odczucia podczas medytacji
Duchowość,  Szczęście

Odczucia podczas medytacji – dokładny opis.

W tym wpisie bardzo dokładnie opiszę swoje odczucia podczas medytacji. Na różnych etapach zaawansowania w tej praktyce. Dzięki temu będziesz wiedział, czego możesz się spodziewać po tym rytuale. Jak będzie wyglądała Twoja medytacja na samym początku, a jak po kilku latach regularnej praktyki. I jakie efekty będzie przynosić w życiu codziennym.

odczucia podczas medytacji

Medytuję od czterech lat. Od dwóch lat (chyba) codziennie, zazwyczaj dosyć długo (od 30 min do godziny dziennie). Na początku robiłam to mniej regularnie i krócej. Ale dopiero dzisiaj pierwszy raz udało mi się doświadczyć niesamowicie “głębokiego” i zaawansowanego stanu. Postanowiłam, że muszę opisać to doświadczenie. Choć nie będzie to łatwe.

Chciałabym, aby każdy człowiek mógł od czasu do czasu doświadczać tak cudownego i przyjemnego stanu. Uczucia całkowitego “rozmycia” świata materialnego (zewnętrznego). Całkowitego połączenia ze wszystkim, co istnieje. Dzisiaj przez długi czas (trwało to chyba z 15 minut) byłam jakby niematerialna. Byłam uczuciem, emocją, duszą, a nie ciałem ani myślami. Czyste “doświadczanie”. To brzmi dziwnie, wiem 🙂 Jakby pisał to jakiś mnich tybetański, albo brodaty nauczyciel duchowy z Indii 🙂 Ale te słowa najtrafniej opisują to, czego dzisiaj doświadczyłam. Przeprowadzę Cię zatem przez kolejne etapy zaawansowania w medytacji, abyś z czasem mógł osobiście przekonać się, że to o czym piszę, to nie głupoty.

Bądź cierpliwy.

odczucia podczas medytacji

Gdy dopiero zaczynasz swoją przygodę z medytacją, jest ona wyzwaniem. Ponieważ trzeba znaleźć na nią czas, być bardzo zdyscyplinowanym. Bo na początku wcale nie jest przyjemna. Może nawet wydawać się nudna. Często do głowy przychodzą myśli, będące wynikiem różnych traum z przeszłości. Ale z czasem jest coraz lepiej. Nie potrafię określić, w którym momencie ten rytuał stał się dla mnie miłym doświadczeniem. Zresztą myślę, że jest to kwestia indywidualna. Od jakiegoś roku udaje mi się wejść w stan alfa podczas każdej medytacji. Obecnie jest to dla mnie kojący oraz przynoszący wewnętrzny spokój i skupienie rytuał. W dniach, kiedy nie udaje mi się pomedytować choćby 20 minut mam gorszy nastrój, niższe “wibracje”. Czuję wyraźną różnicę.

Wcześniej nie byłam tego pewna, teraz jestem – im dłużej medytujesz tym ta medytacja jest “głębsza” i tym lepsze efekty otrzymujesz w życiu codziennym. Bądź cierpliwy. Myślę, że z medytacją jest jak z ćwiczeniami, budowaniem sylwetki. Ponieważ ważna jest tutaj rutyna i regularność.

Odczucia podczas medytacji.

Dzisiaj przed medytacją nie ćwiczyłam jogi, nie rolowałam się, nie robiłam TRE, ani EFT. Tak jak pisałam we wcześniejszym wpisie na temat medytacji, zazwyczaj zanim zacznę swój rytuał, wykonuję przynajmniej jedną z tych czynności. Dzisiaj mi się nie chciało. Nie włączyłam żadnej muzyki, ani nie odpaliłam olejków eterycznych. Chciałam od razu pomedytować, bo czułam lekkie rozdrażnienie (takie ogólne wstanie lewą nogą, spowodowane obudzeniem przez budzik, zamiast samodzielną pobudką). Byłam wyspana. Obecnie nie zgadzam się z poglądem, że aby doświadczyć głębszej medytacji najlepiej należy wstawać o 4:30, a najpóźniej o 6 (tak radzi Ajurweda, pisała też o tym Agnieszka Maciąg, np. w tym wpisie). U mnie się to nie sprawdza. Po prostu zasypiam podczas medytacji, a później cały dzień mam zły nastrój z niewyspania. Wypiłam szklankę wody z cytryną. Usiadłam w luźnym siadzie skrzyżnym opierając się o kanapę.

