medytacja
Duchowość,  Prawo przyciągania,  Szczęście

Medytacja dla początkujących – 100% skuteczność.

Medytacja całkowicie odmieniła moje życie. To dzięki temu, że medytuję już od kilku lat (nie wiem, ilu dokładnie – chyba pięciu) jestem SZCZĘŚLIWA. I to jest największy plus medytacji. To z tego powodu warto zacząć. Co to dla mnie oznacza? Czym jest to mityczne “szczęście”?

Prawdziwe szczęście, to radość z chwili obecnej. Nieuwarunkowane czynnikami zewnętrznymi. Potrafię po prostu siedzieć, spacerować, gotować lub pracować, a jednocześnie czuć wewnętrzną błogość oraz spełnienie. Szczęście w mojej definicji to bycie Tu i Teraz. Bez snucia katastroficznych wizji przyszłości i bolesnego przypominania sobie przeszłości. To satysfakcja z samego “bycia”. Wewnętrzny spokój, radość, błogość, doświadczanie “tego, co JEST”. Brzmi to bardzo abstrakcyjnie, gdy ktoś tego nigdy nie doświadczył. Gdyż świat próbuje nam wmówić, że szczęście osiągniemy “jak tylko…”. Jak tylko osiągniemy sukces… Znajdziemy miłość życia… Będziemy bogaci…itd. Większość osób goni za szczęściem, nie wiedząc, że ma już je w sobie. Wystarczy to ZAUWAŻYĆ. I medytacja na to pozwala.

Dlaczego kolejny wpis o medytacji?

O medytacji na moim blogu powstało już milion wpisów. Na dole wpisu je podlinkuję. Stwierdziłam jednak, że nie zawierają one tego, co najważniejsze, czegoś w nich brakuje. A mianowicie, z biegiem czasu myślę, że nie są one odpowiednie dla osób początkujących. Ponieważ medytacja jest w gruncie rzeczy bardzo łatwa i przyjemna. Trzeba tylko wiedzieć, jak do niej podejść. A w tamtych wpisach takiej informacji brakowało.

Na przykład wpis o “wchodzeniu w stan alfa” chwaliło bardzo wiele osób. Dziękowali mi za niego i polecali innym zainteresowanym. Niektórzy jednak, niedługo po tym, jak zainspirowani tym wpisem zaczęli medytować, odpuszczali regularną praktykę. “Ula, wiesz co? Medytacja jest chyba nie dla mnie. Nie wychodzi mi.”, “To jest strasznie trudne, zbyt wiele myśli mam w głowie”. I to dało mi bardzo do myślenia. Przekombinowałam. Za dużo piszę o swoich obecnych odczuciach, a za mało o tym, jak ja sama zaczynałam medytować. A przecież to, co dla mnie jest oczywiste, dla innych wcale takie być nie musi. Zatem dzisiaj konkrety. Udowodnię Ci, że medytacja to łatwizna. Potrafisz.

Dlaczego medytacja jest łatwa?

medytacja dla początkujących

Jeśli medytacja Ci nie wychodzi, to z jednego powodu – za bardzo chcesz “COŚ” osiągnąć podczas medytowania. I to właśnie może być trochę moja wina. Za dużo rozpisywałam się o osiąganiu różnych, głębokich medytacyjnych stanów, a nie napisałam najważniejszego. A mianowicie – podczas medytacji masz się zrelaksować, nie spinać, odprężyć i przede wszystkim NICZEGO NIE OCZEKIWAĆ.

Pomyśl sobie “Nie muszę niczego osiągnąć. To jest moja chwila relaksu. Jest miło i przyjemnie”. I jeśli naprawdę podejdziesz do tego w ten sposób, to z czasem doświadczysz samoistnie głębokich stanów umysłu. Ale nie skupiaj się na tym. To nie jest Twoim celem. Tak wiem, ja sama przecież napisałam kiedyś: “Celem medytacji jest osiągnięcia stanu alfa umysłu”. I to był duży błąd. Jasne, osiągniesz go prędzej, czy później. Ale nie musisz tego oczekiwać, czekać na to.

