odpowiedź na każde pytanie
Duchowość,  Szczęście

Odpowiedź na każde pytanie. Rozwiązanie problemów.

Masz w sobie odpowiedź na każde pytanie. Nigdy nie jesteś sam. Nawet w najgorszych chwilach Twojego życia. My ciągle o tym zapominamy. I nie wiemy, jak prosić o tę pomoc. Sam sobie nie poradzisz. Nie pomoże Ci również stado psychologów, przewodników duchowych, czy couchów rozwoju osobistego. Ani żadna książka, ani nawet najbliższy przyjaciel. Nie poradzisz sobie sam, jeśli nie poprosisz o pomoc Boga. Oczywiście to tylko słowo. Nie chodzi tutaj o żadną religię, ani personifikację. Bóg to ta Siła, którą masz w sobie. Wewnętrzna mądrość. Energia. Intuicja, która Cię prowadzi. Wewnętrzna Moc, dzięki której możesz osiągnąć WSZYSTKO, o czymkolwiek pomyślisz. Chcę pomóc Ci odnaleźć w sobie tę Siłę, nawet jeśli jeszcze nie wierzysz w jej istnienie.

My wszystko chcemy robić sami. Musimy być przecież silni i niezależni. Świat pędzi, a my chcemy za nim nadążyć. Trzeba osiągnąć sukces. Wypada być spełnionym i szczęśliwym. Znamy Prawo Przyciągania, wierzymy więc we własne możliwości. Ale prawda jest taka, że my sami nic nie możemy… Prawo Przyciągania nie zadziała, jeśli nie nauczysz się odpuszczać. (Albo zadziała, ale w sposób losowy, przypadkowy i niepowtarzalny). Odpuszczenie to zaufanie do Wszechświata. Pewność, że jest pewna Siła, która nas poprowadzi. A my dzięki niej wiemy, co robić. Pisałam o tym we wpisie: “Miej wyjebane, a będzie Ci dane” oraz w “Gdy wszystkie techniki Prawa Przyciągania nie działają”.

Ja, ja, ja. Zosia Samosia.

odpowiedź na każde pytanie

Żaden geniusz żyjący kiedykolwiek na tym świecie, nie dokonał niczego samodzielnie. Chopin, Beethoven, Michael Jackson, Cloude Monet, czy Steve Jobs teoretycznie tworzyli w pojedynkę, jednak w praktyce nie działali sami. Oni byli świadomi tej Siły, która w nich drzemie. Niezależnie od tego, czy byli ateistami, czy nie. To się nazywa tworzenie pod wpływem Flow. Pisałam o tym w tym wpisie.

Ówczesny świat robi nas w balona. Media przestawiają ludzi sukcesu, jako wytrwałych w dążeniu do celu NADLUDZI. A my chcemy być jak oni. Tacy super. Dojść do wszystkiego ciężką pracą, wyboistymi drogami, pokonując przeszkody, walcząc z przeciwnościami. Wciąż szlifując swój charakter i inwestując w siebie. Nie ma oczywiście niczego w złego w pracy i pokonywaniu przeszkód. Ale jest coś bardzo złego w tym, że w tej pogodni za sukcesem, wiele osób traci kontakt z własnym wnętrzem. Gubi się. Zmaga się z całym światem, walczy… Zamiast działać z radością, otwartym sercem i wewnętrznym poczuciem sensu… To właśnie daje wiara w Boga (zwał jak zwał, pozwolę sobie używać słowa Bóg).

Dlaczego wierzę w Boga?

bóg jest we wszystkim co istnieje

Każdy czasem zapomina o Bogu. Niektórzy nie chcą w niego wierzyć, ponieważ wydaje im się, że wiara w Boga oznacza przynależność o jakiejś religii. A że postępowanie i niektóre nauki głoszone przez Kościół Katolicki są sprzeczne z tym, z czym wiele osób kieruje się w życiu, toteż skreślają istnienie Siły Wyższej. Posłuchaj – wiara nie jest tym samym, co religia! Ja jestem osobą głęboko wierzącą, ale nie potrzebuję do szczęścia przynależności do żadnej instytucji, religii. Wiara w Boga to jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu.

Tylko pamiętaj, Bóg to nie żadna postać. W modlitwie nie trzeba kierować się do “kogoś”. To coś, co istnieje w każdym człowieku chodzącym po tej planecie. A także w zwierzętach, roślinach, materii nieorganicznej. Jest formą informacji, emocji, energii, siły. Sprawia, że wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. A we Wszechświecie panuje równowaga. Coś co istnieje poza czasem i przestrzenią. Trudno to opisać i zaobserwować. Natomiast można to coś odczuć.