1. Faza wstępna. Medytacja u osób początkujących.

odczucia podczas medytacji

Czasem jest tak, że przez pierwsze pół godziny (orientacyjnie) nie mogę wejść w stan alfa umysłu. Do głowy przychodzą różne myśli. Kiedyś mnie to denerwowało. Teraz wiem, że ten moment “mętliku w głowie” jest nieraz potrzebny. Pozbędziesz się niechcianych myśli tylko pod warunkiem, że je zaakceptujesz i dasz umysłowi się wygadać. Mój mózg dzisiaj analizował, czy warto pojechać do Aqua City w Popradzie na Słowacji 🙂 Ja nie chciałam o tym myśleć. Ale on wciąż paplał. Aż w końcu powiedziałam: “Po co o tym myśleć? Przecież niczego nie przewidzisz. Niech to będzie spontaniczna decyzja”. I zamilkł.

  • Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z medytacją, to właśnie w ten sposób będą wyglądać Twoje pierwsze rytuały. Musisz to przetrzymać. Pozwól wyszaleć się huraganowi myśli. Pozwoli to na pozbycie się Twoich traum i fałszywych przekonań z przeszłości, jak i mniejsze przywiązywanie się do obecnych problemów. Troszkę silnej woli, kilka kolejnych podejść i za każdym razem Twój umysł będzie spokojniejszy. Jeśli wcale a wcale nie wiesz, jak zabrać się za medytację i co robić na początku, to przeczytaj sobie mój wpis: “Jak wejść w stan alfa podczas medytacji”. Zawiera wskazówki raczej dla początkujących osób.

2. Stan alfa.

Później nastąpiło wyciszenie. Stan alfa umysłu. Spokój, obserwacja myśli, skupienie na oddechu i Trzecim Oku. To jest ten etap, w którym robi się już powoli przyjemnie. Wyciszasz się, umysł odpoczywa. Ale na horyzoncie wciąż pojawiają się myśli. Skupiasz się na oddechu. Obserwujesz myśli i pozwalasz im odpłynąć. Starasz się do nich nie przywiązywać. Dominuje stan alfa, ale EEG od czasu do czasu wykazałoby piki częstotliwości beta fal mózgowych. CZYLI. Myśli są, ale nie męczą Cię tak jak wcześniej. Nie reagujesz na nie emocjonalnie i je akceptujesz. Jesteś tylko obserwatorem. Spokojnym i zrelaksowanym.

3. Wyższy level.

kwiat lotosu

Kolejny etap jest wtedy, gdy podczas medytacji masz krótkie momenty całkowitego pozbycia się myśli. Czujesz wtedy absolutny spokój, skupienie na Tu i Teraz. Jest Ci dobrze. Nie chcesz wychodzić z tego stanu, bo nigdy nie czułeś się lepiej. Jesteś całkowicie świadomy (nie śpisz, słyszysz tykanie zegara i śmieciarkę za oknem), ale nie analizujesz niczego, co dzieje się dookoła. Jesteś jakby “w środku”. Twój umysł jest białą płachtą. Nie ma tam obrazów, kolorów, dźwięków. Nie ma też myśli, oceniania. Jest tylko “doświadczenie”, spokojna obecność. Gdy doświadczyłam tego po raz pierwszy po policzkach zaczęły płynąć mi łzy. ALE… Ten stan trwa na tym etapie zaawansowania jeszcze bardzo krótko. Czasem kilka sekund, czasem minutę, może dłużej. Za każdym razem, gdy odkryjesz, że znajdujesz się w tym stanie – on znika (bo zaczynasz na powrót myśleć). Robisz wszystko, aby ten stan wrócił. I im więcej takich momentów oraz im są one dłuższe tym medytacja wydaje Ci się bardziej udana. Później już podczas każdej medytacji wiesz, czego chcesz doświadczyć.

