sakramenty
Duchowość,  Szczęście

Religia i sakramenty kościelne – szkodliwe czy nie?

Czy religia i sakramenty kościelne są w jakiś stopniu szkodliwe i przeszkadzają w rozwoju duchowym? Uważam, że to bardzo złożony temat. Do napisania tego wpisu zainspirowało mnie jedno z pytań czytelniczki: “Czy przyjęłaś sakramenty (chrzest, komunia, bierzmowanie)? Jeśli nie to czy spotkałaś się z napiętnowaniem z tego powodu?”. Na inne jej ciekawe pytania odpowiedziałam w poprzednim artykule: “Czy czujesz strach przed wyrażaniem własnego zdania?”.

Czy przyjęłam sakramenty?

sakramenty

Przyjęłam chrzest, komunię, bierzmowanie i mamy z mężem ślub kościelny (jesteśmy małżeństwem 4,5 roku).

Zawsze rozdzielam te dwa pojęcia, jakimi są religia i wiara. Jestem głęboko wierzącą osobą i rozwój duchowy jest dla mnie jednym z priorytetów życiowych. Natomiast co do religii katolickiej (jak i wszystkich innych religii i organizacji tego typu) podchodzę z dużym dystansem. Był taki czas w moim życiu, że chodziłam do kościoła i byłam religijna. Był również taki czas, że uważałam wszelkie religie za samo zło. Obecnie myślę, że religie maja swoją funkcję i często są potrzebne wielu ludziom w ich życiowej ewolucji.

Dlaczego nie jestem religijna i nie przepadam za Kościołem Katolickim?

sakramenty i religia

Przestałam chodzić do kościoła jakoś na studiach. Zaczęłam zadawać sobie wówczas sporo pytań o zasadność uczestniczenia w tym wszystkim, co sugeruje instytucja Kościoła Katolickiego. Nie podobały mi się te ich zatwardziałe dogmaty. Negatywne afirmacje wygłaszane podczas każdej mszy (“Moja wina, moja bardzo wielka wina”, czy “Panie nie jestem godna”, albo piosenka typy “Rysuję krzyż z kropelką krwi” – o matko, jakie to smutne, jak to obniża wibracje!). Oburzyło mnie i sprawiło przykrość, kiedy obcy facet w konfesjonale powiedział, że mój narzeczony (jeszcze wtedy) mnie nie kocha i nie ma do mnie szacunku, ponieważ razem mieszkamy i uprawiamy seks. Nie podobało mi się wtrącanie się Kościoła do polityki. Historia chrześcijaństwa (na przykład sobory, podczas których dodawano i usuwano różne fragmenty Pisma Świętego – w zależności od potrzeb, czy krucjaty krzyżowe). Nie odpowiadało mi to, że wielu duchownych jest nastawionych na władzę i zarabianie pieniędzy.

Uważam, że organizacja kościelna ma na celu manipulowanie ludźmi, trzymanie ich “za gardła”, mówienie ludziom, co mają robić. Zamiast pomagać w słuchaniu intuicji. Umartwianie się, trzymanie przeszłości, skupianie na cierpieniu – nie mają nic wspólnego z rozwojem duchowym. Wszystko to uniemożliwia ludziom kontakt ze swoim “Wewnętrznym Ja”, cząstką Boga, obecnej w każdym człowieku. Religia katolicka zamiast optymizmu i wydobywania z siebie tego, co najlepsze, uczy ludzi bycia smutnymi.

Religia ma też swoje dobre strony.

Samo w sobie chrześcijaństwo nie jest jednak takie złe. Myślę, że Jezus był niesamowitym facetem. I starał się przekazać ludziom mnóstwo wartościowych nauk. Na przestrzeni lat jego nauki zostały jednak bardzo poprzekręcane. Pisałam na ten temat więcej we wpisie: “Czy Jezus był Buddystą?”.

Pamiętajmy też, że nie każdy ksiądz jest zapatrzony we władzę i pieniądze. Jak wszędzie, tak i w Kościele są ludzie mądrzy, pokorni i dobrzy oraz ludzie zagubieni. Świat jest przecież naszym lustrem. To my przyciągamy osoby, które napotykamy na naszej drodze. Każda napotkana na naszej drodze postać, to nasz nauczyciel.

Wszystkie religie mają w sobie coś dobrego. Dają ludziom poczucie wspólnoty i mogą pomóc w rozwoju duchowym. Ja osobiście cieszę się, że byłam kiedyś religijna i nie żałuję tego. Uważam, że była to część ewolucji mojej duszy. Musiałam poznać Kościół od podszewki, aby nauczyć się szukać Boga w sobie samej. Przecież nic złego mi się przez to nie stało. Wręcz przeciwnie. Odebrałam mnóstwo cennych lekcji. Nauczyłam się odróżniać religijne dogmaty od tego, co dyktuje mi serce. Tego, co ja sama, intuicyjnie odczytuję jako prawdę.

Czy sakramenty mogą być szkodliwe?

sakramenty

Kilka razy spotkałam się z opinią, że sakramenty kościelne mogą wpłynąć negatywnie na rozwój duchowy człowieka. Są szkodliwe, ponieważ blokują energię płynącą w ciele. W pewien sposób zostawiają na nas swoje religijne piętno. Niczym piekący odcisk, który przypomina nam o tym, że “Niczego nie jesteśmy godni…”. I jeśli chcemy pozbyć się tego piętna, a następnie rozkwitnąć duchowo, to powinniśmy zainwestować w różnego rodzaju rytuały, które nam to umożliwią. Jakieś energetyczne oczyszczanie, odblokowanie, czy coś takiego. Intuicyjnie czuję, że nie jest to konieczne.