Wierzę w Boga nie dlatego, że ktoś powiedział mi, że tak trzeba. I nie dlatego, że boję się śmierci. Ja po prostu GŁĘBOKO CZUJĘ, że On istnieje.

Równowaga.

balans odpowiedź na każde pytanie

Za każdym razem, gdy zapomnę o kontakcie z Bogiem, tracę równowagę. Czyli mam gorsze samopoczucie, niższe wibracje. Naturalnym stanem każdego człowieka jest: poczucie sensu życia, chęć i energia do działania, empatia i współczucie w stosunku do innych istot (nie tylko ludzi), wdzięczność (z powodu samego tylko faktu, że się istnieje, jak również radość z małych rzeczy), wewnętrzna radość, siły witalne, zdrowe ciało. Jeśli któreś z wymienionych cech Ciebie nie dotyczą to znaczy, że została zachwiana równowaga między ciałem, umysłem i duszą. Słowem – coś jest nie tak. Pisałam o tym balansie już wielokrotnie (na przykład we wpisie o czakrach lub we wpisie o wysokich wibracjach). Jednym z powodów zachwiania tej równowagi jest bardzo często brak kontaktu z Wyższym Ja (z tą cząstką Boga w Tobie). Mówię o tym wszystkim oczywiście na podstawie własnego doświadczenia.

Zawsze wtedy, gdy mam niskie wibracje (czyli po prostu nic mi się nie chce i brakuje mi chęci do działania), zastanawiam się, co jest nie tak. Bardzo często powodem jest po prostu fakt, że przez kilka dni nie miałam czasu zadbać o swoje ciało i umysł. Ponieważ przestałam ćwiczyć (ćwiczę codziennie jogę kundalini, a dodatkowo jakieś cardio, interwały itp), albo nie medytowałam lub słabiej się odżywiałam. To jest bardzo ważne, jeśli chcemy mieć wysokie wibracje. Jeśli natomiast w dalszym ciągu nie czuję się świetnie to oznacza, że w jakimś sensie “oddaliłam się od Boga”.

Na czym polega oddalenie się od “Boga”?

odpowiedź na każde pytanie bóg

Gdy tracę kontakt z Wyższym Ja, zapominam o tym, że ta Siła jest we mnie. W każdej sekundzie mojego życia. Że mogę się do niej zwrócić. Zapytać o radę. Poprosić o prowadzenie. Czasem nawet mówię do siebie w myślach: “Przytul mnie, pomóż mi, bądź ze mną przez chwilkę”. I wiesz, co wtedy czuję? To jest niesamowite uczucie. Jakby spłynął na mnie bezgraniczny spokój, poczucie wsparcia, błogości, wdzięczności i miłości. Czuję się dobrze. Wibracje wzrastają. Świat wydaje się na nowo piękny, dobry, przyjazny i fascynujący.

Wtedy uświadamiam sobie, że ta Siła mnie poprowadzi. Tak żebym była szczęśliwa i w taki sposób, żebym zrealizowała swoje życiowe powołanie. Dzięki niej spełnię każde swoje marzenie. I ja nie muszę o nic się martwić. I to jest właśnie to odpuszczenie. Niewymuszone, niewytrenowane (bo wiele osób ucząc się stosowania Prawa Przyciągania próbuje odpuszczenie wytrenować). Kiedy czujesz, że jest przy Tobie Bóg, to automatycznie odpuszczasz. Wiesz, że wszystko będzie dobrze. W odpowiednim momencie będziesz wiedział, co zrobić. Okoliczności doskonale będą Ci sprzyjać. Znajdziesz się w odpowiednim czasie i miejscu, z odpowiednimi osobami. Przestajesz czuć presję i oczekiwanie. Ogarnia Cię błogi spokój i pewność, że wszystko, czego pragniesz już jest Twoje.

To właśnie czujesz, gdy przypominasz sobie o Bogu. Wówczas, gdy zwrócisz się do niego bezpośrednio.