Tego rodzaju medytacji doświadczam obecnie prawie za każdym razem, gdy ją praktykuję. Czasem od razu po zamknięciu oczu, czasem udaje mi się doświadczyć tego pięknego stanu dopiero po 45 minutach. Dzisiaj ten etap nastał u mnie dopiero po pół godziny i trwał około 10 minut. Ale później zaczęło się coś znacznie przyjemniejszego… Doświadczyłam kolejnego etapu zaawansowania.

P. S. Zmiany w świecie zewnętrznym.

Oprócz pięknych doświadczeń podczas samego rytuału medytacji zaczynasz doświadczać znaczących zmian w świecie zewnętrznym.

Po drugim etapie (stan alfa).

  • Jesteś bardziej opanowany i skupiony. Osiągasz lepsze wyniki w pracy, czy szkole.
  • Nie denerwujesz się z byle powodu. Z czasem w ogóle trudno jest Cię zdenerwować.
  • Mniej chorujesz, wyniki Twoich badań poprawiają się – z czasem stają się wzorcowe.
  • Twój głos staje się spokojniejszy. Ludzie lubią przebywać w Twoim towarzystwie.

Po trzecim etapie (wyższy level).

  • Miewasz nagłe olśnienia, które pochodzą jakby nie od Ciebie. Masz nowe pomysły. Rozwija się Twoja intuicja.
  • Jesteś bardziej empatyczny. Przestajesz oceniać innych ludzi – zaczynasz ich rozumieć i im współczuć. Potrafisz “czytać im w myślach” i odczytywać ich intencje.
  • Jesteś coraz bardziej skupiony na teraźniejszości zamiast martwić się o przyszłość, czy rozpamiętywać przeszłość. Zaczynają cieszyć Cię małe rzeczy. Odczuwasz wdzięczność za to, co masz.
  • Coraz częściej masz świetny nastrój zupełnie bez powodu.

4. Etap całkowitego rozmycia świata materialnego.

Tego etapu doświadczyłam dzisiaj pierwszy raz. To znaczy miałam już podobne doświadczenia podczas medytacji, ale na krócej i z dużo mniejszą intensywnością. Trudno jest to opisać słowami. Ponieważ każde słowo, każde zdanie zabrzmi prawdopodobnie jak przesadzone i egzaltowane. Słowa marnie opisują doznania, emocje i uczucia.

Na kilkanaście minut w moim umyśle nastąpiła kompletna cisza. Nie miałam żadnych myśli. To było czyste, całkowite odczuwanie. Przestałam czuć swoje ciało (ale w żaden sposób nie było to dziwne ani creepy). Tak jakbym odłączyła się od ciała i odcięła od umysłu. Jakbym była czystą świadomością. Byłam całkowicie obecna, to znaczy nie spałam, wiedziałam, co dzieje się dookoła. Czułam, że ja (ta świadomość, dusza) jestem tym samym, co otoczenie. Nie było granicy między mną a pokojem, w którym się znajdowałam. To trochę tak jakbym była “uczuciem”, “doznaniem”, “emocją”, a nie materialną osobą. Mówiłam, ze ciężko to opisać słowami, haha 🙂 I to trwało bardzo długo, miałam nad tym kontrolę. Gdy czułam, że zaczynam myśleć/analizować swoje doznania, to wtedy z powrotem koncentrowałam się na odczuwaniu.

