strach przed wyrażaniem własnego zdania
Duchowość,  Szczęście

Czy czujesz strach przed wyrażaniem własnego zdania?

Strach przed wyrażaniem własnego zdania to tylko jeden z tematów, które poruszę w tym wpisie. Pewna czytelniczka poprosiła mnie o odpowiedzi na kilka pytań. Postanowiłam opowiedzieć o tych zagadnieniach we wpisie, ponieważ myślę, że mogą wydać się ciekawe większej ilości osób. Jeśli interesuje Cię tylko i wyłącznie tytułowe pytanie, to przeczytaj wyłącznie odpowiedzi numer 4 i 5.

1. Dlaczego zaczęłaś medytować?

2. Jak trafiłaś na książkę Rozmowy z Bogiem?

3. Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po jej przeczytaniu?

4. Czy odczuwałaś strach przed założeniem bloga i rozpoczęciem mówienia na głos o tych wszystkich tematach, które poruszasz?

5. Czy usłyszałaś kiedykolwiek od kogoś ze swoich bliskich, że jesteś dziwna albo nienormalna, albo/oraz dziwne rzeczy piszesz w internecie?

6. Czy przyjęłaś sakramenty (chrzest, komunia, bierzmowanie)? Jeśli nie to czy spotkałaś się z napiętnowaniem z tego powodu?

1. Dlaczego zaczęłam medytować?

medytacja

Nie pamiętam swojej pierwszej medytacji. Myślę, że to przyszło do mnie stopniowo. Jako dziecko często siadałam w ciszy i myślałam, kontemplowałam lub starałam się w ogóle nie myśleć. Często się modliłam. Pisałam o tym we spisie: “Sekret”, czy Prawo Przyciągania istnieje?”. Czasem gapiłam się na rybki w akwarium, żeby się wyciszyć. Nigdy jednak nie nazywałam tego medytacją.

Gdy na studiach pierwszy raz zdałam sobie sprawę, że istnieje coś takiego, jak Prawo Przyciągania i mogę kreować swoją rzeczywistość, stopniowo zaczęłam coraz bardziej zgłębiać tę tematykę. I doszło do mnie, że jeśli chcę opanować swoje myśli i sprawnie posługiwać się Prawem Przyciągania to powinnam zacząć medytować. Na początku to był raczej rodzaj kontemplacji. Zamykałam oczy i zastanawiałam się: “Co czuję?”, “Co podpowiada mi intuicja?”, “Jak działa to całe Prawo Przyciągania?”. Czytałam coraz więcej książek o tematyce rozwoju duchowego. I wszędzie pisali o tym, że to właśnie medytacja pozwala mieć większą kontrolę nad myślami i emocjami.

Możliwe, że do medytacji jako takiej skłoniły mnie książki i blog Agnieszki Maciąg. To ona mówiła, żeby robić to regularnie. Żeby obserwować oddech i wyobrażać sobie, że “myśli są jak chmury, daj im odpłynąć”. Również dzięki niej zaczęłam ćwiczyć jogę kundalini. I pamiętam, że pierwszy raz, kiedy udało mi się osiągnąć bardzo głęboki stan relaksacji umysłu (stan alfa, a może nawet theta), zdarzył się właśnie po mojej porannej praktyce jogi. To było tak cudowne uczucie, że chciałam to robić częściej.

Regularność przyszła z czasem.

Miałam oczywiście przerwy w praktyce jogi, jak i w medytacji. Na początku nie robiłam tego jeszcze regularnie. Ale ta regularność przyszła do mnie sama. Ja po prostu chciałam mieć CODZIENNIE tak cudowne samopoczucie… Nieuzależnione od czynników zewnętrznych. Zaczynać każdy dzień pełna energii i radości. I dopiero z czasem medytacja stała się dla mnie chlebem powszednim. Zaczęłam doświadczać coraz głębszych stanów medytacyjnych, zauważać efekty medytacji w życiu codziennym (stałam się innym człowiekiem). Obecnie uważam, że aby mieć dobre samopoczucie, wysokie wibracje, być w stanie równowagi i nauczyć się korzystać z Prawa Przyciągania medytacja jest KONIECZNA. Tak samo jak zdrowe wysoko-wibracyjne jedzenie, aktywność fizyczna i sen.

O medytacji pisałam między innymi w tych wpisach: “Jak wejść w stan alfa podczas medytacji?”, “Odczucia podczas medytacji – dokładny opis”.

2. Jak trafiłaś na książkę rozmowy z Bogiem?

rozmowy z bogiem

Nie pamiętam. Uważam, że nic w naszym życiu nie przydarza się nam bez przyczyny. Nauczyciel przychodzi, gdy uczeń jest gotowy. Gdy zadajemy podświadomości pytanie – dostajemy odpowiedź. Ja ogólnie bardzo dużo czytam. Najbardziej uwielbiam książki, które podwyższają moje wibracje. Takie, które autor pisał pod wpływem flow i miał na celu przekazać swoje pozytywne emocje innym ludziom. A Rozmowy z Bogiem to zdecydowanie tego typu książka.

Książki przychodzą do mnie w różny sposób. Kiedyś chodziłam do biblioteki i wybierałam taką lekturę, która mnie w jakiś sposób przyciągnie. Czasem wpisuję w Google jakieś hasło, które przyjdzie mi do głowy i szukam różnych ciekawych poleceń. Teraz najczęściej robię tak, że wpisuję w Legimi (aplikacja na czytniku ebook’ów) jakieś hasło, np. Studio atropsychologii (bo wiem, że mają mnóstwo fajnych książek) lub wybieram dział “poradniki” i szukam tytułu, który wydaje mi się inspirujący. Zawsze jest tak, że odpowiednia książka przychodzi do mnie w odpowiednim czasie. Zawsze.

O inspirujących książkach pisałam w tym wpisie, również o Rozmowach z Bogiem.

3. Jakie były Twoje wrażenia po jej przeczytaniu?

rozmowy z bogiem

Pamiętam, że na początku podchodziłam do niej z dystansem. Ponieważ przeczytałam gdzieś, że autor uważa, iż jego książka powstała za sprawą dialogu z Bogiem. W sensie, że Bóg dyktował Walsch’owi, co ma pisać. Podeszłam do tego z ciekawością, choć zastanawiałam się, czy nie będzie to jakaś dziwna i niewiarygodna w moim odczuciu książka. Jednak pierwsze rozdziały bardzo mnie pochłonęły. Uznałam, że Walsch to niezwykle mądry człowiek. A rozmowa z Bogiem polegała po prostu na połączeniu z własną podświadomością, na pisaniu pod wpływem flow. Ja robię dokładnie to samo. Często mam wrażenie, że to o czym piszę, to nie moje słowa. Że Jakaś Wyższa Siła dyktuje mi, co mam pisać. A później czytam swoje wpisy (na przykład po kilku miesiącach, gdy ktoś udostępni je w postaci cytatów), to nie mogę się nadziwić, że ja sama to napisałam 😀 Myślę sobie: “No nieźle. Mądre to. Ucz się od mądrzejszych od siebie Urszula”, haha 🙂

Jest to lektura, która wymaga dużego skupienia. Niektóre rozdziały mi się dłużyły, inne wchodziły natychmiastowo. Czasem jedno zdanie czytałam po kilka razy, aby zapisać je w swojej podświadomości. Ale co najważniejsze -podczas czytania tej książki przez cały czas towarzyszyło mi uczucie: “Dokładnie tak. To wszystko prawda. Jakby mi to z ust wyjął. Czuję tak samo, to właśnie podpowiada mi doświadczenie”. Ja to wszystko już wiedziałam. Ale potrzebowałam o tym przeczytać, aby “wydobyć to wszystko na powierzchnię”. Utwierdzić się w przekonaniu, że “mam rację”. Ktoś ma takie same przemyślenia jak ja! Książki są przecież lustrem. Zobaczymy w nich tylko to, co już mamy w sobie.

Szczególnie wartościowe wydały mi się tłumaczenia “Boga” na temat sensu życia. Jesteśmy tutaj, aby tworzyć i doświadczać. Czyli kreować swoją rzeczywistość i doświadczać życia w całej jego dualistycznej naturze. Książka ta bardzo ukierunkowała mnie w rozwoju duchowym i w zrozumieniu wielu spraw.

4. Czy czuję/czułam strach przed wyrażaniem własnego zdania?

strach przed wyrażaniem własnego zdania

Czy odczuwałam strach przed założeniem bloga i rozpoczęciem mówienia na głos o tych wszystkich tematach, które poruszam? Tak. Bałam się zacząć pisać blog, wpisy o tematyce rozwoju duchowego i Prawa Przyciągania na Facebooku, wydać książkę. I ten strach cały czas we mnie jest.

Jak jest obecnie?

Obecnie wychodzę z założenia, że na mojego bloga, czy książkę trafią osoby, które tego potrzebują. Dojrzałe, świadome. Ktoś, kogo nie interesuje rozwój duchowy, czy Prawo Przyciągania nie wejdzie w ogóle na taką stronę i nie kupi takiej książki. Tłumaczę sobie również, że przecież to nie ma znaczenia, co ktoś o mnie myśli. Ja chcę tylko pomagać tym ludziom, którzy są na tę pomoc gotowi. Nikogo nie krzywdzę. W ostateczności ktoś po prostu weźmie mnie za dziwaka. Może wyśmieje i spojrzy na książkę z pobłażaniem. Pytanie – “Co z tego?”. Ten ktoś spojrzy z politowaniem, ale za chwilę o tym zapomni. Nie trafiają do niego moje teksty – nie szkodzi. Ale mogą pomóc komuś innemu.

Na tym etapie życia mam wysoką samoocenę (wymagało to długotrwałej pracy), więc zdanie innych nieszczególnie mnie dotyka. Szczerze mówiąc to rzadko kiedy spotykam się z krytyką. A gdy się to zdarza (lub mam podejrzenie, że ktoś się ze mną nie zgadza), wówczas nie biorę tego do siebie. Każdy ma swoją drogę, swoje doświadczenie. Nie każdy musi się ze mną zgadzać. Całkowicie to akceptuję.

Gdybym miała wątpliwości co do tego, o czym piszę, to bym o tym nie pisała. Mam stuprocentową pewność dotyczącą mechanizmu Prawa Przyciągania. Skoro wszystko, o czym piszę to prawda, to dlaczego miałabym się tego wstydzić? Trzeba uświadamiać ludziom prawdę. Nie bać się tego. Prawdy nie trzeba się bać. Niech ten świat będzie lepszy. Niech jak najwięcej ludzi nauczy się stosować Prawo Przyciągania. Chcę żeby każdy potrafił łapać wewnętrzną równowagę, a także słuchać głosu intuicji i mieć kontakt we swoim wnętrzem. Chcę żeby ludzie byli szczęśliwi, a świat piękniejszy. Taką mam misję. Przełamuję się więc każdego dnia i staram się pokonać strach przed wyrażaniem własnego zdania.

Czy czułam strach przed wyrażaniem swojego zadania, kiedy zakładałam bloga?

trach przed wyrażaniem własnego zdania

Bardzo się wtedy bałam. Mam mnóstwo znajomych na Facebooku, którzy kończyli ze mną Politechnikę. Środowisko naukowe to często ludzie szyderczy i negujący rozwój duchowy. Zauważcie, że dopiero ostatnio odważyłam się częściej pisać posty na Facebooku. Wcześniej nie udostępniałam tam nawet wszystkich wpisów z bloga. Bałam się wyśmiania, ironii, sarkazmu, hejtu. Swoim klientkom również nie mówiłam o tym, że piszę bloga. Gdzieś podświadomie bałam się, że gdy zacznę poruszać tematy duchowe, czy temat Prawa Przyciągania, to zaczną mieć mnie za pokręconą i już nigdy nie wrócą na masaż.

Problem z czakrą gardła, czyli z wyrażaniem własnego zdania i asertywnością to był od zawsze mój największy problem. Moja trauma z dzieciństwa, moje fałszywe przekonanie, że to o czym piszę może zostać wyśmiane. Ale praca z podświadomością oraz ze zwalczeniem tych traum opłaciła się. Okazało się, że ludzie wcale mnie nie wyśmiewają, ale… są ciekawi tego, o czym mówię. Klientki kupują moją książkę i proszą o linki do bloga, polecają go znajomym. Odzywają się starzy znajomi, którzy mi dziękują. I to tacy, po których nigdy bym się tego nie spodziewała. Wiele osób z mojego środowiska zaczyna ćwiczyć jogę i medytować, a także zdrowiej się odżywiać. Mnóstwo osób chce swobodnie rozmawiać o Bogu. To jest niesamowite.

O tym, że wydaję książkę nie mówiłam niemal nikomu. A jeśli już ktoś wiedział, to nie do końca znał jej tematykę. Bałam się reakcji ludzi. Okazało się, że kupuje ją mnóstwo znajomych. Wysyłają mi zdjęcia, piszą miłe słowa.

Musiałam poukładać sobie w głowie. Popracować z czakrą gardła i swoimi przekonaniami. Zastosować Prawo Przyciągania, powtarzając sobie: “Twoją książkę przeczytają tylko osoby, które są na to gotowe. Niosę dobrą energię i dobra energia do mnie wróci”.

5. Czy usłyszałam od swoich bliskich, że jestem dziwna lub nienormalna?

strach przed wyrażaniem własnego zdania

Jeśli chodzi o rodzinę to zupełnie oddzielna kwestia. Nigdy od nich nie słyszałam niczego przykrego. Ale podświadomie czułam, że nie rozumieją tego, o czym piszę. Moje traumy i fałszywe przekonania miały swoje źródło właśnie w domu rodzinnym (jak pewnie większość traum, które dotykają ludzi). Nie chce wyszczególniać tutaj poszczególnych członków rodziny, bo Internet to nie miejsce na to.

Oni po prostu mojego bloga nie czytali. Nie komentowali, jakby nie istniał. Chyba to bolało mnie jeszcze bardziej niż krytyka. Z drugiej strony, z czasem uświadomiłam sobie, że sama tego chciałam – aby moje wpisy i książka trafiały tylko do osób, które są na to gotowe i tego potrzebują. Moja mama powiedziała mi nawet, że kupi moją książkę, ale jej nie przeczyta. Nie ma się co gniewać. To nie są treści dla każdego. Mój brat zapewne ma bardzo sprecyzowaną opinię na mój temat i prawdopodobnie w myślach polemizuje ze wszystkim, co ja napiszę. Kocham ich bardzo, ale nie zmuszę do tego, aby zrozumieli to, co staram się przekazać czytelnikom. Tak to nie działa.

Ogromne wsparcie mam ze strony męża i starszej siostry. Nawet jeśli z czymś się nie zgadzają lub nie do końca coś rozumieją, to wielokrotnie dali mi odczuć, że są ze mnie dumni.

W życiu trzeba po prostu robić swoje. To co podpowiada nam intuicja. Nikt nie mówi, że to jest łatwe. Dla mnie było to bardzo trudne. Ale myślę, że to moja misja. Jedno z głównych zadań, które postawiła sobie moja dusza.

Strach przed wyrażaniem własnego zdania to jedno z najważniejszych doświadczeń w moim życiu.

Myślę więc, że jako dusza mam tutaj pewną misję. Musiałam tego wszystkiego doświadczyć. Wydaje mi się, że strach przed wyrażaniem własnego zdania to uczucie, które musiało mi towarzyszyć. Pozwoliło mi to:

  • Nauczyć się z odwaga mówić o tym, co czuję.
  • Nauczyć się pokory. Tego, że w zasadzie mało co wiem i rozumiem. I wcale nie muszę mieć racji.
  • Aby kierować się intuicją, a nie opiniami innych osób.
  • Żeby skreślać grubym markerem wszelkie dogmaty. Myśleć samodzielnie. Zadawać pytania i wszystko poddawać w wątpliwość.
  • Nauczyć się bezinteresownej miłości. Być dobrym człowiekiem. Zwłaszcza w stosunku do ludzi, którzy mnie krytykują lub się ze mną nie zgadzają. Więcej od siebie dawać niż oczekiwać.
  • Starać się wszelkimi sposobami, aby jak najczęściej (jeśli nie codziennie) mieć wysokie wibracje. Jeśli patrzymy na świat z poziomu serca, to niczego się nie obawiamy.

6.Czy przyjęłaś sakramenty (chrzest, komunia, bierzmowanie)?

Na to pytanie odpowiem w oddzielnym wpisie, ponieważ ten wyszedł zbyt obszerny 🙂

Strach przed wyrażaniem własnego zdania – podsumowanie.

To właśnie strach przed wyrażaniem własnego zdania wysunął się na główny temat tego wpisu. Wiem, że nie tylko mnie dotyczy ten problem. Mnóstwo osób nie potrafi zaufać sobie, podążać za intuicją. Trudno jest robić coś niepopularnego, niemodnego, dziwnego, kontrowersyjnego. Ale pamiętaj: “Jeśli podążasz za innymi, nigdy nie dojdziesz nigdzie jako pierwszy”. Najpierw się śmieją, później krytykują, a później się na Tobie wzorują. Każdy z nas ma jakąś misję. Nie bójmy się wyrażać tego, co czujemy głęboko w sercu. Jest pewna Siła, która prowadzi nas przez życie. Jeśli jej zaufamy, to wszystko będzie dobrze. Po drodze będzie mnóstwo zawirowań. Ponieważ nic w życiu nie jest stałe, nawet nasz spokój i poczucie szczęścia. Trzeba po prostu starać się ciągle na nowo łapać równowagę i starać się być uważnym – być Tu i Teraz.

Pozdrawiam Was cieplutko i zapraszam do kolejnego wpisu, który również jest gotowy. Z miłością, Ula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.