Tysiąc razy zapomnisz i tysiąc razy sobie przypomnisz.

nauka życia

Życie to ciągła nauka. Zawsze, gdy zapomnisz, że masz w sobie odpowiedź na każe pytanie, wyjdziesz ze swojego naturalnego stanu równowagi. Natomiast wtedy, gdy sobie o tym przypomnisz – poczujesz się lepiej. Już mnóstwo razy uświadamiałam sobie ten fakt. Zawsze myśl o tym, że muszę pamiętać o Bogu, stanowi pewnego rodzaju olśnienie. I wydaje mi się wówczas: “Już nigdy o tym nie zapomnę. To musi być priorytet w moim życiu. Muszę mieć ciągły kontakt ze swoim wnętrzem”. A w praktyce wygląda to tak, że prędzej, czy później życie weryfikuje moje założenia. Tej równowagi trzeba cały czas szukać. Again and again. Tysiąc razy przypomnisz sobie o tym, co ważne, aby czuć się dobrze i tysiąc razy o tym zapomnisz. Życie to ciągła sinusoida, ciągła zmiana. To dzięki temu uczymy się, doświadczamy. Bo czy to właśnie nie to zdobywanie doświadczenia jest celem i sensem naszego życia tutaj, na Ziemi?

Pisałam o tym we wpisach: “Jaki jest sens życia?” oraz “Potęga teraźniejszości”.

Ateizm.

ateizm

Czasem myślę o osobach, które kompletnie nie wierzą w Boga. Nie znają tej Siły, do której mogą się w każdej chwili zwrócić. Nie czują się prowadzeni. I bardzo im współczuję. Nie w negatywnym znaczeniu tego słowa. Czuję raczej empatię, troskę, chęć pomocy i wsparcia, ale też smutek. Wyobrażam sobie, jak muszą być samotne. Takie osoby nigdy nie doświadczyły tego uczucia ulgi, spokoju i poczucia sensu życia, które czuję ja, gdy przypominam sobie o Bogu. Na pewno bywają w życiu szczęśliwe. Mają swoje cele, marzenia, pewnego rodzaju poczucie wewnętrznego spokoju, jeśli udało im się osiągnąć równowagę na innych płaszczyznach swojego życia. Ale tego poczucia wewnętrznej mocy, błogości, miłości do świata, szczęścia nieuzależnionego od czynników zewnętrznych – nie da się poczuć chyba w żaden inny sposób.

Można czuć się po prostu dobrze. Będąc w miarę spełnionym w życiu, podnosząc swoje wibracje poprzez zdrowe jedzenie i ćwiczenia fizyczne. Można poczuć twórcze Flow zupełnie niespodziewanie i dać się prowadzić swojej Wewnętrznej Mocy nie nazywając jej nigdy Bogiem. Myślę jednak, że warto być po prostu świadomym, że ta Moc jest dostępna dla nas zawsze i wszędzie. Wspiera nas. Dobrze wiedzieć, że jest coś takiego. Że nie musimy walczyć z całym światem samodzielnie. Zmagać się z przeciwnościami losu. Wiedz, że możesz zwrócić się do tej Siły. I wszystko na nią zwalić. Wypłakać się, poprosić, aby Cię prowadziła. To jest piękne i pomocne w życiu.

Depresja

Kto wie, być może gdyby każdy człowiek na Ziemi miał świadomość istnienia tej Siły nie byłoby ludzi nieszczęśliwych? Nie istniałaby depresja i samobójstwa? Wiele osób niby wierzy w Boga, ale tak naprawdę uznaje tylko i wyłącznie w dogmaty narzucone przez religie. A tutaj chodzi o prawdziwą, szczerą relację z Bogiem. Pewność, że mamy w sobie odpowiedź na każde pytanie. I ciągłe nawiązywanie kontaktu z Własnym Wnętrzem. Zwracanie się do tego Źródła Wiedzy, Wyższej Inteligencji. Nie o klepanie modlitw, martwych formułek, które nie maja dla nas żadnego znaczenia.

Podsumowanie – odpowiedź na każde pytanie znajdziesz w sobie.

lustro odpowiedź

To naprawdę ma sens. Jeśli nie wiesz co zrobić w jakiejś sytuacji – pogadaj z Bogiem. Czyli pomów ze sobą w myślach. Jak z najlepszym kumplem. Możesz płakać, możesz przeklinać, prosić, dziękować, przepraszać. Powiedz o swoim problemie. Poproś o wsparcie, prowadzenie. I zaufaj. Jest pewna Siła, która Cię poprowadzi. I tylko czeka, aż o to poprosisz. Nawiąż z nią szczerą relację. I przestań wszystko kontrolować, rozkminiać, nadmiernie myśleć, wspominać i analizować. Nie ma co za dużo myśleć, to nic nie da. Uwierz, ze ta Siła Cię poprowadzi. Poczuj jej wsparcie. Bóg to czysta Miłość. Wszystko będzie dobrze, a Ty będziesz szczęśliwy. Tylko otwórz swoje serce.

Z miłością, Ula

PS. Jako uzupełnienie tego wpisu polecam artykuł na blogu o podobnej tematyce: “Słuchaj siebie – Ty jesteś odpowiedzią – wiedza jest w Tobie”.

komentarzy 8

  • Magdalena

    Ot taka historia.
    Jedna z wielu.
    Dowiesz się z niej tyle,
    że tu nie ma celu.
    Żyjesz sobie tutaj
    chodzisz, jesz i śpisz,
    po to tylko, żeby móc zobaczyć świt.
    Wąchasz, słyszysz, czujesz,
    czasami próżnujesz,
    ale nic to, przecież po to funkcjonujesz.
    Masz w sobie coś jeszcze,
    coś co zwą umysłem,
    dzięki niemu właśnie
    możesz teraz mysleć.
    Marzyć, snuć, planować.
    Martwić
    i ze strachu prawie wykitować,
    lecz gdyby w Tobie On nie istniał, pomyśl:
    Co byś teraz myślał ?
    Czy to o to właśnie chodzi ?
    Nie wiem
    i szczerze mało mnie to już obchodzi.
    Zbliża się dwunasta
    lub innymi słowy północ,
    gdyż ta opowiastka
    o tak późnej porze mnie naszła.
    Dobranoc wszystkim po tej stronie półkuli
    oraz dla takiej jednej małej Uli.

    • Michał

      Lecz gdy dusza cierpi, jak umysł prowadzi?
      Ścieżką krętą, wyboistą
      Do otchłani mroku
      Czy Bóg jest jeszcze w stanie temu zaradzić?

      Umysłu ścieżki, tak wyżłobione cierpliwie
      Lękiem, bezruchem, strachem i pustką,
      Doświadczeń bolesnych zakryte ciemną chustą
      Prowadzą nas po znajomych ścieżkach, lękliwie

      By dotrzeć do najczarniejszych bram piekła.
      Gdzie nadzieja umiera, a z nią radość, miłość.
      Gdzie nikt nie ucieka, bo nadziei nić pękła.
      Gdzie tu lekcja, gdzie wiara? Gdy każda chwila, uciekła.

      I siedząc tu, na dnie otchłani mroku
      Gdzie zły, łypie na nas wym nikczemnym okiem
      Czy ja wciąż śpię? Czy jestem w amoku?
      Pragnę jak kiedyś, połączyć się z Bogiem.

      Lecz umysł, nasz wróg i przyjaciel
      Tam gdzie wskażesz – podąża
      A gdzie nici neuronów utkane,
      Tam Cię sprowadzi, gdzie mózg Twój zażąda

      Czy jest wolna wola? Czy to tylko iluzja…
      Czy każdy swym panem, czy to tylko błogostan?
      Gdzie patrzeć, gdzie wokół wciąż mrok.
      Gdzie sępy czychają bym umarł, czy aniołowie bym powstał?

      Jak bardzo samotnym, człowiek w odrętwieniu
      Gdzie emocje chorują, boleśnie w utkwieniu
      Nie mogąc pójśc naprzód,
      W bolesnym udrętwieniu.

      Jak to życie bywa nieprzewidywalne, jak wielkie kontrasty stwarza?
      Gdzie jednego dnia człowiek jak Bóg, a późnieji się wkrada zaraza…
      Choroba gdzie dusza cierpi, krzyczy… nie znajduje zrozumienia
      Gdzie odsuwają się bliscy
      Gdzie każdy dzień, kolejnym krokiem do samozniszczenia.

      I w tę ciemną noc duszy, nie pierwszą, i nie ostatnią
      Piszę ten wiersz – dla mojej duszy
      By kiedyś wspomnieniem odległym mogło być, i szansą
      By na nowo napisać scenariusz swego życia.

      By dusza odżyła, rozpromieniała radością,
      By cel swój znalazła, nie bacząc na innych
      By rozpromieniała bezwarunkową miłością,
      Jak jej przeznaczone – bez winy i strachu, stać się radością.

  • Urszula Falkowska

    Początkowo nie chciałam nic odpisywać na Wasze komentarze – Magdo i Michale, bo są zbyt piękne, nie chce zaburzać ich energii. Myślę, że napisanie ich dało Wam pewnego rodzaju ukojenie, Flow, otworzyło Wasze serca. Piękne z Was dusze. Michał – Ty wiesz, że tak po prostu musi być. Życie to sinusoida. Zaakceptuj to, że jest Ci teraz źle. I jak najczęściej zagladaj wgłąb siebie. Nie analizuj. Ale zaufaj i poproś o prowadzenie. Wysyłam do Was piękną energię, wsparcie, troskę i dobre myśli. Dziękuję ❤️

  • Michał

    Ula, bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten wpis! 🙂 Nawet nie masz pojęcia jak bardzo go potrzebowałem!

    U mnie zamiast tej sinusoidy od kilku miesięcy był zjazd w dół, równią pochyłą. Czułem się coraz gorzej, i gorzej, i gorzej. Bezsenne noce, brak apetytu. A całe moje ciało wypełniło się takim stresem, jakby już zdążyło się uzależnić od kotyzolu. Nawet będąc u lekarza, poprosiłem go również o zmierzenie ciśnienia – teoretycznie wszystko było w normie. Ma pan książkowe, sam chciałbym takie mieć – rzekł. Jednak ja czułem jakby moje serce było udręczone tak niewyobrażalnym niepokojem, cierpieniem i ciemną energią, że już nie wiedziałem jak się z tego paskudnego stanu wyzwolić. W ciągu ostatnich dwóch tygodni nastąpiła kulminacja tego wszystkiego, nawiedziły mnie naprawdę ciemne noce duszy, noc za nocą, a później dzień za dniem. Co czułem, można odczytać pomiędzy wierszami 😉

    I kiedy przeczytałem Twój wpis, udało mi się jakoś zasnąć. Nazajutrz obudziłem się wciąż napełniony lękiem, w rytmie mojego serca brakowało koherencji z i tak już udręczonym umysłem. I jadąc do pracy…zacząłem rozmawiać z Bogiem. Miałem w pamięci Twoje słowa: “Czasem nawet mówię do siebie w myślach: “Przytul mnie, pomóż mi, bądź ze mną przez chwilkę”. I wiesz, co wtedy czuję? To jest niesamowite uczucie. Jakby spłynął na mnie bezgraniczny spokój, poczucie wsparcia, błogości, wdzięczności i miłości.”

    Ja powiedziałem coś podobnego, z taką intencją połączenia się z ciepłą Boską energią miłości. I wiesz co poczułem? Dokładnie to, o czym napisałaś! 🙂 Pierwszy raz od wielu miesięcy poczułem, jak ta skłębiona, skumulowana energia prowadząca mnie ku samozagładzie, powoli zaczęła się rozpuszczać. W takim ciepłym, przyjemnym błogostanie. Naprawdę poczułem ulgę. Wow, to niesamowite.. Dziękuję Boże, pomyślałem 🙂

    I pomimo tego że dzisiaj od rana ta ciemna energia również dawała o sobie znać (być może jako następswo złych snów nad ranem), to po południu znowu nawiązałem komunikację. Poczułem obecność Boga, tym razem poczułem się jeszcze lepiej! Dawno nie odczułem takiego spokoju, jak dzisiaj. To wręcz niebywałe.. a jednak. Tak bardzo prawidziwe. A ja o tym zapomniałem na wiele, wiele miesięcy. Dziękuję za przypomnienie <3 Chyba sobie wydrukuję ten wpis i powieszę na ścianie, by każdego dnia o tym pamiętać 🙂

    I jeszcze na koniec dodam (jak już zaczęliśmy komentować poetycko) wiersz, na który natrafiłem jakiś miesiąc temu czytając pewną książkę.
    Zrobił na mnie tak niesamowite wrażenie, że aż poczułem ciarki na skórze. Piękna esencja Boskiej jedności, połączenia z całym wszechświatem – w kilku zaledwie słowach:

    Zobaczyć świat w ziarenku piasku
    Niebiosa w jednym kwiecie z lasu
    W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar
    W godzinie – nieskończoność czasu

    – William Blake

    Pozdrawiam gorąco, i wysyłam tym razem dla odmiany masę pozytywnej, kreatywnej i kojącej energii 🙂
    Dziękuję <3

  • Magdalena

    Obiecałam sobie, że napiszę do Ciebie jak przyjdzie książka. Jeszcze nie przyszła. Ale zobaczyłam dzisiaj, że napisałaś i nie daje mi to spokoju, że zostawiam Cię bez odpowiedzi. Nie daje mi spokoju też to, że Ty dziękujesz mnie, kiedy to Tobie należą się podziękowania. Nie mogę się doczekać, aż usiądę z książką i przepadnę w niej. Nie czytam wiele. Rzadko mnie coś interesuje. Ale kiedy zainteresuje – przepadam w tym. Ciebie lubię czytać i tym bardziej cieszę się na myśl o wielu stronach zapisanych przez Ciebie.
    Dobranoc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.