Jak udało mi się doprowadzić do tego stanu?

medytacja

To też ciężko opisać. Na pewno najpierw musiałam być już w stanie alfa umysłu. I wtedy zaczęłam “odczuwać” zamiast myśleć. Na początku powtarzałam sobie – “Niczego nie musisz osiągnąć, nie dążysz do żadnego stanu. Po prostu bądź. Poczuj jakie to jest przyjemne. Rozpłyń się w tej chwili”. I za każdym razem, gdy mój umysł odlatywał (pojawiały się myśli) zaczynałam “odczuwać” zamiast myśleć. Nie skupiałam się wtedy na oddechu ani żadnych mantrach. Koncentrowałam się na byciu.

Ten stan jest głębokim spokojem, obecnością. Niczego Ci nie brakuje. Wszystko jest dobrze. Czujesz się pełny, wystarczający. Czujesz, że jesteś częścią całości. Absolutna pełnia i całkowite doświadczenie teraźniejszości. Czas przestaje płynąć, istnieje tylko Teraz. Nie wiem w jaki sposób opisać, jak bardzo przyjemny jest to stan. Pierwsze, co przyszło mi do głowy to orgazm. Ale to nie to. Bo orgazm jest gwałtowny i jest jakby apogeum. A ten stan podczas medytacji nie ma nic wspólnego z gwałtownością. To czysty spokój i spełnienie. Każda komórka Twojego ciała jest spokojna i zrelaksowana. Czujesz szczęście i przyjemność, której nie da się opisać. To jest tak cudowne, że nie chcesz z tego stanu wychodzić.

Kiedy postanowiłam “wyjść” z tego stanu musiałam najpierw poczuć swoje ręce i stopy. Musiałam nimi poruszać, ponieważ one jakby nie należały do mnie. Tak jakbym na nowo wchodziła w ciało. A gdy już całkowicie wyszłam ze stanu głębokiej medytacji ciągle jeszcze odczuwałam ten spokój. Tak jakby mój mózg się jeszcze nie rozpędził do częstotliwości beta. Ciągle nadawał jeszcze fale alfa, theta, a może nawet delta. I przez cały dzień dzisiaj czuję ten spokój. To jest właśnie najcudowniejsze w medytacji – ten spokój zostaje z nami na dłużej.

Kolejne etapy.

Czy istnieją kolejne etapy zaawansowania? Jakie jeszcze odczucia podczas medytacji mnie czekają? Nie mam pojęcia. Przekonam się z czasem. Niektórzy myślą, że aby rozwijać się duchowo trzeba mieć jakiegoś przewodnika, czy nauczyciela. Być może jest to pomocne. Myślę jednak, że wystarczy upór i regularność. Można samodzielnie dojść do znacznego poziomu zaawansowania w rozwoju świadomości, ale trzeba postawić to sobie za cel. Na ten moment mojego życia, nie wyobrażam sobie go bez medytacji. To tak jakby nie chciało mi się myć zębów. Ponieważ medytacja stanowi rodzaj higieny. Higieny umysłu. A ponadto jest to przyjemność, której nie można przyrównać do NICZEGO INNEGO.

Pomedytuj jutro. Efekty przyjdą szybko. Pozdrawiam, Ula 🙂

komentarzy 15

    • Urszula Falkowska

      Super! Bardzo się cieszę 🙂 Na początku zawsze jest trudno, tak jak z ćwiczeniami. Można zacząć z relaksacyjną muzyczką (YouTube) i w dowolnej pozycji.

  • Beata

    Cześć Ula,

    Bardzo się cieszę, że dziś osiagnełaś tak piękny stan ❤❤
    To dzięki Twojemu pierwszemu wpisowi o medytacji “Jak wejść w stan alfa podczas medytacji” zaczęłam moją przygodę z medytacją😊😊 ja dopiero raczkuje jednak wierzę, ze z każdym dniem będzie coraz piękniej 😘😘
    Pozdrawiam, Beata

  • Michał

    Fajny wpis, przypomniałaś mi o medytacji bo przez ostatni miesiąc nie medytowałem wcale. A w tym roku miałem już fajny progres, bo niemal codziennie przez trzy miesiące medytowałem ok. godziny dziennie. I kilka razy doświadczyłem czegoś podobnego co opisujesz, czułem jakby moja świadomość wypełniła cały pokój. Pamiętam raz zadzwonił telefon, odebrałem, wróciłem do medytacji ale już ten stan uleciał gdzieś w świat.