Jeśli wierzysz, że ciąży na Tobie jakieś piętno, to sam to przyciągasz. Ty możesz własnymi myślami i przekonaniami wpłynąć na swoje samopoczucie i rozwój. Myślę, że do rozwoju duchowego nie jest potrzebne tak naprawdę nic poza medytacją. Wszystko inne jest dodatkiem. Jeśli wierzysz, że jakiś rytuał Ci pomorze, to tak się stanie.

Nie uważam, żeby sakramenty kościelne przeszkadzały w rozwoju duchowym. Ani nie pomagają, ani nie przeszkadzają.

Dlaczego wzięliśmy z mężem ślub kościelny?

Sakramenty, święta katolickie są pewnego rodzaju tradycją. Co złego w kultywowaniu tradycji, jeśli się nam one podobają? Ślub kościelny może przybrać naprawdę piękną i wyjątkową formę. Oboje z mężem jesteśmy muzykami, zależało nam więc na mszy w towarzystwie kwartetu smyczkowego. Na osiedlu, gdzie się wychowałam stoi mały zabytkowy kościółek, gdzie nie odprawia się żadnych nabożeństw poza bardzo kameralnymi ślubami kilka razy do roku. Taka oprawa tej wyjątkowej chwili bardzo nam odpowiadała.

Ponadto zawarcie związku małżeńskiego jest czymś na poziomie duchowym bardzo wyjątkowym. Nie chciałam więc, aby ta niezwykła chwila miała miejsce w urzędzie i trwała 10 minut. Bóg (ta energia, która towarzyszy mi przez całe życie) ma w moim sercu szczególne miejsce, wiec chciałam, żeby ślub miał wymiar duchowy. Pewnie w plenerze udałoby się to jeszcze bardziej. Plany były takie, aby pobrać się na Maderze, albo w Tatrach. Wiązałoby się to jednak z tym, że zabrakłoby na uroczystości osób, które bardzo kocham. Zatem kameralny kościółek, w którym czuć dobrą energię był w sam raz 🙂

Polska się zmienia.

Obecnie w Polsce jest teraz tak, ze religia katolicka, jest dla wielu ważniejsza, niż rozwój duchowy. Miłość do bliźniego, przebaczenie, wdzięczność za życie, kontakt z Bogiem schodzą na drugi plan. Większe znaczenie mają rytuały, dogmaty, sakramenty, nakazy i zakazy. Ale pomalutku się to zmienia. Widzę to.

Może taki stosunek rodaków do religii to pokłosie PRL-u, wychowania, braku edukacji nastawionej na samodzielne myślenie. A może znaczenie ma fakt, że – jak uważają astrolodzy – weszliśmy właśnie w Erę Wodnika, kończąc Erę Ryb. Podobno oznacza to rozwój ludzkości, ewolucję duchową, większą koncentrację na tym dobre i rozwijające. Koniec kultu pieniądza, władzy. Kres podziałów, a początek współdziałania. Koncentracja na ego ma być zastąpiona skupieniem na potrzebach duszy. Piękna wizja przyszłości.

Widzę, że coraz więcej osób dookoła mnie skupia się na potrzebach swojej duszy. Nawet jeśli do końca jeszcze o tym nie wiedzą. Coś w dotychczasowym życiu zaczyna ich drapać, przeszkadzać. Chcą zmian. Czują, że coś jest nie tak. Chcą rozpocząć jakiś nowy rozdział. Nawet, jeśli nie wiedzą jeszcze do końca, w jaki sposób miałoby się to odbywać. Ale podświadomie czują, że ciągnie ich w kierunku zmian. Masz tak samo? To głos intuicji. Twoja dusza krzyczy – chce, abyś jej zaufał.

Polacy są mądrzy. To piękni, dobrzy ludzie. Ale nieraz tak bardzo zagubieni… Nie krytykuj innych, ale daj im przykład. Jeśli chcesz zmienić świat to zacznij od siebie. Pójdź za rozwojem duchowym. Nawet, jeśli z początku wydaje Ci się to dziwne, niemodne, kontrowersyjne. Inni też pójdą. Jedni wcześniej, drudzy później.

Przesyłam w Twoją stronę mnóstwo pozytywnej energii. Poczuj to 🙂 Ula

komentarze 2

  • Małgorzata

    Witam serdecznie, dziekuję za ten wpis, jest w nim tyle moich przemyśleń. Interesuję się rozwojem osobistym od kilku lat, ale w ciągiu ostatniego roku czułam, że to już mi nie wystarcza, że czegoś mi brakuje , zaczęłam medytować dzięki Agnieszce Maciąg (mam prawie wszystkie jej książki), joga kundalini i AgaYoga to kolejny krok do zwrócenia się w kierunku rozwoju duchowego, Cieszę się, że na swojej drodze spotykam ludzi, sytuacje które momagają mi w podążaniu tą drogą. Nie ma rzeczy przypadkowych. Dzięku podcastowi z AgaYogą mogłam zawitać do Ciebie.

    Pozdrawiam ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.