Czy istnieje zła medytacja?

Każda medytacja jest dobra. Absolutnie każda. Od momentu, w którym zamykasz oczy – Twój umysł już się relaksuje (obniża częstotliwość fal mózgowych z beta na alfa). Choć tak naprawdę, aby medytować, nie trzeba nawet zamykać oczu – ale o tym później. Początkującym osobom lepiej jest je zamknąć.

Sam fakt, że usiadłeś w ciszy i masz świadomość myśli, które kotłują się w Twojej głowie – już jest absolutnym sukcesem. To świetna medytacja. Bo większość ludzi:

  1. Nie ma w ciągu dnia chwili tylko dla siebie.
  2. Nie ma świadomości, że w głowie ma “jakieś myśli”, które może obserwować/kontrolować/odpuszczać. Po prostu nie mają świadomości ich obecności. Zamiast tego, ciągle działają na autopilocie.

Świadomość, że w umyśle kotłują Ci się myśli, które pochodzą z poziomu podświadomości, to już jest bardzo dużo. Sam fakt, że rozumiesz, iż “nie jesteś swoimi myślami”, nie utożsamiasz się z nimi – to bardzo, bardzo dużo. Tak więc, nawet medytacja, w której nie osiągnąłeś żadnego głębokiego stanu umysłu – jest GIGANTYCZNYM SUKCESEM. Bo to Twoja praktyka, wytrwałość, rutyna. A one zawsze prowadzą do dobrych rezultatów.

Każda medytacja to trening umysłu, świadomości. To kroczek dalej w rozwoju. To nowe połączenia neuronalne w Twoim mózgu. Jak idziesz na siłownię to po jednym treningu nie masz gigantycznych mięśni. Jednak każdy pojedynczy trening ma sens. Bo utrwalasz swoje efekty, wzmacniasz mięśnie, stopniujesz rezultaty.

Ja też nie zawsze doświadczam głębokich stanów umysłu podczas medytacji. Czasami mam mnóstwo myśli w głowie. Przychodzą mi do głowy myśli typu: “Co zjem na śniadanie?”, “Jaki wzór strukturalny ma nadmanganian potasu?” albo pojawia się tekst piosenki Natalii Oreiro ze “Zbuntowanego Anioła”. To jest normalne. Funkcją mózgu jest myślenie, wiec te myśli się pojawiają. Chodzi po prostu o to, żeby je zauważyć i dać im odejść. Osiągnąć taką jakby równowagę między relaksem (ale tak, żeby nie zasnąć oraz nie dać podświadomym myślom opanować umysłu), a skupieniem.

Jak podejść do medytacji?

medytacja

Nie nastawiaj się w ten sposób: “Teraz siadam do medytacji. To ważna i trudna praktyka, ale z czasem dojdę do fajnych rezultatów. Wytrwale siedzę i obserwuję myśli. Chcę się ich pozbyć. Osiągnę niesamowity stan umysłu niczym Budda.”. To nie o to chodzi.

Podejdź do medytacji raczej jak do miłej chwili dla siebie. Oto Twój czas, chwila odprężenia. Pomyśl: “To będzie cudowne, przyjemne. Jak mi dobrze. W końcu mam czas dla siebie. Mogę się całkowicie odprężyć i oddać tej chwili”.

Przypomnij sobie lato, wakacje w podstawówce, kiedy leżałeś na trawie i wszystko było okej. Obserwowałeś chmurki, słyszałeś szum trawy i czułeś promienie słońca na twarzy. Było przyjemnie. Nie myślałeś wtedy o tym, ze chcesz coś osiągnąć tym leżeniem. Było po prostu miło. Ta chwila była miła.

Najcudowniej medytuje mi się właśnie na słońcu. To dlatego tak wiele ludzi lubi opalać się nad morzem. Ponieważ nieświadomie medytują. Oddają się chwili, niczym nie przejmują, zatapiają się w swoim oddechu, szumie fal i słońcu na skórze. Są wakacje, nie muszą martwić się problemami, dają odpływać myślom. Czasami kiedy zaczynam medytować, przywołuję na myśl wakacje.

A co, gdy myśli są męczące?

Niektóre dni są takie, że medytacja jest cudowna. Tylko zamykam oczy i odpływam, szybko się relaksuję, jest mi cudownie i przyjemnie. A czasem myśli są natarczywe. Wredne i krzyczące. Chcę żeby odpłynęły, ale zaraz pojawiają się następne. I powstaje chaos nie do zniesienia. Co wtedy? Nic. Nie ma co się tym przejmować. Tak to jest. Mam świadomość, że to, jak mi się medytuje zależy od mnóstwa czynników. Mogłam mieć płytszy sen, za mało aktywności fizycznej, albo zjeść za ciężką kolację. A może mam jakiś “problem” do przerobienia, a moja podświadomość chce, abym zwróciła na coś ważnego uwagę. Zaakceptuj, że tak po prostu jest, Są dni, kiedy praktyka medytacji jest cudowna, a są takie, gdzie jest trochę męcząca.

Odpuszczenie.

odpuszczenie medytacja

Często jest u mnie tak, że te “głębokie stany medytacyjne” przychodzą dopiero pod koniec medytacji. Czyli na przykład, medytuję godzinę, a dopiero podczas końcowych 5-10 minut, czuję że umysł całkowicie się odprężył. Czuję wtedy to, co opisywałam we wpisie: “Odczucia podczas medytacji”. Czemu tak jest?

Ano dlatego, że pod koniec medytacji zazwyczaj całkowicie odpuszczam presję. Często specjalnie mówię do siebie w myślach: “No dobra, zaraz koniec medytacji” i wtedy automatycznie uruchamia mi się coś w stylu “O nie, przecież jest tak przyjemnie, jeszcze troszkę”. I dopiero wtedy tak naprawdę, jestem skupiona na Tu i Teraz. Dopiero wtedy zaczynam rozpływać się w chwili obecnej, chcę przedłużyć relaks. Bo czym jest tak naprawdę medytacja? ODPUSZCZENIEM.

Medytacja to synonim odpuszczenia. Tego, o którym ciągle gadam przy okazji Prawa Przyciągania. (Zerknij do wpisu Mechanizm Prawa Przyciągania). To z tego powodu, jeśli chcesz świadomie kreować swoją rzeczywistość MUSISZ nauczyć się medytować. Czyli nie przywiązywać się do swoich myśli. Wtedy jest tak, że gdy przyjdzie Ci do głowy (normalnie w ciągu dnia) jakaś myśl, typu “O noł, czuję się słabo, chyba jutro będę chora” – dajesz tej myśli odejść. Nie przywiązujesz się do niej, nie traktujesz się emocjonalnie. Chwytasz ją i myślisz sobie: “O nie koleżanko, nie należysz do mnie, nie przywiązuję się do Ciebie. Żegnam. Jutro będę całkowicie zdrowa. Z chwilą, w której o tym pomyślałam komórki mojego ciała zaczynają proces regeneracji”.

Medytacja to trening.

Sama praktyka medytacji to tak naprawdę tylko trening. Kiedy siadasz sobie w ciszy i zamykasz oczy uczysz swój mózg tego, co chcesz, aby było Twoją codziennością. Chcesz przecież mieć świadomość swoich myśli przez cały czas – w ciągu dnia. I chcesz, czuć spokój, błogość i radość bez przerwy, a nie tylko wtedy, gdy siadasz na tyłku przez 15 minut rano. Medytacja to trening bycia Tu i Teraz. Trening odpuszczania. Jeśli będziesz robić taki trening codziennie to po pierwsze, będziesz mistrzem Prawa Przyciągania (i nie będziesz zadawać pytań – “Ale jak ja mam odpuścić??!!!”). Po drugie znajdziesz odpowiedz na pytanie (i zrozumiesz ją dogłębnie na poziomie serca, a nie umysłu): “Czym jest szczęście?”. Po trzecie odnajdziesz sens swojego życia. Z tego powodu, że dzięki medytacji zyskujemy połączenie z Czymś Większym Niż My Sami oraz poznajemy soją prawdziwą naturę. A naszą prawdziwą naturą jest miłość bezwarunkowa do siebie i wszystkich istot.

Zatem bądź wytrwały. I nigdy więcej nie mów, że medytacja Ci nie wychodzi. Jeśli będziesz wytrwały to zacznie wychodzić. Rutyna, wytrwałość, powtarzalność – zapisz to sobie na karteczce i zawieś w widocznym miejscu. Nic nie przychodzi od razu. Po prostu próbuj. Nikt nie osiąga głębokich stanów umysłu od razu. Nie ma drogi na skróty. Tak jak mięśnie nie urosną Ci od jednego pójścia na siłownię. Może to i trudne na początku. Ale chcesz być szczęśliwym człowiekiem, prawda?

Medytacja przez cały czas.

Pisałam wcześniej, że medytacja może odbywać się nawet z otwartymi oczami. Tak, ponieważ medytacja to po prostu umiejętność odpuszczania i świadomość myśli. Równowaga między podświadomością, a świadomością. Zatem twój codzienny trening to jedno (może to być nawet 15 minut dziennie, jeśli nie masz więcej czasu), a medytacja “w ruchu” to drugie.

Medytuj cokolwiek robisz. Jak myjesz naczynia to spróbuj, aby Twój umysł był Tu i Teraz. Skup się na czynności, którą wykonujesz. Nie rób tego na autopilocie. Dając przyzwolenie na błądzące, hałaśliwe myśli w głowie. Bo gdy ktoś zapyta Cię “O czym tak myślisz?”, Ty zdasz sobie sprawę, że nie pamiętasz. I w ten sposób nie zapamiętasz większości momentów w ciągu życia.

Podobno większość ludzi jest na autopilocie przez 95% czasu w ciągu dnia. Nigdy nie żyją chwilą, ciągle myślą o przyszłości lub przeszłości. Wciąż się martwią – myśląc o tym, co będzie lub smucą – przypominając sobie to, co minęło. Spróbuj żyć inaczej. Postaraj się być bardziej skoncentrowany, a jednocześnie zrelaksowany.

Medytacja dla początkujących.

medytacja dla początkujących
  1. Siadasz w ciszy, tak aby było Ci wygodnie.
  2. Relaksujesz się. Dajesz swojemu umysłowi komendę: “Teraz rozpływam się w tej chwili, niczego nie oczekuję. Jestem Tu i teraz. Jest mi dobrze”.
  3. Poczuj jak Ci dobrze. Miękka kanapa, spokojny oddech. Relaksujesz ciało. Szczególnie ramiona, oczy, brzuch.
  4. Spokojny wdech i wydech. Myśli przychodzą. Zaczynasz myśleć o Natalii Oreiro? To nic. Daj jej odpłynąć. Uśmiechnij się do siebie 🙂 Natalia odeszła, skupiasz się z powrotem na oddechu. Nie musi to być jakiś szczególny oddech. Nie musi być bardzo wolny, albo jakiś konkretny sposób typu: wdech nosem wydech ustami. Po prostu Twój naturalny oddech. On jest po prostu czymś do czego wracasz i na czym się koncentrujesz, gdy przychodzą myśli.
  5. Myśli typu: “O teraz myślę!” to też myśli. Im też daj odpłynąć. Bądź dla siebie łagodny, niczego nie robisz źle. Jesteś super, bo znalazłeś czas dla siebie i potrafisz być konsekwentny.
  6. Relaks. Wszystko jest dobrze. Odpoczywaj sobie, nie czuj presji. Nie miej oczekiwań. Po prostu daj płynąć chwili. Jak na plaży lub w ogrodzie w przepiękny letni dzień.

I to już wszystko.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, to śmiało pytaj w komentarzu. Możliwe, że będę kiedyś rozszerzać ten wpis, jeśli coś mi jeszcze przyjdzie do głowy. Poniżej linki do wpisów o medytacji na moim blogu, link do niesamowitej książki buddyjskiego mnicha Yongey Mingey’a, który mądrze opowiada o medytacji oraz link do bloga Agnieszki Maciąg, która była jedną z moich pierwszych inspiracji w drodze do codziennej praktyki.

Pozdrawiam cieplutko, Ula

komentarzy 13

    • Urszula Falkowska

      Haha 😀 Właśnie tego się obawiałam, ze teraz wszystkim wkręci się ta piosenka 🙂 Ale nie mogłam się powstrzymać przed tym żarcikiem 🙂

  • Magdalena

    Naprawdę trafiłaś z tym “Zbuntowanym Aniołem”. To był swego czasu MÓJ serial.

    Skończyłam wczoraj kriję na stres, nerki i nadnercza, była równa 00:00 i pomyslałam: “A, zajżę jeszcze na bodymindmassage”. I co ? I proszę, nowy wpis. Nie wiem o której go wstawiłaś, ale chyba było już późno 🙂 No i czytam czytam, a tu BACH Natalia Oreiro i Zbuntowany Anioł i od razu w tej samej sekundzie przypomniały mi się tamte czasy (te piosenki i wogóle) 😀

    “Cambio Dolor” nie przebiło jednak swoją mocą innej piosenki, która siedzi mi w głowie od kilku dni i ciągle sobie gra – “Respect” Arethy Franklin

    Miłego dnia Ula !

    • Ola

      Dziękuję Ci za ten wpis. Właśnie tego potrzebowałam. Od bardzo niedawna uczę się przyciągać dobrą energię. Próbowałam medytacji, ale właśnie za każdym razem czułam presję, aby osiągnąć jakiś stan, nie potrafiłam odpuścić. Dzisiaj położyłam się i włączyłam sobie na słuchawkach dźwięki szumiących fal, skupiłam się na nich, na oddechu, nad tym jaka relaksująca jest ta chwila. Nie denerwowałam się już, że do głowy napływają jakieś myśli, pozwoliłam im swobodnie odpłynąć i wracałam do relaksacji. Pół godziny minęło jak dosłownie chwilka, gdzie wcześniej nie mogłam wytrzymać nawet paru minut, więc uważam to za ogromny sukces. Od razu po zakończeniu medytacji wpadła mi do głowy piosenka Sylwii Grzeszczak “Małe rzeczy”. Myślę, że nie przypadkowo. Opowiada właśnie o tym, żeby cieszyć się z tego co mamy, być tu i teraz 🙂 Dziękuję jeszcze raz.

      • Urszula Falkowska

        Cudownie 🙂 Cieszę się bardzo. Wracaj do tego wpisu zawsze, gdy będziesz potrzebowała relaksu, wyciszenia umysłu. Uwielbiam dźwięk szumiących fal, śpiewających ptaków, potoku, deszczu i burzy. Często też puszczam sobie na wieczór. Tulę mocno!

    • Urszula Falkowska

      Rzeczywiście dodałam wpis dosyć późno, chyba około 22 🙂 Ja “Zbuntowanego Anioła” nie oglądałam. Uwielbiałam za to “Beverly Hills 90210” i “Dziki księżyc” (esencja lat 90′). Ale jakoś ostatnio ta piosenka mi się przypomniała 🙂 Często tak jest, że jakaś piosenka pojawia się w mojej głowie nie wiadomo skąd. I wiem, że nigdy nie dzieje się to bez przyczyny.

      • Magdalena

        Czy w ogóle kiedykolwiek coś dzieje się bez przyczyny ? 😉

        Też oglądałam Beverly Hills 90210, tak jak Jezioro marzeń (ang. Dawson’s Creek). Ale bardziej z nudów i żeby zobaczyć czym tak zachwycała się moja starsza siostra. To były seriale z jej nastoletnich lat. Ale telewizja powtarzała je cyklicznie i tak trafiło, że padło też na moje nastoletnie lata. Najbardziej lubiłam jednak Z archiwum X, Roswell, Opowieści z krypty (pamiętam, że leciało to w telewizji bardzo późno), Świat wg Bundych, Nie z tego świata, Alf. Oraz TELENOWELE 😀 – Luz Clarita, Fiorella (:D), Luz Maria i Zbuntowany Anioł 😀 Właściwie to teraz widzę, że ja to wszystko oglądałam jako dziecko… miałam 8/9/10 lat … Boże …

        Ach i oczywiście pewnego pięknego dnia, w gimnazjum, był już prawie koniec roku, luźne lekcje, pani puściła nam film dla zabicia nudy. I tak poznałam Harry’ego Potter’a. Zaraz potem zaczęły się wakacje i okazało się, że mój starszy brat przyjechał do naszego rodzinnego domu na wieś i przywiózł ze sobą komputer (taki wielki biały (ach, wspomnienia)). A na nim miał nagraną drugą część “Komnatę Tajemnic” Boże jaka była moja radość, dopiero co odkryłam ten świat i już tak szybko mogłam dowiedzieć się co dalej ! Oglądałam tę część chyba całe wakacje, albo przynajmniej tak długo jak był u nas mój brat 😀

        Ale mnie naszło 😀 Dzięki Ula 🙂

    • Urszula Falkowska

      Haha, było tego trochę 😀 Jest na Facebooku taka grupa “Wesołe 90te”, uwielbiam ją – poprawia humor, gdy zobaczy się słodycze z tamtych lat, których już nie ma, seriale, piosenki, gadżety itp. Pozdrowionka! I Tobie też Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet. Żeby każdy dzień był Dniem Kobiet 🙂

  • M.

    Ja dopiero zaczynam i w czasie gdy staram się “odpuszczać” rozmowę z myślami czuje w głowie przy samym czole coś jak gdyby rozsadzało mnie w tym miejscu od środka :D, dodatkowo mam przyspieszone bicie serca. No i jak robiłem tą ‘próbę’ rano, to przez jakiś czas jeszcze byłem bardziej senny, nie wiem czy nie lepiej jest to robić wieczorem…

  • Michał

    Medytacja to piękna praktyka. Praktyka głęboko transformująca wszelkie głęboko zakorzenione blokady, usprawniająca pamięć, uważność. Regenerująca mózg. Praktyka pomagająca osiągnąć prawdziwą wewnętrzną harmonię i spokój ducha. Za mną miesiąc codziennej praktyki, ale czuję że medytacja zostanie ze mną już do końca życia. To jeden z najzdrowszych nawyków jakie można wprowadzić do swojego życia, wspaniale je wzbogacając. Jakie jeszcze korzyści przynosi nam medytacja?

    – Zwiększa grubość kory w hipokampie, części mózgu związanej z pamięcią, świadomością i empatią
    – Pod wpływem medytacji zwiększa się ilość istoty szarej w korze czołowej, a wićć obszarem związanym z pamięcią i podejmowaniem decyzji. Kora mózgowa wraz z wiekiem się kurczy, ale medytując można ten proces zatrzymać, a w środowisku naukowym pojawiają się również sugestie że proces można odwócić. I nawet mając pięćdziesiąt lat, można mieć mózg jak dwudziestopięciolatek 🙂
    – “Medytacja współczucia i miłującej dobroci zwiększają aktywację ciała migdałowategow reakcji na cierpienie, natomiast medytacja skupiona na neutralnym przedmiocie, takim jak własny oddech, obniża aktywność ciała migdałowatego. Medytacja miłującej dobroci działa szybko, nawet już po ośmiu godzinach praktyki; nieświadome uprzedzenia, zazwyczaj bardzo oporne, zmniejszają się już po szesnastu godzinach. Im dłuższa praktyka, tym silniejsze stają się współczujące schematy postępowania oraz aktywności mózgu. Siła takich efektów już od pierwszych dni praktywkowania medytacji może wskazywać, że ludzie są biologicznie przystosowani do dobroci.” (D. Goleman, R. Davidson – Trwała Przemiana. wyd. Media Rodzina s.132)

    Oraz wszystko to, o czym pisała Ula w poprzednich swoich wpisach o medytacji 🙂 Jednym słowem – warto medytować! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.