    I bardzo interesującą książę czytałem niedawno o medytacji, autorzy przytaczają w niej wiele wyników badań, opisują rodzaje medytacji, przedstawiają jak trwałą przemianę powoduję.

    Daniel Goleman, Richard J. Davidson – Trwała Przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł.

    Pozdrawiam 🙂

    • Michał

      Oj nie 🙂 Jedynie sam siebie muszę przekonać, by stało się to znów moim nawykiem. Miałem kiedyś właśnie jakoś przez trzy miesiące czas, że codziennie medytowałem, uczyłem się języka, trenowałem – można naprawdę fajnej energii nabrać po jakimś czasie. I pojawia się ten stan “Flow” o którym pisałaś 🙂 A książkę polecam, bardzo fajnie napisana, na pewno Ci się spodoba 🙂

      • Urszula Falkowska

        Ja mam teraz właśnie taki cudowny czas, że mam kilka godzin dla siebie rano. Mogę wtac, bez budzika (czyli o 7), pomedytować, zrobić długi trening, przygotować zdrowe jedzenie, a dopiero po południu układam sobie masaże. Miałam o tym napisać we wpisie – regularny tryb pracy oraz wyspanie bardzo sprzyja progresowi w medytacji. Ale byłam już zmęczona, a wpis zrobił się długi, mimo, że miał być króciutki, więc odpuściłam tą refleksję 🙂

        • Michał

          Ja właśnie czytam książkę “Fenomen Poranka”, i jest to coś co sam robiłem w mniejszym lub większym stopniu od jakiegoś czasu, ale teraz poukładałem sobie wszystko w głowie. Ten czas rano dla nas samych jest bardzo ważny, może naprawdę podkręcić energię na calutki dzień 🙂 medytacja, trening, napisanie czegoś. Pewnie wpisy też często rano tworzysz? 🙂 ja też ostatnio zacząłem wstawać wcześniej i czuję się lepiej 🙂

          • Urszula Falkowska

            Czytałam tą książkę, jest świetna! Ale nigdy nie będę już wstawać o 4:30. Miałam dwie próby (w sensie dwie długotrwałe próby, miesięczne czy nawet dłużej) . I to wcale nie było dla mnie dobre.
            Wpisy piszę wtedy, gdy zrobię wszystko rano 🙂 Ale produktywność zawsze spada po godzinie 16. Meczę się wtedy bardziej z pisaniem, nie ma tego flow.

          • Michał

            Z tym spadkiem energii po południu, ostatnio częściej ucinam sobie drzemkę, tak np. pół godzinki. Tuż przed drzemką często zdarzy mi się wypić kawę, naprawdę potrafi podnieść energię taka drzemka aż do wieczora. 🙂 Polecam 🙂 (jak jest na to czas, naturalnie)

          • Urszula Falkowska

            Ja też ucinam sobie pół-godzinne dzemki po południu 😉 Taka mini regeneracja. O ile nie mam masaży. Chociaż i między masazami się zdarza 🙂

          • Michał

            Leonardo Da Vinci, Thomas Edison, John F. Kennedy, Arnold Schwarzenegger – oni wszyscy byli bądź są zwolennikami drzemek. Sam nie doceniałem, dopóki nie spróbowałem. A warto 🙂 Nicola Tesla spał podobno zaledwie dwie godziny dziennie, i mnie zdarzało się spać po 2 – 3 godziny i czułem się wyspany i wypoczęty jak po ośmiu. Od niedawna zacząłem sobie afirmować tuż przed snem, że obudzę się w pełni wypoczęty, zregenerowany, pełen energii – i naprawdę, 4 godziny snu a ja się czuję zupełnie normalnie, często lepiej niż po 8. Ale drzemka w ciągu dnia – jak najbardziej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *