważ nagle odkrywasz, że Twoje mieszkanie wcale nie jest takie małe. I że niezagracone powierzchnie wyglądają pięknie.

Później zwracasz uwagę na swoje ciało. Zastanawiasz się, czy dbasz o nie odpowiednio. Zdrowa dieta, aktywność fizyczna, masaż, medytacja, sen. Dochodzisz do wniosku, że kupujesz za dużo śmieciowego jedzenia, które albo się marnuje albo ląduje w Twoim brzuchu, nie dodając Ci ani energii, ani sprawności. Postanawiasz skupić się bardziej na dbaniu o własne zdrowie i samopoczucie.

Najważniejszym etapem jest zadanie sobie bardzo ważnych pytań. Jakie są Twoje pragnienia i marzenia? Które z nich są rzeczywiście TWOJE, a które ktoś Ci narzucił? Rodzice, nauczyciele, religia, media, społeczeństwo. To wszystko, co MUSISZ osiągnąć. Mieć wielkie wesele, zagraniczne drogie wakacje, super samochód, a najlepiej kilka, duży dom na kredyt, najnowszy IPhone.

Gdy to wszystko przeanalizujesz, dojdziesz do wniosku, że tak naprawdę niewiele potrzebujesz do szczęścia. Zaczniesz zwracać uwagę na małe przyjemności. Odczuwać wdzięczność za wszystko, co masz. Bardziej cieszyć się z nowych rzeczy. Szanować je i doceniać. Oprócz tego zauważysz, że masz całkiem sporo oszczędności. Które możesz przeznaczyć na swoje rzeczywiste marzenia. Lub po prostu mniej pracować. Bo przecież im mniej rzeczy potrzebujesz, tym mniej musisz pracować. Będziesz mieć tym samym więcej czasu dla najbliższych. Zaczniesz doceniać to, co w życiu ważne…

Minimalizm to spokój umysłu.

kot i kobieta pod kocem z kubkiem kawy minimalizm

Minimalizm nie sprowadza się zatem tylko do sfery materialnej. Znacznie pozna nią wykracza. Pomaga w osiągnięciu spokoju ducha. Pozwala uporządkować bałagan nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale również w metaforycznym. Umożliwia w “uporządkowaniu” własnego umysłu.

To my sami komplikujemy sobie życie. Żyjemy w coraz większym napięciu i pośpiechu. Stresujemy się niepotrzebnie tym, co jeszcze się nie wydarzyło. Skupiamy się na tym, czego jeszcze nie mamy, a co chcielibyśmy mieć, zamiast odczuwać wdzięczność za obecny stan rzeczy. Antony de Mello (psychoterapeuta, mistyk, jezuita, autor wielu książek) powiedział: “Jeśli nie jesteś szczęśliwy, to oznacza tylko tyle, że koncentrujesz się na tym, czego nie masz. W przeciwnym razie musiałbyś doświadczać błogostanu”.

Minimalizm jest przydatny również dla bogaczy.

samochód na tle willi bogactwo

Minimalizm to sposób na upraszczanie sobie życia i bycie szczęśliwszym. Aspekt materialny to jego marginalna składowa. Zatem na nim mogliby skorzystać również ludzie bardzo bogaci. Nie z oszczędności, ale w celu odnalezienia szczęścia. Gdyby więcej milionerów było minimalistami statystyki zawierałaby mniej samobójstw. A branża narkotykowa straciłaby głównych nabywców. Wiem, że to drastyczne. Ale taka jest prawda. Osoby bardzo zamożne prędzej czy później odkrywają, że ciągłe kupowanie różnych przedmiotów i zaspokajanie swoich różnych zachcianek niekoniecznie daje im spełnienie. Często są oni niesamowicie zagubieni, nieszczęśliwi i samotni. Osoby sławne są szczególnie podatne na samobójstwa, ponieważ przed światem muszą udawać, że dzięki swojemu bogactwu są szczęśliwe. Przed kamerami zakładają “maski” przykrywające ich ból i cierpienie. To niesamowicie smutne. Bardzo współczuję takim ludziom.

Droga życiowa wielu osób wygląda w taki sposób, że najpierw dążą do bogactwa i sukcesu na wszystkich płaszczyznach życiowych, a gdy już to osiągną to zaczynają się zastanawiać nad sensem życia. I dopiero wtedy dochodzą do wniosku, że największe szczęście dają: wdzięczność, miłość i szacunek do siebie samego, radość z bycia Tu i Teraz. Możesz podążać tą drogą. Ona jest jak najbardziej ok. Nie można oceniać wyborów innych osób. Każdy dąży do szczęścia na swój sposób. Ale wiedz, że możesz to wszystko uprościć. Wybrać drogę na skróty. Pominąć ból, gorycz i rozczarowanie życiem i przejść od razu do szczęścia 🙂 Minimalizm jest właśnie takim uproszczeniem.

Minimalizm a prawo przyciągania.

minimalizm a prawo przyciągania roślinka i pieniądze

Zanim opanowałam dobrze mechanizm prawa przyciągania, zadawałam sobie bardzo wiele pytań dotyczących jego działania. Na przykład: “Czy oszczędzanie pieniędzy sprawia, że nie dopuszczam do siebie obfitości”. Bo przecież wielu mówców motywacyjnych i mentorów prawa przyciągania uważa, że aby przyciągnąć do siebie pieniądze, trzeba “puścić je w ruch”. Joe Vitale (autor wielu bestsellerów, występował w filmie “Sekret”) twierdzi, że największym sekretem przyciągania pieniędzy jest nie przywiązywanie się do nich. Masz nimi obracać, wydawać je. To wszystko prawda. Chodzi o to, aby wyzbyć się przekonania o tym, że brakuje nam pieniędzy. Poczuć przepływ obfitości w naszym życiu. Mechanizm prawa przyciągania polega na tym, żeby umieć “odpuścić”. Jeśli bardzo czegoś potrzebujesz to wysyłasz do Wszechświata informację, że Ci tego brakuje. Zatem w odpowiedzi na takie myśli (podparte wiarą) dostaniesz dalszy brak tego czegoś. W tym przypadku brak pieniędzy.

Możesz jednak oszczędzać pieniądze nie dlatego, że czujesz ich brak. Wręcz przeciwnie. Zaoszczędzone pieniądze mogą dać Ci niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Sprawić, ze podświadomie będziesz czuł się zamożny. Ty sam wiesz, jakie masz przekonania na ich temat. Jakie traumy z przeszłości Ciebie dotyczą. Jeśli podświadomie czujesz, że boisz się biedy lub tego, że kiedyś może zabraknąć Ci pieniędzy to niedobrze. W takim przypadku musisz z tymi blokadami popracować. O leczeniu fałszywych przekonań i traum pisałam w tym wpisie. Ja na przykład mam oszczędności, ale jednocześnie czuję, że niczego mi nie brakuje. Czuję się bogata. Nawet teraz, w czasie kwarantanny (wstrzymanej działalności), jestem całkowicie spokojna. I wiem, że zawsze będę miała wszytko, czego potrzebuję.

Minimalizm wspiera prawo przyciągania!!!

Minimalizm jest cudowny nie dlatego, że jestem w stanie dzięki niemu dużo zaoszczędzić. To nie snobizm i odmawianie sobie wszystkiego. Dokonuję wielu zakupów. Po prostu wszystkie są przemyślane. Wiele podróżuję, nie żałuję pieniędzy na zdrowe jedzenie. Minimalizm to sposób, aby być jeszcze bardziej WDZIĘCZNYM za wszystko co się ma. A jak wiadomo wdzięczność to najsilniejsza z emocji. Dzięki niej możemy szybko i efektywnie przyciągać do siebie wszystko, czego chcemy. Jednocześnie minimalizm pozwala nam łatwiej ODPUŚCIĆ. Mechanizm prawa przyciągania polega na jednoczesnym przeświadczeniu, że nie potrzebujemy, realizacji pragnienia do szczęścia (bo i tak jesteśmy szczęśliwi i wdzięczni za to co mamy!) i odczuwaniu silnego przeświadczenia o tym, że dostaniemy wszystko, czego pragniemy (w chwili, w której o tym myślimy, nasze pragnienie zaczyna się materializować). Tak naprawdę można więc nazwać minimalizm jedną ze skutecznych technik prawa przyciągania, a nie czymś co blokuje przyciąganie.

Polecam minimalizm każdemu 🙂

minimalizm jako radość z małych rzeczy kubek z kawą i ciastka

Poczytaj jeszcze troszkę o minimalizmie. Jest kilka fajnych blogów o tej tematyce, na przykład: www.selfcreator.pl. Szczególnie polecam książkę “Minimalizm po polsku”. To jest kwintesencja minimalizmu, a przy okazji świetnie się ją czyta. Mój wpis to tylko kilka akapitów, a książka wyjaśni Ci wszyściutko dużo bardziej dokładnie.

Czyli podsumowując, dzięki minimalizowi:

  • świetnie opanujesz prawo przyciągania,
  • będziesz bardzie zadowolony z życia,
  • docenisz to co masz,
  • określisz dokładnie swoje potrzeby życiowe, a także marzenia i cele,
  • zaczniesz odnajdywać przyjemności w “małych rzeczach”,
  • zupełnie naturalne zacznie być dla Ciebie dbanie o swoje ciało,
  • zaoszczędzisz czas i pieniądze,
  • ogarniesz swoją przestrzeń życiową.

I żeby było jasne. Ja nie krytykuję nikogo, kto lubuje się w konsumpcjonizmie 🙂 Nie oceniam. Dlaczego miałabym się interesować cudzym życiem? Jeśli skupiam się na tym, to tylko dlatego, że chciałabym pomóc osobom, które są “dojrzałe” do zmiany swojego życia. Ale wielokrotnie na blogu podkreślałam, że uważam, iż każdy ma swoją drogę życiową. I definiują nas tylko i wyłącznie nasze własne doświadczenia. Nie mogę powiedzieć komuś: “Rób to i to, a będziesz szczęśliwy”. Każda dusza sama decyduje, kiedy jest gotowa na zmiany…

Pozdrawiam z miłością 🙂 I życzę powodzenia w odnajdywaniu przyjemności w minimalizmie. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło, gdy to piszę 🙂 Ula

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *